Bluszcz | Anna H. Niemczynow [PATRONAT]

Bluszcz | Anna H. Niemczynow [PATRONAT]

Z twórczością Anny H. Niemczynow miałam już raz do czynienia. Jej debiutancka powieść W maratonie życia (recenzja tutaj) bardzo mi się podobała i wiedziałam, że ta autorka, jeśli chodzi o pisanie książek, dopiero się rozkręca. Co tu dużo pisać.. nie myliłam się ☺️

Bluszcz
Anna H. Niemczynow

Premiera 02/07/2018
Wydawnictwo VIDEOGRAF SA
Liczba stron 408
Ocena 10/10

Julita poświęciła całe swoje dotychczasowe życie dla rodziny. Od wielu lat nosi maskę kobiety spełnionej i szczęśliwej. Wierzy, że ma wszystko co potrzebne jej do szczęścia i nie ma sensu niczego zmieniać. Ela, przyjaciółka Julity- lekarka i bezdzietna panna zmaga się od wielu lat z pewnym problemem, który zaczął jej tak doskwierać, że nie potrafi cieszyć się ze swojego życia. Jak potoczą się ich losy i dlaczego tkwią ciągle w tym samym miejscu?

Na początku muszę wspomnieć o tym do kogo, według mnie skierowana jest ta książka. Otóż w szczególności do kobiet dojrzałych, to zwłaszcza one odnajdą w tej pozycji coś dla siebie. Szczerze wierzę, że ta książka pomoże wielu kobietom odnaleźć w sobie wewnętrzną siłę do walki o godne i po prostu, szczęśliwe życie. Ogrom ważnych i trudnych tematów poruszonych w Bluszczu przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Przemoc, zarówno fizyczna jak i psychiczna, wartości wpajane w dzieciństwie, które w tym przypadku mają ogromny wpływ na dorosłe życie, samotność, wykorzystywanie, życiowe porażki i smutek. Po przeczytaniu poprzedniego zdania pewnie przyszło Wam na myśl, że jest to melancholijna powieść, ale nie, nie... Znajdziecie tu również bezgraniczną miłość, przyjaźń na śmierć i życie, siłę, odwagę i wdzięczność. Bluszcz to wulkan emocji, które odczujecie podczas czytania.

Jak zapewne większość z Was wie, jestem miłośniczką thrillerów i kryminałów. Intrygują mnie głównie ze względu zwroty akcji i element zaskoczenia, który pojawia się zazwyczaj na końcu. Sięgając po powieść obyczajową mam inne wymagania i oczekiwania, jednak miłym zaskoczeniem było to, że autorka wiele razy mnie zaskoczyła. Zakończenie nie było jakoś szczególnie szokujące i zaskakujące, ale fabuła została tak zaplanowana, że pojawiło się kilka elementów zaskoczenia i zwrotów akcji z jakimi w literaturze obyczajowej jeszcze się nie spotkałam.





Bohaterowie to kolejna mocna strona tej książki. Wszyscy zostali świetnie wykreowani. Postaci są barwne, ciekawe i bardzo charakterystyczne. Z pewnością na długo zapadną mi w pamięci, głównie dlatego, że wywoływali u mnie mnóstwo pozytywnych jak i negatywnych emocji. Julita, bardzo mądra, zaradna i pracowita kobieta, która dla dzieci i męża poświęciła (dosłownie) całe dotychczasowe życie. Kibicowałam jej do końca i cierpiałam razem z nią, gdy los rzucał jej kłody pod nogi. Chociaż muszę przyznać, że w pewnym momencie zaczęła mnie irytować, bo nie potrafiłam zrozumieć jej toku myślenia i decyzji na jakie się decydowała mimo dobrych rad jakie dawała jej Ela- jej przyjaciółka. Ale właśnie to lubię w książkach- gdy bohaterowie podejmują decyzje dalekie od moich oczekiwać, gdy wywołują emocje zarówno negatywne jak i pozytywne. To oznacza, że bohaterowie są prawdziwi, jakby byli z krwi i kości. Gerard, mąż Julity wywoływał u mnie wyłącznie negatywne emocje. Oh jak ja nienawidzę ludzi gburowatych, którzy wyżej sra..., przepraszam, którzy widzą tylko czubek swojego nosa i którzy mają tak wygórowane ego, że na samą myśl robi mi się niedobrze. Wspomnę jeszcze tylko o Eli, którą polubiłam od pierwszych stron.  Wesoła, energiczna, mądra przesympatyczna. Jednak jak się potem okazało to wszystko co wcześniej napisałam to maska jaką codziennie zakładała. Ela tak naprawdę zmagała się z poważnym problemem, a wszystko to przez wartości wpajane jej w dzieciństwie. Musicie wiedzieć, że cała reszta bohaterów drugoplanowych również została świetnie wykreowana, jednak gdybym wszystkich ich opisała to pewnie umarlibyście z nudów, a do tego dopuścić nie mogę. Lepiej jak sięgnięcie po tę pozycję i sami poznacie wszystkich bohaterów.

Tak jak pisałam wcześniej, jestem pewna, że ta książka przyniesie wiele dobra i pomoże nie jednej kobiecie. Być może Ty lub ktoś z Twojego otoczenia, po przeczytaniu tej książki, zdecyduje się na zakup czerwonej walizki. Nie napiszę Wam co konkretnie mam w tym momencie na myśli. Jeśli jesteście ciekawi o co chodzi z tą walizką to koniecznie sięgnijcie po Bluszcz, który przedpremierowo możecie zamówić już tutaj. Jakiś czas temu przeprowadziłam z Anną H. Niemczynow wywiad, który przeczytać możecie tutaj.






Za zaufanie serdecznie dziękuję autorce Ani Niemczynow oraz wydawnictwu VIDEOGRAF.


Pora na miłość | Malwina Ferenz

Pora na miłość | Malwina Ferenz

Prawda jest taka (...), że niezależnie od tego, jak długo z kimś jesteś, nigdy nie poznasz go dostatecznie dokładnie. Nigdy nie doświadczysz człowieka, nie przetestujesz go (...). Nie da się go zweryfikować pod takim czy innym kątem.Bez względu na to, czy znasz kogoś dwa miesiące, czy dziesięć lat, zawsze może zaistnieć coś takiego co kompletnie cię zaskoczy. Drugi człowiek zawsze pozostaje tajemnicą i niespodzianką. Pozostaje po prostu to przyjąć. Jeśli ktoś uważa, że wie już o tej drugiej osobie wszystko, to najzwyczajniej wielu rzeczy nie dostrzega (...).

Pora na miłość
Malwina Ferenz

Wydawnictwo FILIA
Data wydania 09/05/2018
Liczba stron 440
★★★★★★★☆☆

Urokliwy Wrocław. Julia, kierowniczka banku, sukcesywnie pnie się po szczeblach kariery, nie myśląc póki co o dziecku. Kaśka, miłośniczka fotografii, zachowuje na swoich zdjęciach piękne momenty z życia wrocławian. Julia kończy czterdziestkę i traci pracę. Aniela, przykładna matka i żona, rozsiewa wokół siebie optymizm. W życiu każdej z tych kobiet pojawia się moment, w którym muszą zweryfikować swoje dotychczasowe życie. Muszą podjąć decyzje, które mogą nieść za sobą poważne konsekwencje, które wywrócą ich świat do góry nogami. Jak potoczą się ich losy? W jaki sposób połączą się losy tych, zdawałoby się, różnych kobiet?

Muszę przyznać, że po okładce spodziewałam się "lukrowatej" historii. Już po kilkunastu stronach przekonałam się, że tym historiom daleko do tony cukru. "Pora na miłość" to debiut Malwiny Ferenz i moim zdaniem bardzo udany. Historie bohaterek są prawdziwe, bo to co im się wydarzyło, jestem tego pewna, przytrafiło się i może się jeszcze przytrafić tysiącom kobiet. Nie ma tu niepotrzebnego kolorowania rzeczywistości. Bohaterowie są barwni i ciekawi. Nie wszystkich polubiłam i nie rozumiałam niektórych decyzji bohaterek, ale właśnie to lubię w książkach- gdy bohaterowie są różni i podejmują decyzje na które ja bym się nie zdecydowała.



Prawda wyzwala, ale to nie oznacza, że jest wygodna. Czasem bywa wcale niełatwa. Niełatwa do zaakceptowania dla siebie i innych. Czasem bywa bolesna, nawet bardzo. Przychodzi jednak taki moment, że człowiek czuje się postawiony pod ścianą, albo jakby tkwił w kleszczach i jest gotowy przyjąć wszystko, byle tylko z tych kleszczy się wyrwać.

Styl autorki jest bardzo lekki. Z przyjemnością pochłaniałam kolejne strony tej powieści. Dodatkowo urzekło mnie poczucie humoru autorki przez które kilkakrotnie pojawił się uśmiech na mojej twarzy. Na próżno szukać tu nudnych i długich opisów. Akcja jest dynamiczna i tak naprawdę nie ma miejsca na nudę. Autorka idealnie oddała klimat Wrocławia, który kilka lat temu miałam przyjemność odwiedzić. Powieść została podzielona na lato, jesień, zimę i wiosnę, przez co cały rok spędzamy w tym urokliwym mieście. 

"Pora na miłość" udowadnia, że życie pisze różne scenariusze, stawia na naszej drodze osoby, które mogą zmienić nasze życie na lepsze, lub wręcz odwrotnie- sprawić, że dotychczasowe życie posypie się jak domek z kart. Miłość to nie tylko ciągłe szczęście i przyjemności, ale również problemy, rozpacz i mnóstwo trudnych decyzji do podjęcia, które mogą zmienić całe nasze życie. I właśnie w ten sposób autorka przedstawiła każdą stronę miłości- tę szczęśliwą, ale również przewrotną i pełną trudnych decyzji.





Czy polecam? Oczywiście! "Pora na miłość" to lekka, przyjemna i bardzo wciągająca książka, odkrywająca przed czytelnikiem wszystkie uroki miłości. 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu FILIA.


"Kicia Kocia i Nunuś. Gdzie jest szczurek?" Anita Głowińska

"Kicia Kocia i Nunuś. Gdzie jest szczurek?" Anita Głowińska

"Kicia Kocia i Nunuś. Gdzie jest szczurek?"
Anita Głowińska

Ilustracje Anita Głowińska
Wydawnictwo Media Rodzina

Pluszowy szczurek się zgubił! By go znaleźć Kicia Kocia i Nunuś muszą zajrzeć wszędzie! Do szafek, wanny, lodówki, piekarnika, garnka, pralki a nawet do ubikacji.





Przychodzę do Was z nową Kicią Kocią, której zapewne nie muszę przedstawiać. Przynajmniej rodzicom małych dzieci. Kicia Kocia jest po prostu przez nie uwielbiana. Dlatego jestem pewna, że ta książka będzie ich ulubioną. W tej pozycji czeka na dzieci aż 57 otwieranych okienek. Są to najróżniejsze miejsca w całym domu, w których znajdują się różne przedmioty. Jednak jak wspominałam wcześniej, zajrzeć trzeba wszędzie, by pomóc Kici Koci i Nunusiowi znaleźć pluszowego szczurka.





Moja lenka ma 1,5 roku i jest tą książeczką zachwycona, właśnie ze względu na otwierane okienka. Wczoraj całą godzinę spędziłyśmy na przeglądaniu w kółko tej pozycji ☺️ Format jest bardzo duży, ilustracje ładne i kolorowe, a historia bardzo krótka i zrozumiała dla najmłodszych czytelników.

Rodziców małych miłośników Kici Koci przekonywać nie muszę- wiecie, że ta pozycja musi się znaleźć w Waszym domu. Jeśli jednak nie znacie tej serii, a macie w swoim otoczeniu małe dzieci to koniecznie musicie przyjrzeć się tym książeczkom. Naprawdę warto ☺️







Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina.



"Deutsch Aktuell", czyli ciekawa metoda nauki języka niemieckiego

"Deutsch Aktuell", czyli ciekawa metoda nauki języka niemieckiego

Cześć!

Dzisiaj przychodzę do Was z ciekawą metodą nauki języka niemieckiego. Na wstępie muszę zaznaczyć, że wydawnictwo Colorful Media oferuje magazyny w wielu językach: angielski, hiszpański, francuski, włoski, rosyjski i oczywiście niemiecki.

Wydawnictwo Colorful Media


Deutsch Aktuell

Numer 88
Wydanie maj- czerwiec 2018
Liczba stron
Cena 11,90 zł

Wydanie specjalne Berlin Entdecken

Numer 3/ 2017
Liczba stron 62
Cena 19,90 zł


To teraz przejdźmy do rzeczy. O co chodzi w magazynach Colorful Media? Te dwumiesięczniki są świetną metodą nauki danego języka. Dzięki nim uczymy się wielu nowych słów, ćwiczymy gramatykę i poprawną wymowę. Tak, dobrze przeczytaliście- poprawną wymowę. Zdecydowana większość artykułów posiada kod QR, dzięki któremu mamy dostęp do plików mp3.  Colorful Media oferuje nie tylko magazyn, ale również kilka darmowych dodatków do pobrania z ich strony internetowej. Tak jak wspomniałam, są to nagrania mp3, ale również słowniczek w formie pdf, który składa się ze wszystkich trudnych wyrazów użytych w danym numerze i materiały dla nauczycieli języka niemieckiego. Dostępny jest również qiuz, który nie powinien sprawić problemów, jeśli przeczytało się dany numer od A do Z. Pewnie jesteście ciekawi jak wygląda nauka języka z pomocą tego magazynu? Już spieszę z odpowiedzią i zdjęciami, żebyście mieli wszystko pięknie zobrazowane.

To co wyróżnia te magazyny to liczne, bardzo ciekawe artykuły, z których można dowiedzieć się wielu przydatnych i interesujących rzeczy oraz pogłębić wiedzę na temat życia w Niemczech. Wszystkie artykuły napisane są po niemiecku, ale (!) trudniejsze słowa są podkreślone, a w kolumnach obok są one wytłumaczone. Nie bójcie się, że nic nie zrozumiecie. Znam podstawy niemieckiego ale swobodne i przede wszystkich poprane gramatycznie rozmowy z Niemcami sprawiają mi ogromną trudność. Jednak słów podkreślonych w tekście jest naprawdę dużo, dzięki czemu w większości artykułów nie miałam większych problemów ze zrozumieniem czytanego tekstu. Dużym ułatwieniem jest również numeracja kolumn, dzięki czemu szybko można odnaleźć interesujące nas słówko.

Jakie artykuły znalazły się w numerze który posiadam (88/2018 maj- czerwiec)? Ciekawostki- aktualności, kartka z kalendarza- czyli wyszczególnione ważne daty, w tym przypadku maja i czerwca, oraz ich krótki opis, np. dzień mamy czy dzień dziecka. W każdym numerze znajduje się również artykuł polecający książkę, film oraz muzykę. W numerze 88/2018 jeden artykuł został poświęcony Frankowi Steinmeierowi- politykowi z wielkim sercem. Poznałam również ciekawe muzeum Urban Nation w Berlinie oraz przeczytałam ciekawy artykuł dotyczący instagrama.

Jeśli chodzi o wydanie specjalne Deutsch Aktuell- Berlin Entdecken, to jest to egzemplarz droższy, ale... o wiele grubszy, a co za tym idzie jest więcej materiału do nauki. W Berlin Entdecken znajdziecie, jak pewnie się domyślacie, potężną dawkę wiedzy na temat Berlina. Przeczytacie m.in. o bramie Brandenburskiej, berlińskich specjalnościach- currywurst i jarmarku świątecznym. Odkryjecie berliński dialekt, oraz poznacie ciekawe miejsca w Berlinie, które warto odwiedzić z rodziną. Zasada ta sama co w dwumiesięcznikach- artykuły napisane są po niemiecku, jednak na każdej stronie znajduje się słowniczek z trudnymi słowami. Na stronie Colorful Media można ściągnąć arkusz ze słówkami z tego numeru oraz plan Berlina.

Czy polecam? Oczywiście! Jest to ciekawa forma nauki języka, która mi osobiście przypadła do gustu. Tak naprawdę, czytając powyższe magazyny wcale nie czułam jakbym się uczyła, a i tak sporo słówek, wyrażeń i ciekawych informacji zostało w mojej głowie. Być może ciekawi Was czy w magazynach występują reklamy. Tak, jednak nie jest ich zbyt dużo i co najważniejsze, dotyczą tylko nauki języków obcych. Więc na pewno Waszym oczom nie ukaże się reklama proszku do prania czy czekolady. Co oczywiście jest na plus. Z niecierpliwością czekam na najnowszy numer Deutsch Aktuell.

Przypomnę jeszcze, że Colorful Media oferuje magazyny w wielu językach: angielski, hiszpański, francuski, włoski, rosyjski i oczywiście niemiecki. Tutaj natomiast możecie ściągnąć sobie darmowy e- Magazyn wybranego przez Was dwumiesięcznika.

Za magazyny serdecznie dziękuję Colorful Media.



Bluszcz | Anna H. Niemczynow [ZAPOWIEDŹ PATRONACKA]

Bluszcz | Anna H. Niemczynow [ZAPOWIEDŹ PATRONACKA]

Kochani, z przyjemnością informuję, że blog maobmaze objął patronatem medialnym nową książkę Anny H. Niemczynow "Bluszcz". Jest to pozycja, która (jestem tego pewna) wielu kobietom pozwoli odnaleźć w sobie wewnętrzną siłę do walki o godne i szczęśliwe życie ♥️
Jeśli jeszcze nie zapoznaliście się z twórczością Ani to koniecznie musicie to nadrobić. Tutaj znajdziecie moją recenzję debiutanckiej książki tej autorki- "W maratonie życia". A jeśli jesteście ciekawi wywiadu, który przeprowadziłam z Anią to serdecznie zapraszam Was tutaj.


"Bluszcz"
Anna H. Niemczynow
Data premiery 02/07/2018
Wydawnictwo Videograf
Liczba stron 448

Julita przez wiele lat nosi maskę szczęśliwej żony i matki. Wierzy, że jej poświęcenie wystarczy do zbudowania trwałego małżeństwa oraz pełnej miłości rodziny. Elżbieta, bezdzietna, żyjąca samotnie lekarka, boryka się z myślami, które w jej głowie urastają do rangi problemu niepozwalającego cieszyć się z codzienności. Życiowe blokady przyjaciółek są efektem podjętych w młodości decyzji…
opis z okładki

Na okładce pojawi się również moja pierwsza rekomendacja:
"Anna H. Niemczynow poruszyła w tej książce bardzo ważne tematy i pokazała jak ogromny wpływ na dorosłe życie, mają wartości wpajane nam w dzieciństwie. Bluszcz to życiowe porażki, smutek, rozpacz, przemoc, problemy,  ale również piękna przyjaźń, bezgraniczna miłość, siła, odwaga i wdzięczność. Momentami smutna, czasami zabawna, ale co najważniejsze- bez tonu cukru, ta historia jest po prostu do bólu prawdziwa. Bluszcz zmusi cię do refleksji nad własnym życiem i nie pozostawi cię obojętnym.

Magdalena Zeist, www.maobmaze.pl"







Oczywiście nie zabraknie również niespodzianek dla Was. Wkrótce pojawią się rozdania w których do wygrania będzie "Bluszcz".


"Bluszcz" możecie już zamówić przedpremierowo na empik.com, link tutaj
Recenzja książki pojawi się niebawem na blogu.
"Czarny amulet" Adam Faber

"Czarny amulet" Adam Faber

(...) możesz wchodzić z jednej roli w drugą, i kolejne. Ważne, abyś w każdą wniósł część siebie. Ostatecznie nikt z nas nie rodzi się po nic innego, jak tylko po to, by być sobą, najprawdziwszą wersją siebie.


Czarny amulet
Adam Faber


Cykl: Kroniki Jaaru (tom 1)
Wydawnictwo Czwarta Strona
Data wydania 11/10/2018
Liczba stron 464
★★★★★★★

Życie Kate Hallander nie jest już takie samo odkąd poznała magiczny Jaar. Nastolatka, w tej części, niechętnie jedzie z ciotką na wakacje do Hasborough, gdzie ma poznać inne młode wiedźmy i poszerzyć swoją wiedzę z zakresu magii. Jednak sprawy zaczynają się komplikować, gdy na jej drodze staje "prześladowca", który nawiedza ją w snach. Kate postanawia wraz z Fionem odkryć, kto ją prześladuje- podejrzenia padają niemal na wszystkich.

Moją opinię na temat poprzedniej książki znajdziecie tutaj. Ale w dużym skrócie- Księga luster bardzo mi się podobała. Lekka, przyjemna i wciągająca pozycja. Tym razem było równie dobrze, chociaż nie.. Było o wiele lepiej!

Adam Faber po raz kolejny przenosi czytelników do magicznego świata, którego klimat w tej części czuć jeszcze bardziej. Kate jest bardziej dojrzała, chociaż częste humorki dalej są na porządku dziennym. Jednak jest to kapryśna nastolatka i podoba mi się, że właśnie w ten sposób została wykreowana. Bardzo ją polubiłam i to już w poprzedniej części. Fion już nie jest tak bardzo optymistycznie nastawiony do świata, jak w Księdze luster, ale w dalszym ciągu jest bohaterem ciekawym i barwnym. W tej części pojawiają się również czarne charaktery, które wydaje mi się, że są o wiele ciekawiej przedstawione.



Jeśli chodzi o styl autora to jest on niezmienny- lekki i przyjemny w odbiorze. Dużo osób twierdzi, że ta seria będzie idealna dla dwunastolatków i owszem, zgadzam się, chociaż nie do końca. Ja, mając dwadzieścia trzy lata, mimo że ta seria dedykowana jest młodzieży, świetnie bawiłam się w tym magicznym świecie. Podoba mi się to, że Faber nie traci czasu na żmudne opisy. Akcja nie zwalnia tempa, momentami pojawia się mały dreszczyk emocji i przyznam szczerze, że autorowi udało się kilka razy mnie zaskoczyć.

Jak wspominałam wcześniej, ta część jest o wiele lepsza od poprzedniej i czuję, że autor dopiero się rozkręca i jeszcze niejeden raz pokaże nam na co go stać. Na półce czeka trzecia część przygód Kate i już nie mogę się doczekać, aż po nią sięgnę. Jaar to dla mnie idealna odskocznia od krwawych kryminałów i książek bardziej wymagających.

Wydanie tej serii po porostu zachwyca! Twarda oprawa, cudowne, klimatyczne okładki i mnóstwo ozdobników w środku sprawiają, że z ogromną przyjemnością pochłania się kolejne strony. Owszem, to treść jest najważniejsza, ale nie ukrywajmy, że piękne okładki umilają czytanie okładkowym srokom.
Na koniec wspomnę jeszcze o bezsensownym porównaniu Kronik Jaaru do Harrego Pottera. Kate Hallander nigdy nie będzie jak Harry Potter. To jest inny świat, inne problemy, inna magia i całkiem inni bohaterowie. Harry Potter jest jedyny w swoim rodzaju i porównywanie tej serii do niego jest strzałem w kolano


Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.

Twierdzisz, że nie lubisz czytać książek... Jesteś tego pewien? #1

Twierdzisz, że nie lubisz czytać książek... Jesteś tego pewien? #1

Wielokrotnie spotkałam się ze zdziwieniem ze strony znajomych, gdy zobaczyli moją biblioteczkę, lub gdy powiedziałam ile czytam książek. Wiele osób twierdzi, że nie lubi czytać, bo to strata czasu, bo to jest nudne. Wczoraj naszła mnie taka myśl.. Czy każda osoba, która tak mówi jest tego w 100% pewna?


Przyznam szczerze, że moja przygoda z czytaniem ruszyła z kopyta w ostatniej klasie gimnazjum. Wszystko dzięki mojej mamie, którą od zawsze pamiętam z książką w ręku. Dużo razy zastanawiałam się czy nie szkoda jej czasu, i w ogóle jak można poświęcić kilka godzin swojego czasu na.. czytanie książki. Niechęć do czytania miałam oczywiście przez szkolne lektury, które są obowiązkowe. Na dodatek większość z nich jest cholernie nudna i napisana trudnym, mało przystępnym językiem.

Pamiętam ten dzień, jakby było to wczoraj... Mama wierciła mi dziurę w brzuchu, żebym przeczytała jedną, jedyną książkę, która nie jest lekturą i przekonała się na własnej skórze czy rzeczywiście tak bardzo nie lubię czytać. Dała mi do przeczytania jedną z książek Cobena. Tytułu nie pamiętam, jednak na pewno była to któraś część serii z Myronem i Winem. Chyba wiecie jak ta historia się zakończyła. Wciągnęłam się nie na żarty, byłam zachwycona dreszczykiem emocji jaki mi towarzyszył niemal przez całą książkę i tym jak przyjemnie mi się ją czytało. Mój zachwyt zwiększył się wraz z przeczytaniem ostatnich stron, bo zakończenie dosłownie wbiło mnie w fotel. Byłam w szoku, jak umiejętnie Coben wodzi czytelnika za nos, by na koniec dobić go zakończeniem. W ten właśnie sposób, z nielubiącej czytać nastolatki stałam się miłośniczką thrillerów i twórczości Harlana Cobena. Byłam stałą bywalczynią biblioteki i wypożyczałam wszystkie jego książki. Przez długi czas nie chciałam sięgać po pozycje innych autorów. Teraz wydaje mi się to śmieszne, ale tak było- Coben był (i jest) moim guru, dlatego innym autorom nie dawałam szans. Oczywiście z biegiem czasu się to zmieniło.

Twierdzisz, że nie lubisz czytać książek... Jesteś tego pewien? #1
W pewnym momencie, może wydać się Wam to śmieszne, zorientowałam się, że oddawanie książek, które bardzo mi się spodobały sprawiało mi.. przykrość. Naszła mnie ochota, by skompletować własną biblioteczkę, w której znajdować się będą oczywiście wszystkie książki Cobena. Gdy już zaczęłam je zbierać, coraz bardziej podobała mi się ciągle wypełniająca się półka książek, chciałam mieć ich więcej i więcej. I teraz tak naprawdę, nie mam już na nie miejsca 😂 Czytanie od wielu lat uważam za swoje hobby, innym może się wydawać to mało oryginalne, ale szczerze? Nie obchodzi mnie to. Czytanie jak i (od niedawna) pisanie o książkach sprawia mi wielką przyjemność :)


Przez wiele lat byłam przekonana, że tylko thrillery i kryminały mogą mi się podobać. Do póki nie założyłam bloga i nie zaczęłam obserwować na instagramie kont typowo "książkowych" nie zdawałam sobie sprawy jak dużo ciekawych książek mnie omija. Zaczęłam się otwierać na nowe gatunki i okazało się, że literatura faktu, poradniki, młodzieżówki i romanse przypadły mi do gustu tak jak thrillery i kryminały.

Twierdzisz, że nie lubisz czytać książek... Jesteś tego pewien? #1Dlaczego o tym piszę? By przekonać tych, którzy są święcie przekonani, że czytać nie lubią, że niekoniecznie jest to prawdą. Pamiętajcie, że nie można porównywać wszystkich książek do lektur. W szkole ich nienawidziłam, na placach jednej ręki mogę zliczyć, które polubiłam i które dobrze wspominam. Czytanie ma być przyjemnością, nie karą. Czytanie książek sprawi większą frajdę, jeśli sięgniemy po nie sami, a nie jeśli są one obowiązkowe. W tym momencie chcę odnieść się do lektur szkolnych. Moim zdaniem  kanon obowiązkowych lektur powinien być zmieniony, nieco "odświeżony". Czas płynie do przodu, na świecie jest wielu cenionych współczesnych autorów, których książki dają do myślenia i są wartościowe. Dlaczego ciągle mamy tkwić w przeszłości? Myślę, że jeśli dodałoby się kilka nowszych pozycji to z pewnością uczniowie chętniej by czytali książki. W końcu o wiele przyjemniej czyta się pozycję napisaną lekkim i przystępnym językiem niż przepełnioną wieloma słowami, których w życiu nie słyszeliśmy.

Jeśli należysz do osób, które twierdzą, że czytać nie lubią to zadaj sobie tylko jedno pytanie. Czy trafiłeś kiedyś na dobrą, wciągającą książkę, która idealnie wpisuje się w Twój gust? Jeśli nie to może warto się przełamać i przekonać czy rzeczywiście nie lubisz czytać?
Jeśli lubisz oglądać romanse, to najlepiej sięgnij po książkę obyczajową, lub romans. Jeśli lubisz filmy sensacyjne, być może spodobają Ci się kryminały i thrillery. Jeśli natomiast jesteś fanem reportaży to może warto sięgnąć po literaturę faktu? Gwarantuję, że jeśli traficie na dobrą książkę, to na pewno Wasze zdanie co do czytania się zmieni. Nie twierdzę, że od razu macie czytać dziesięć książek w miesiącu, ale na pewno znajdziecie czas i chęci na jedną miesięcznie, czy choćby jedną w roku. Pamiętajcie, nie ważne ile się czyta, ważne, że w ogóle się to robi. Bo czytanie rozwija i sprawia mnóstwo przyjemności :)

W następnym poście pokaże Wam moje propozycje książkowe, które idealnie, moim zdaniem, nadadzą się na rozpoczęcie Waszej czytelniczej przygody. Zainteresowani? ☺️

maobmaze

Żmijowisko | Wojciech Chmielarz

Żmijowisko | Wojciech Chmielarz

(...) chyba łatwiej jest żyć, kiedy wiesz, że gdzieś tam jest ktoś, kto zawsze będzie na ciebie czekał.A kiedy ten ktoś wchodzi w poważny związek, to cóż, pewne drzwi się zamykają (...)

Żmijowisko
Wojciech Chmielarz

Wydawnictwo Marginesy
Data wydania 09/05/2018
Liczba stron 480
Ocena 8/10

Grupa, dorosłych już, przyjaciół ze studiów, co roku wyjeżdża na wspólne wakacje wraz ze swoimi rodzinami. Jednak ostatnie wakacje w niewielkiej wsi Żmijowisko nie wspominają zbyt dobrze- nastoletnia córka jednej z par znika bez śladu. Poszukiwania nie przyniosły żadnego rezultatu. Rok później jej ojciec wraca do Żmijowiska, by jeszcze raz podjąć próbę odnalezienia córki.

Do tej pory spotkałam się z samymi pozytywnymi opiniami na temat tej książki. Uwielbiam thrillery i kryminały, więc nie mogłam obok tej pozycji, zwłaszcza, że jest tak zachwalana, przejść obojętnie. Po przeczytaniu Żmijowiska próbowałam znaleźć coś, cokolwiek, do czego mogłabym się przyczepić i w sumie nic nie znalazłam. No może oprócz jednej rzeczy, w sumie szczegółu, który mi nie pasował. Niestety nie mogę napisać o co konkretnie mi chodzi, bo byłby to zbyt duży spoiler- ta sytuacja ma miejsce na ostatnich stronach tej powieści. Kolejnym małym minusem były dłużyzny, które niestety czasami się pojawiały.

Autor w głównej mierze skupił się na odczuciach bohaterów, którzy, mniej lub bardziej, są powiązani z zaginioną dziewczyną. Chmielarz wykreował świetne postaci, zarówno pierwszo jak i drugoplanowe. Każda z nich jest inna, ale jednocześnie bardzo charakterystyczna. Kilka bohaterów  wywołało u mnie negatywne emocje, a inne zdobyły moją sympatię przez kibicowałam im do ostatniej strony. Postaci w tej książce jest naprawdę dużo, jednak nie miałam z tym najmniejszego problemu- nic mi się nie myliło ani nie mieszało. Myślę, że spowodowane jest to tym jak świetnie zostali oni wykreowani- są do bólu prawdziwi.



"Zawsze trzeba iść swoją drogą. Tam, gdzie jeszcze nikt nie odważył się iść."

Styl autora jest lekki i przystępny w odbiorze. Nie brakuje w książce dynamicznych i żywych dialogów, momentami przesyconych przekleństwami. Co akurat bardzo mi się podoba, zwłaszcza jeśli są tak idealnie, wręcz naturalnie wplecione w rozmowę. W pewnym momencie tak się wciągnęłam, że nie chciałam odłożyć tej pozycji nawet na chwilę. Z rozdziału na rozdział robiło się ciekawiej, wychodziły na jaw nowe fakty, które, chyba z dziesięć razy, zmieniały moje podejrzenie co do mordercy. Podejrzewałam praktycznie każdego- zaczynając od tych, którzy Adę znali bardzo dobrze, kończąc na tych, którzy nie mieli z nią praktycznie nic wspólnego. Fabuła jest zawiła i została zaplanowana dokładnie od początku do końca, tak by czytelnik zbierał na koniec szczękę z podłogi ☺️

Akcja rozgrywa się na dwóch płaszczyznach czasowych- przeszłość która dzieli się na wtedy i pomiędzy, oraz teraźniejszość. Może wydawać się to nieco pogmatwane, ale osobiście nie miałam żadnych problemów z odnalezieniem się w tej historii. Ostatnie rozdziały przeczytałam jak w transie. Nie potrafiłam odłożyć książki na bok, głównie przez złość i emocje jakie mną targały. Musiałam TU i TERAZ dowiedzieć się kto za tym wszystkim stoi. Zakończenie było zaskakujące, chociaż typowałam wiele morderców i na tę osobę również spadły moje podejrzenia. Jednak im dalej, tym moje typy się zmieniały, więc na koniec i tak byłam miło zaskoczona.


Czy polecam? Oczywiście! Żmijowisko uważam za świetne rozpoczęcie mojej przygody z twórczością Wojciecha Chmielarza. Następną jego książką po którą sięgnę będzie "Podpalacz". Mam nadzieję, że będzie równie dobra.






📝 WYWIAD Z JOANNĄ SZARAŃSKĄ

📝 WYWIAD Z JOANNĄ SZARAŃSKĄ

Hejka, hej! ☺
Dzisiaj nieco bliżej poznacie Joannę Szarańską, autorkę takich książek jak Cztery płatki śniegu, I że ci nie odpuszczę, Kocha, lubi, szpieguje, Nic dwa razy się nie zdarzy i Kłopoty mnie kochają. To właśnie od tej ostatniej pozycji rozpoczęła się moja przygoda z twórczością Joanny. Ta książka jest po prostu rewelacyjna, recenzję możecie przeczytać tutaj.

Joanna Szarańska. Osoba pogodna i czarująca świat swoim uśmiechem. Obserwuje mijające dni z niegasnącym entuzjazmem i oczekuje, że w swoim życiu zrobi coś naprawdę ważnego. Dla innych i dla siebie. Copywriterka o stu specjalnościach. Zakochana w piłce nożnej, języku hiszpańskim i książkach. Miłośniczka powieści Stephena Kinga. Tych najdłuższych. Blogerka z zamiłowania, pisarka dotychczas szufladowa i nałogowa marzycielka. Współpracuje z fundacją Miasto Słów i Klubem z Kawą nad Książką. Na co dzień mama, żona i opiekunka najpiękniejszego pod słońcem schroniskowca rasy mieszanej.



Czy napisanie książki było Twoim marzeniem?

Tak, ale nie takim nagłym, bardziej długotrwałym, dojrzewającym. Książki towarzyszyły mi od dziecka, zawsze dużo czytałam. W pewnej chwili zaczęłam zauważać nie tylko same dzieła, ale i ich autorów, a także myśleć sobie, jak to wspaniale jest tworzyć własne historie. Ale przez długi czas to było takie marzenie odległe, wydające się nie do spełnienia. Coś tam zawsze pisałam. W zeszytach szkolnych, notatnikach, potem na komputerze, czasem natrafiam na te zapiski i łapię się za głowę. Ale że to pójdzie do ludzi? O, o tym to ja nie śmiałam marzyć!

Co lub kto zmotywował Cię do napisania pierwszej książki?


A teraz Cię zaskoczę: do napisania pierwszej zmotywowała mnie jakaś babska gazeta :) A tak serio: natrafiłam kiedyś na konkurs literacki i zapragnęłam wziąć udział. Stworzyłam powieść młodzieżową – dziś byłaby to YA – i posłałam. Do tej pory skręcam
się ze wstydu, co ja tam nawypisywałam :P Ale domyślam się, że pytasz o serię o Kalinie, bo o moich pierwszych podrygach literackich wie mało kto. Kalinę pisałam z myślą o moich przyjaciółkach, a potem z myślą o czytelnikach, którzy tak fajnie przyjęli pierwszą część. Czytelnik to najlepsza motywacja i nie ma znaczenia czy to ktoś zza między czy zupełnie nieznany.

Czy tworząc bohaterów wzorujesz się na znanych Ci osobach?


W pewnym stopniu na pewno. Lubię obserwować ludzi i ich osobliwe zachowania. Jesteśmy tacy różni i to jest wspaniałe, bardzo ciekawe! Moje bohaterki mają sporo ze mnie, po kolei obdarowuje je swoimi cechami. Oczywiście nie wszystkimi. Z kolei inni bohaterowie pojawiający się na stronach książek to zlepek, taki miks różnych cech podejrzanych u ludzi.

Który z bohaterów Twoich książek jest Twoim ulubionym?


Trudne pytanie, bo każdy jest mi na swój sposób bliski. Bardzo lubię Kalinę i mam do niej niebywały sentyment, ale Zojka ma ze mną więcej wspólnego. Skończyła studia, o jakich ja marzyłam, mieszka na wsi, jak ja, jest roztrzepana, ale z sercem na dłoni wychodzi do ludzi i zwierząt. Poza tym bardzo lubię te postaci ciut złośliwe, nie wiem czemu :P Babunia, pani Michalska, no uwielbiam te kobiety :)

Z której swojej książki jesteś najbardziej dumna?


Wiesz, z każdej jestem dumna. Na pewno jestem ogromnie dumna, że w Czterech płatkach śniegu udało mi się nie tylko rozbawić, ale i wzruszyć. A kiedy dostaję maile od czytelników, że ta powieść dała im troszkę do myślenia, że poruszyła jakąś strunę w duszy, no to robi mi się cieplej na sercu.

Czy pisanie jest Twoją pasją? A może pracą?
Przede wszystkim pasją, bo to co kocham robić zawsze traktuję w ten sposób :D Ale pracą również, bo to już nie jest skrobanie literek w zeszycie, gdy najdzie mnie ochota. Teraz za pisaniem stoją terminy, ludzie w wydawnictwie czekający na tekst i czytelnicy oczekujący kolejnych historii. Przede wszystkim czytelnicy. A to oznacza, że nie mogę na pół gwizdka. Nawet pisanie komedii wymaga odpowiedzialności i powagi, haha :D

Piszesz aktualnie jakąś książkę?


W momencie, gdy dostałam od Ciebie te pytania, kończyłam kontynuację Czterech płatków śniegu. Teraz odpoczywam, na ile mogę, i powoli dumam nad trzecim tomem przygód Zojki.

Spotkałaś się z negatywnymi opiniami na temat Twojej twórczości? Jeśli tak, to bierzesz je pod uwagę przy pisaniu kolejnej książki?


Spotkałam się już z różnymi opiniami, pozytywnymi, takimi pół na pół i negatywnymi, a także z sugestiami, radami, wskazówkami i zawsze wszystko biorę sobie do serca. Pewnych rzeczy nie zmieniam, bo taki taki jest styl mojego pisania i gdybym to zmieniła, to już nie byłyby te same książki. Zawsze wnikliwie czytam recenzje, które zawierają krytykę, nie lubię za to, gdy książka po prostu dostanie mało gwiazdek, albo ocenę na zasadzie „nie podobała mi się”, bo trudno mi się do tego odnieść. Na pewno dokładam wszelkich starań, by pisać coraz lepiej, jestem świadoma swoich niedociągnięć w najwcześniej napisanych książkach, czasem jak je przeglądam, nachodzi mnie refleksja, że to, to i jeszcze to napisałabym inaczej, ale staram się tego nie robić :) Pozytywne recenzje też czytam wnikliwie, bo lubię wiedzieć, co czytelnikom się podoba, co im sprawia przyjemność itd.


Jaki jest Twój ulubiony autor lub autorka?


Czytam wielu autorów, ale moim mistrzem jest Stephen King. Dodam jeszcze, że wczesny, bo właśnie jego pierwsze horrory są moimi ulubionymi.


Gdzie lubisz pisać najbardziej?


W domu :) Przy najzwyklejszym stole kuchennym bądź pokojowym, z kubkiem kawy w zasięgu ręki :)

Ostatnio przeczytałam "Kłopoty mnie kochają" i muszę przyznać, że świetnie
bawiłam się podczas czytania tej książki. Uśmiech nie schodził mi z twarzy. Czy humor zawarty w tej pozycji odzwierciedla Twoje poczucie humoru? Miałaś jakieś trudności w napisaniu tej komedii?

To zdecydowanie mój humor :) Zawsze przed rozpoczęciem książki stresuję się, że nie będę w stanie napisać czegoś, co będzie bawić ludzi. A potem akcja zaczyna się toczyć, a moi bohaterowie robią, co mogą. :)

Asię znajdziecie tutaj:
instagram: joannaszaranska









Koniecznie dajcie znać czy wywiad Wam się podobał i czy znacie twórczość Joanny Szarańskiej ☺️





Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 maobmaze by Magdalena Zeist , Blogger