"Wielki Ogarniacz Życia, czyli  jak być szczęśliwym nie robiąc niczego" Pani Bukowa

"Wielki Ogarniacz Życia, czyli jak być szczęśliwym nie robiąc niczego" Pani Bukowa

Gdyby sarkazm spalał kalorie,
byłabym modelką.


Wielki Ogarniacz Życia, czyli jak być szczęśliwą nie robiąc niczego

Pani Bukowa

Wydawnictwo flow books
Data wydania 02/10/2017
Liczba stron 304

Wielki Ogarniacz Życia to książka idealna na ponure dni i złe samopoczucie. Sięgnęłam po nią, bo kilka razy rzuciła  mi się na instagramie w oczy. Kupiłam e-book'a, ale ta książka tak mi się spodobała, że w najbliższym czasie kupię na pewno papierowe wydanie.

           Pani Bukowa ma wielki dystans do siebie i bardzo luźne podejście do wielu spraw. Kilkakrotnie (w tajemnicy wam powiem, że nieudolnie) próbowała wziąć życie w swoje ręce, pragnęła ogarnąć bajzel, który zawładnął jej życiem. Próbowała regularnie biegać, związać się z kimś na stałe czy przejść na dietę. Wszystko kończyło się fiaskiem, chociaż może nie koniecznie. W końcu z lampką wina (czytaj butelką :)) i pizzą też można być szczęśliwym.

           Rady Pani Bukowej oczywiście trzeba brać z przymrużeniem oka. Żaden człowiek nie mógłby normalnie funkcjonować, gdyby prowadził taki styl życia jak ona. Ale bez wątpienia ta pozycja pokazuje jak ważne jest czasami "wrzucenie na luz". Pokazuje, że nie można ślepo gonić za modą i nie trzeba być taką jak wszyscy. Na dodatek wszystko opisane jest w prześmiewczy sposób, pełen ironii, sarkazmu i humoru. Oj humoru tu jest pod dostatkiem.

"Nigdy nie odkładaj niczego na jutro.
Odkładaj na wczoraj.
Wczoraj nigdy nie nastąpi."

           Książkę czyta się naprawdę bardzo szybko, ale ja ją sobie "dozowałam". Nie chciałam się rozstawać z Panią Bukową. Nie mogłam się wręcz doczekać aż sięgnę po czytnik, by przeczytać jeden, a czasami kilka rozdziałów, które są krótkie, ale przy których niejednokrotnie zaśmiewałam się do łez. Każdy rozdział rozpoczynał się śmieszną ilustracją czy "cytatami z internetów".

           Z całego serca polecam tę książkę wszystkim, z naciskiem na kobiety. Babciom, żonom czy nastolatkom. Osoby, które mają chociaż trochę poczucia humoru i nie mają tzw. kija w ... dobrze wiecie gdzie, będą tą książką zachwycone! Ta pozycja jest świetnym poprawiaczem humoru, ubaw po pachy gwarantowany! :)

Czytaliście "Wielki ogarniacz życia"? Jeśli tak to podobała Wam się ta książka? A może znacie inną pozycję, która rozbawia do łez? Dajcie znać w komentarzach ☺️


Ostatni list od kochanka | Jojo Moyes

Ostatni list od kochanka | Jojo Moyes

"(...) każde działanie ma konsekwencje. Moim zdaniem ludzie dzielą się na tych, którzy to rozumieją i podejmują decyzję, mając tę świadomość, i na tych, którzy po prostu wybierają to, co jest akurat przyjemne."

"Ostatni list od kochanka"
Jojo Moyes
Wydawnictwo Znak Liternaova
Data wydania 08/01/2017
Liczba stron 526

Ellie, młoda dziennikarka, pewnego dnia w archiwum redakcji w której pracuje, znajduje przejmujący, wzruszający i pełen emocji list miłosny sprzed czterdziestu lat. Napisał go mężczyzna do swojej zamężnej kochanki. Ten list tak zafascynował Ellie, że ta postanowiła poznać historię zakazanego związku i przede wszystkim dowiedzieć się w jaki sposób się zakończył. Czy historia, którą dziewczyna odkryje odmieni jej życie i jej relacje z żonatym mężczyzną?

           Z twórczością Jojo Moyes chciałam zapoznać się już od dawna. Przeglądając instagrama często widzę książki tej autorki. "Dziewczyna, którą kochałeś" od kilku miesięcy czeka na mojej półce na swoją kolej i koniecznie muszę ją przeczytać. Chcę się przekonać czy każda powieść Jojo Moyes jest napisana w taki sposób jak "Ostatni list od kochanka". 

          Książka okazała się naprawdę dobra, jednak nie obyło się bez zgrzytów. Niestety pojawiło się książce kilka rzeczy, które mnie momentami irytowały. Zacznę więc od minusów. Przede wszystkim pierwsze +/- 200 stron strasznie mi się dłużyło. W książce niejednokrotnie pojawiło się też wiele nudnych opisów. Dodatkowo liczne przeskoki w czasie i mnogość bohaterów, w szczególności na początku, bardzo mnie dezorientowały. Jednak gdy bohaterów poznałam bliżej, przeskoki w czasie stały się niemal niewidoczne. Jeśli chodzi o wydanie książki to przeszkadzała mi mała czcionka i to, że okładka jest bez skrzydełek, przez to szybko się niszczy.

          Styl autorki jest bardzo lekki i przyjemny, przez co książkę czyta się naprawdę szybko. Akcja nabiera rozpędu mniej więcej w połowie i wtedy też naprawdę wkręciłam się w tę historię. Spodobały mi się również liczne zwroty akcji, chociaż niekiedy byłam strasznie wkurzona, gdy autorka nagle ucięła moment, który bardzo mnie zaintrygował i postanowiła poruszyć inny wątek. Jednak owe "wkurzenie" było raczej pozytywne, bo dzięki temu jeszcze chętniej czytałam książkę, by jak najszybciej dowiedzieć się jak zakończył się wątek, który mnie zainteresował. Akcja toczy się na dwóch płaszczyznach czasowych, dzięki czemu możemy porównać jak zmienił się sposób wyznawania miłości. Kiedyś pisało się piękne, pełne emocji listy, teraz zastąpiły je e-maile i SMS-y. Ta historia pokazuje jak silna może być prawdziwa miłość i jak ważne jest to, żebyśmy odcinali się od rzeczy, a raczej ludzi, którzy nas niszczą od środka.

          Po wielu pozytywnych opiniach na temat twórczości Jojo Moyes (w szczególności zachwalana jest książka "Zanim się pojawiłeś") oczekiwałam pozycji przepełnionej emocjami, wzruszającej i poruszającej. Niestety pod tym względem się rozczarowałam, książka jest lekka i przyjemna z cudownym zakończeniem ale we mnie nie wywołała zbyt wielu emocji.

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova.


          
"BUNTOWNICZKA Z PUSTYNI" ALWYN HAMILTON

"BUNTOWNICZKA Z PUSTYNI" ALWYN HAMILTON

"Sądziłam, że wiem, czym jest strach. Dorastałam w Dustwalk. Ale to był strach, który mnie pobudzał, kazał mi uciekać. Ten nowy zagnieżdżał się głęboko i mówił, że nie ma dokąd uciec. Sprawiał, że człowieka ogarniał paraliż."

"Buntowniczka z pustyni"
Alwyn Hamilton
Wydawnictwo Czwarta Strona
Data wydania 26/04/2017
Liczba stron 365

Szesnastoletnią Amani wychowuje despotyczny wuj. Dziewczyna pragnie uciec z Dustwak i odnaleźć ciotkę o której mam często jej opowiadała. Amani potrafi świetnie posługiwać się bronią, dlatego by zrealizować swój plan musi, przebrana za chłopaka, wziąć udział w zawodach strzeleckich. Podczas zawodów poznaje Jina- przystojnego i bardzo tajemniczego cudzoziemca, który może jej pomóc w zrealizowaniu planu. Jedna decyzja spowodowała, że Amani musi uciekać przed armią Sułtana, wraz z Jinem, który oskarżony jest o zdradę stanu

           Co tu dużo pisać, po prostu rewelacja. Bardzo podobała mi się ta książka i cieszę się, że jest już wydany drugi tom, który na szczęście posiadam, a w tym roku wydawnictwo planuje wydać trzecią część! Nic tylko się cieszyć :)

           Hamilton wykreowała cudowny świat, a sposób w jaki pokazała go czytelnikom sprawił, że czułam się jakbym była w samym centrum wydarzeń. Zatraciłam się w tym świecie bez reszty, wręcz czułam piasek pod nogami i upał panujący na pustyni.

           Bohaterowie książki są świetnie wykreowani, chociaż ja najbardziej polubiłam Amani. Spodobało mi się, że nie ma dla niej rzeczy niemożliwych, jak czegoś pragnie to zrobi wszystko by dopiąć swego. Twardo stąpa po ziemi, jest egoistką, zwłaszcza na początku, jednak wcale jej się nie dziwie. W świecie w jakim żyje, jeśli nie chce być podporządkowana innym i robić co jej każą to siłą rzeczy musi być egoistką. Jednak nie jest też obojętna na krzywdę, która dzieje się innym, niejednokrotnie pokazała, że jest w stanie poświęcić swoje życie by pomóc innym.

           Niestety napięcia oraz "dreszczyku" podczas czytania tej książki nie sposób doświadczyć. Ale bez tego również jest świetna. Brak napięcia nadrobili świetni bohaterowie, cudownie wykreowany świat i fabuła- niezwykle ciekawa.

           Koniecznie muszę wspomnieć o wydaniu.. Wydawnictwo Czwarta Strona po raz kolejny się postarało. Co prawda liczy się zawartość, ale jak na okładkową srokę przystało- uwielbiam pięknie wydane książki, które cieszą oko. Już przebieram nogami na drugą część za którą za niedługo się zabiorę, a słyszałam, że druga jest lepsza i.. jest w niej więcej akcji i napięcia :)

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.


❤ Pomysły na prezent walentynkowy ❤

❤ Pomysły na prezent walentynkowy ❤

Przygotowałam dla Was małe zestawienie pomysłów na prezent walentynkowy.
Zastanawiałam czy zrobić post z książkami idealnymi na walentynki czyli z romansami, czy post z pomysłami na książkowe prezenty, gdzie uwzględnię kilka gatunków, tak by każdy z Was mógł wybrać coś ciekawego dla drugiej połówki 💖 Zdecydowałam się na drugą opcję.
Powiem Wam również co nieco o foto prezentach, które również świetnie sprawdzą się na prezent walentynkowy.

FOTO PREZENTY- Foto4u

Na początek foto prezenty. Firma Foto4u ma naprawdę bogatą ofertę, możecie wybierać między poduszkami, kubkami, FotoObrazami na płótnie, FotoObrazami wieloczęściowymi, maskotkami, koszulkami, magnesami, brelokami i masą innych ciekawych produktów. Co najważniejsze możecie wykonać powyższe prezenty z użyciem zdjęć z Waszymi drugimi połówkami, więc sprawdzą się idealnie na prezent walentynkowy.
Jeśli jesteście zainteresowani takimi prezentami to tutaj macie link do oferty Foto4u.
Teraz czas na książki. Znajdziecie tu romanse, poezję, thrillery, młodzieżówki, sci- fi, biografię, literaturę obyczajową oraz literaturę faktu. Każda z wymienionych książek została przeze mnie zrecenzowana. Krótko opisałam o czym jest dana pozycja, ale jeśli będziecie chcieli o danej książce dowiedzieć się czegoś więcej to wystarczy, że klikniecie w jej tytuł- od razu przekieruje Was do recenzji :)

ROMANS
Sydney prowadzi spokojne życie: studiuje, pracuje, ma przystojnego chłopaka- Huntera i  mieszka z przyjaciółką Tori. W dniu swoich dwudziestych drugich urodzin dowiaduje się, że Hunter i Tori mają romans. W ciągu kilku chwil jej życie wywraca się do góry nogami- rozpada się jej dwuletni związek, traci przyjaciółkę i dach nad głową. Wtedy z pomocą przychodzi jej Ridge- sąsiad z kamienicy z naprzeciwka i składa jej propozycję nie do odrzucenia..

Damian Maxwell wracając w nocy do domu zauważa na poboczu pobitą i porzuconą kobietę. Od razu zawiadamia o tym pogotowie oraz policję. Następnego dnia mężczyzna postanawia odwiedzić Ninę w szpitalu by dowiedzieć się o niej czegoś więcej. Okazuje się, że kobieta jest w potrzebie, więc Damian postanawia jej pomóc. Maxwell bierze udział w wyborach do lokalnych władz i konieczne jest ocieplenie jego wizerunku. By zdobyć zaufanie wyborców musi się ustatkować i ożenić bo do tej pory uważany jest za miejscowego playboya. Dlatego proponuje Ninie układ- małżeństwo na pokaz, które pomoże Danielowi w kampanii a Ninę zabezpieczy materialnie. Jednak małżeństwo powoli przeradza się w prawdziwe uczucie a na horyzoncie pojawiają się problemy, które zaczynają wszystko komplikować... 

POEZJA
"Chłopcy, których kocham" to zbiór wierszy i czterech listów o miłości. O miłości skomplikowanej, trudnej i niestety nie usłanej różami. Te wiersze są wręcz nafaszerowane emocjami. Znajdziemy w nich mnóstwo rozpaczy i bólu, który zapewne niejednej kobiecie kiedyś towarzyszył.


THRILLER/ SENSACJA/ KRYMINAŁ


Jenna dostała od życia drugą szansę- znalazło się dla niej serce. Jednak kobieta nie potrafi się z tego cieszyć. Dręczą ją wyrzuty sumienia, że żyje kosztem innej osoby, zerwała ze swoim partnerem, a po przeszczepie boryka się z zawrotami głowy i urojeniami. Jenna, wbrew zasadom, postanawia odnaleźć rodziców swojej dawczyni. Odkrywa, że śmierć Callie jest podejrzana, a jej rodzina, która wydaje się idealna, kryje wiele mrocznych tajemnic.

David Ross zostaje zawieszony w obowiązkach służbowych za napaść na aresztowanego. Detektyw odebrał dziwny telefon od swojego dawnego partnera- Jamesa Adamsa. Kilka dni później na prośbę pewnej kobiety, która twierdzi, że Adams zniknął, a jego motelowy pokój został zdemolowany, jedzie do Michigan. Pokój bez wątpienia został przeszukany, jednak dziwne jest to, że sprawcy zostawili telefon Adamsa na wierzchu. Motelowe kamery nie zarejestrowały niczego podejrzanego. Ross za wszelką cenę chce odnaleźć Adamsa. Detektyw zaczyna drążyć sprawę i zadawać coraz bardziej niewygodne pytania. Jak się później okazuje, nie podoba się to mieszkańcom tego, mogło by się wydawać, spokojnego miasteczka.

LITERATURA FAKTU
Miłośnicy/ miłośniczki literatury faktu z pewnością będą zachwyceni tą pozycją. Paulina Wilk zabiera czytelnika w podróż po dziewięciu wielkich metropoliach-Dubaj , Bombaj, Kampala, Songdo, Singapur, Lima, Masdar, Seul i Kopenhaga. Autorka w ciekawy sposób pokazuje czym te miasta się wyróżniają i co je cechuje. Przedstawia wady jak i zalety każdego odwiedzonego miejsca. 


LITERATURA MŁODZIEŻOWA
"Listy do utraconej" Brigid Kemmerer
Juliet nie potrafi poradzić sobie ze śmiercią mamy. Od wielu miesięcy zostawia listy na jej grobie, bo tylko w ten sposób potrafi poradzić sobie ze stratą.
Declan jest zbuntowanym siedemnastolatkiem. W ramach kary odbywa na cmentarzu pracę na cele społeczne. Pewnego dnia znajduje list na jednym z grobów. Postanawia go przeczytać i.. odpowiedzieć.
Juliet odkrywa, że ktoś naruszył jej prywatność. Oczywiście zdenerwowała się, ale postanowiła odpisać na wiadomość. Z czasem Juliet i Declan zaczynają ze sobą korespondować, nie widząc kto skrywa się po drugiej stronie. Dlatego też łatwiej jest im się dzielić swoimi zmartwieniami i problemami.

FANTASY, SCI-FI

Gdy Kady Grant zrywa ze swoim chłopakiem Ezrą Masonem, nie wie, że kilka godzin później dojdzie do inwazji na ich planetę, podczas której BeiTech pozbawia tysiące ludzi domu.
Trzy statki kosmiczne: Hypatia, Alexander i Copernicus ewakuują tych którym udało się przeżyć. Jednak ściga ich wrogo nastawiony pancernik Lincoln, którego zadaniem jest uciszyć wszystkich świadków ataku na planetę. 

Na pokładzie Copernicusa rozprzestrzenia się śmiertelny wirus a AIDAN- system sztucznej inteligencji transportowca wojskowego Alexandra staje się największym wrogiem ocalałych.

Kady odkrywa przerażającą prawdę, o wydarzeniach, które dzieją się na jej oczach a jedyną osobą, która może pomóc w powstrzymaniu zagłady jest jej były chłopak Ezra.



BIOGRAFIA/ AUTOBIOGRAFIA
"Marilyn na Mannhatanie" Elizabeth Winder
"Marilyn na Manhatannie" nie jest pełną biografią Marilyn Monroe. Autorka skupiła się głównie na magicznym okresie, który zaczął się pod koniec 1954 roku, gdy Marilyn postanowiła wyjechać do Nowego Jorku. Monroe pragnęła spróbować czegoś nowego, nabrać sił i odciąć się od tego co było. Czyli od nieudanego małżeństwa i kariery, która nie sprawiała aktorce satysfakcji i przyjemności. To wszystko "popchnęło" ją do opuszczenia Los Angeles.

LITERATURA OBYCZAJOWA
Matylda kilka lat tkwiła w związku bez przyszłości, który niszczył ją od środka. Jedynym plusem małżeństwa z Kostkiem był ich syn, dla którego kobieta jest w stanie zrobić wszystko. Pewnego dnia Matylda poznaje mężczyznę, który ją docenia, szanuje i kocha bezwarunkowo. Jest jednak problem, Jan jest żonaty. Czy porzucą swoje dotychczasowe życie i partnerów by być razem? Czy uda im się stworzyć udany związek? Matylda przeżyła bardzo dużo w swoim życiu. Wie czym jest nieodwzajemniona miłość, romans i utrata bliskiej osoby. Mimo wielu przeciwności losu, potrafi zawsze znaleźć w sobie siłę, by zmierzyć się z problemami.

Macie już pomysły co podarujecie swoim drugim połówkom? A może w ogóle nie obchodzicie tego święta? Koniecznie dajcie znać w komentarzach :)

Zdrowe gotowanie by Ann | Anna Lewandowska

Zdrowe gotowanie by Ann | Anna Lewandowska


"Zdrowe gotowanie by Ann"
Anna Lewandowska
Wydawnictwo Burda Książki
Data wydania 08/06/2016
Liczba stron 384

"Zdrowe gotowanie by Ann" to zbiór 170 autorskich przepisów Anny Lewandowskiej na pyszne i przede wszystkim zdrowe potrawy. Przyrządziłam już kilka z nich i wiem, że ta książka będzie jedną z moich ulubionych książek kucharskich. Co prawda większość przepisów zawartych w tej książce można śmiało znaleźć na blogu Anny Lewandowskiej, jednak ja uwielbiam wszelkiego rodzaju książki kucharskie i korzystam z nich bardzo chętnie.

           Przepisów w tej pozycji jest mnóstwo. Podzielone są one na rozdziały: jajka, zupy, warzywa na ciepło, kasze, ryby i owoce morza, mięsa, sałatki, desery i owoce, koktajle, ciepłe napoje, lunchbox i dwa rozdziały, które były dla mnie miłym zaskoczeniem: Wielkanoc i Boże Narodzenie. Spis treści umożliwia szybkie odnalezienie interesującego nas przepisu. Zaznaczyłam sobie ciekawe przepisy i.. prawie cała książka została oznaczona karteczkami indeksującymi :)
Wypróbowałam dosyć sporo przepisów z tej książki i wiele było dla mnie sporym zaskoczeniem, na przykład jajka zapiekane w awokado! Nie spodziewałam się, że będzie to takie pyszne. Puszyste placki z bananów również okazały się strzałem w 10! Lenka je uwielbia.

Puszyste placki z bananów


           Produkty zawarte w przepisach są ogólnodostępne, chociaż może się wydawać inaczej. Pewnie niewiele osób słyszało o przyprawie asafetida, a jest ona dostępna w większości sklepach ze zdrową żywnością, których dosyć sporo jest w większych miastach. Z resztą każdy produkt można zastąpić czymś innym, lubię eksperymentować i nie przeszkadza mi, gdy w przepisie występuje składnik, którego dostać nie potrafię. Jeśli chodzi stricte o tę książkę, to nie potrafiłam nigdzie dostać słonecznika bulwiastego, czyli topinamburu. Więc zupę, w którym topinambur jest głównym składnikiem odpuściłam.

Jajka zapiekane w awokado


Niestety doszukałam się jednego minusa.. Nie wszystkie potrawy zostały sfotografowane, a niektóre przepisy są napisane na białym tle. Szkoda, bo zdjęcia są naprawdę piękne i najzwyczajniej w świecie cieszą oko, z resztą zobaczcie sami :)


Jeśli odżywiacie się zdrowo, lub macie w planach rozpocząć zdrowy tryb życia,
to ta książka dla Was jest idealna.



Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Burda Książki.


"GWIAZDKA Z NIEBA" KATARZYNA MICHALAK

"GWIAZDKA Z NIEBA" KATARZYNA MICHALAK

"Niektórzy ludzie , choćby mieli wszystko, nigdy nie będą szczęśliwi.
Inni nie mają nic, a potrafią cieszyć się życiem."

"Gwiazdka z nieba"
Katarzyna Michalak
Seria mazurska (tom I)
Wydawnictwo Znak Literanova
Data wydania 06/11/2017
Liczba stron 316

Nataniel jest nieco poturbowany przez życie- stracił nie tylko bliskich, ale i dach nad głową. Musiał zacząć radzić sobie sam, ruszając w nieznane. Trafił do Sennej- wioski na Mazurach, która miała być tylko krótkim przystankiem w jego podróży. Czy los w końcu uśmiechnie się do Nataniela? Czy nagrodzi dobre serce i szlachetną duszę?

           "Gwiazdka z nieba" to pierwsza książka Katarzyny Michalak jaką czytałam i nie jestem pewna czy sięgnę po inne. Chociaż jestem trochę ciekawa drugiego tomu tej serii, czyli " Promyk słońca". Ale czy po nią sięgnę to się dopiero okaże. Przyznam szczerze, że do niedawna w ogóle nie interesowałam się książkami polskich autorów i byłam w szoku, że ta autorka napisała ponad trzydzieści książek.

"Bóg stworzył innych ludzi nie tylko po to, by cię krzywdzili,
lecz przede wszystkim po to, by ci pomogli.
Byli przy tobie w takiej chwili jak ta. Pustej i samotnej."

           Mimo, że książka okazała się w końcowym rozrachunku przyjemną pozycją to przeszkadzało mi kilka rzeczy, przede wszystkim sceny erotyczne, które według mnie są tu zbędne, tak jakby wepchnięte na siłę. Dużo opisów, a co za tym idzie mało dialogów. Przeszkadzało mi też mnóstwo dziwnych zbiegów okoliczności. Przeczytałam tę książkę po świętach, ale osoby które chciałyby po nią sięgnąć w okresie świątecznym, by wczuć się w atmosferę mogą być rozczarowane. Okładka jest bardzo świąteczna, zimowa.. ale święta są tu może przez 10 stron.

"(...) w miłości nie ma miejsca na żadne "ale".
Albo jest bezwarunkowa, albo to nie miłość."

           Bohaterów polubiłam, chociaż niejednokrotnie chciałam nimi potrząsnąć, by wzięli się w garść, bo to co wyprawiali przechodziło ludzkie pojęcie. Naiwność głównego bohatera też zwalała z nóg. Nie można jednak powiedzieć, że postaci są bez wyrazu.

           W tej książce jest wszystko: miłość, namiętność, samotność, smutek, znęcanie się nad zwierzętami, zdrada, przyjaźń i "gangsterka".. Zapomniałam jeszcze o kilku stronach świąt. Czyli tak naprawdę jest tu wszystko i nic. "Gwiazdka z nieba" jest pozycją, która nadaje się jako "przerywnik" między książkami bardziej wymagającymi. Jednak jestem w szoku, że ta książka została nominowana do bestsellerów Empiku. W zeszłym roku wyszło naprawdę wiele dobrych książek i z pewnością lepszych niż ta, więc jestem zdziwiona, że właśnie ta pozycja dostała nominację.

Podsumowując "Gwiazdka z nieba" jest książką lekką, którą czyta się naprawdę szybko i przyjemnie. Jednak kilka razy pojawiły się momenty, które były nudne i męczące. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję księgarni internetowej dadada.pl


"CIĘCIE" HIBO WARDERE

"CIĘCIE" HIBO WARDERE

"Nawet nie przyszło mi do głowy, by zapytać, co się wydarzy w tamtym namiocie albo dlaczego mam być dzielna. Czemu miałabym się martwić, skoro mama była przy mnie? Nigdy nie pomyślałabym, że w jej towarzystwie mogłoby przydarzyć mi się coś złego."

"Cięcie"
Hibo Wardere
Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Data wydania 12/09/2017
Liczba stron 278

"Cięcie" to poruszająca historia obrzezanej kobiety, w tym przypadku samej autorki. Hibo w dzieciństwie padła ofiarą obrzezania typu trzeciego, zabiegu tak brutalnego, że w jego następstwie o mało nie umarła.

           Autorka otwarcie opowiedziała o swoim dzieciństwie, które w dniu obrzezania się skończyło. Opowiedziała szczerze jak się wtedy czuła i z jakimi fizycznymi skutkami tego zabiegu musiała się później zmagać. Gdy miała osiemnaście lat w Somalii wybuchła wojna domowa i Hibo przeniosła się do Londynu. Tam postanowiła walczyć ze zwyczajem okaleczania kobiecych narządów płciowych. Podziwiam ją, jest niezwykle silną kobietą, która mimo tak okropnej przeszłości dała radę, zawalczyła o siebie i co najważniejsze, o innych.

"Możecie zostać, kim tylko chcecie. (...)
Jedyną przeszkodą w osiągnięciu marzeń możecie być wy sami."

           "Cięcie" to cholernie mocna i poruszająca książka. Autorka nie oszczędza czytelnika, jednak dlaczego miałaby to robić? Opisała dokładnie to co jej się przydarzyło. Przedstawiła poruszającą i bardzo bolesną historię, którą powinien poznać każdy.

           Niejednokrotnie serce mi pękało podczas czytania tej książki, łzy również wiele razy poleciały. Nie umiem pojąć jak człowiek może zrobić dziecku taką krzywdę? Jak matka może na to patrzeć. Ba, co ja mówię.. Jak matka w ogóle może na coś takiego pozwolić?! Wiedząc jak jej córka będzie cierpiała? Wiedząc, że przez głupi zwyczaj, jej córka może umrzeć w bólach i męczarni?!

           Dlatego cieszę się, że autorka zdecydowała się podzielić swoją historią. Mimo, że mamy XXI wiek dziewczynki dalej są obrzezane. Najgorsze jest to, że w krajach cywilizowanych dzieci dalej są narażone. Rodzice w dalszym ciągu wywożą swoje córki za granicę w celu obrzezania. I właśnie takim dziewczynkom Hibo pomaga.

Podsumowując, "Cięcie" to książka niezwykle poruszająca, wzruszająca, wywołująca mnóstwo skrajnych emocji. Polecam, warto ją przeczytać! 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Prószyński i Sk-a.

📚 12 KSIĄŻEK KTÓRE MUSZĘ PRZECZYTAĆ W 2018 ROKU 📚

📚 12 KSIĄŻEK KTÓRE MUSZĘ PRZECZYTAĆ W 2018 ROKU 📚

Super jest być recenzentem, fajnie jest współpracować z wydawnictwami. Jednak ze mną jest tak, że jak mam książki od wydawnictw, to chce je najpierw przeczytać i zrecenzować, a dopiero potem zabrać się za "swoje" książki. Staram się, i do tej pory dobrze mi to wychodzi, nie umawiać się na żadne terminy odnośnie dodawania recenzji. Nie mam zamiaru czytać na czas i gonić za terminami. Nie chce by czytanie było dla mnie przykrym obowiązkiem, czytanie ma mi sprawiać przyjemność. Jednak jak wspomniałam wyżej zawsze chce najpierw wywiązać się z współprac, a dopiero potem czytać książki, które sama sobie kupiłam. Dlatego powstał ten post. Obiecałam sobie, że w tym roku przeczytam minimum dwanaście pozycji, które kupiłam lub dostałam w prezencie. Minimum jedna na miesiąc. To co, zaczynamy?



STYCZEŃ
"November 9" Colleen Hoover
Tę książkę kupiłam z polecenia Weroniki z ver.reads i jestem jej bardzo ciekawa. Do tej pory przeczytałam "Maybe Someday" tej autorki i byłam pod wielkim rażeniem! Jeśli chodzi o "November 9" to zostało mi jakieś 50 stron do końca i.. bardzo mi się podoba! 



 LUTY
"Nocny film" Marisha Pessl
Tę książkę miałam w planach kupić już dawno, głównie ze względu na to, że Paula z Rude recenzuje objęła tę pozycję patronatem. Jak wielka była moja radość, gdy otworzyłam paczkę od Pauli, a w niej był właśnie "Nocny film"! Także w lutym zabieram się za tę książkę i mam nadzieję, że będę nią zachwycona ☺

MARZEC
"Promyczek" Kim Holden
Tę książkę zna pewnie każdy. Opinie na jej temat są pochlebne, chociaż "pochlebne" to chyba za mało powiedziane :) Osobiście nie spotkałam się jeszcze z negatywnymi opiniami na temat "Promyczka", dlatego postanowiłam ją jak najszybciej przeczytać. Marzec to idealny miesiąc 💖

KWIECIEŃ
"Kasacja" Remigiusz Mróz
Mam wrażenie, że wszyscy oprócz mnie czytali już książki Remigiusza Mroza. Serię z Chyłką widzę wyjątkowo często na instagramie. Jestem bardzo ciekawa tej pozycji i tego, czy Remigiusz Mróz pisze rzeczywiście tak świetne książki.

MAJ
"Kaznodzieja" Camilla Lackberg
W zeszłym roku przeczytałam pierwszą część sagi z Fjällbace. "Księżniczka z lodu" podobała mi się, więc koniecznie muszę przeczytać kolejne książki z tej sagi.

CZERWIEC
"Skalpel" Tess Gerritsen
Kto by nie znał Tess Gerritsen? Czytałam już kilka książek tej autorki, a te z serii Rizzoli/Isles czytałam nie po kolei i oczywiście nie wszystkie. Dlatego postanowiłam przeczytać tę serię po kolei, dwie pierwsze części już za mną. W tym roku czas na kolejną.

LIPIEC
"Tylko Cross" Sylvia Day
Uwielbiam serię "Dotyk Crossa". Fabuła bardzo podobna do "Greya", jednak styl autorki jest zupełnie inny, a bohaterowie nie są irytujący. Do tej pory przeczytałam cztery części "Crossa" i została mi ostatnia, piąta do przeczytania.

SIERPIEŃ
"Ogród małych kroków" Abbi Waxman
Tę książkę dostałam w prezencie od Natalii z prostymisłowami.com. Natalii bardzo się podobała, więc mam nadzieję, że i mi przypadnie do gustu. Okładka jest przepiękna!

WRZESIEŃ
"Klątwa przeznaczenia" Małgorzata Suchar, Sylwia Dubielecka
O tej książce swego czasu było głośno na instagramie. Dużo osób ją bardzo chwali. Czy słusznie? To się okaże :) Przeraża mnie ilość stron i drobny druk, ale mam nadzieję, że przebrnę przez nią szybko i że mi się spodoba.

PAŹDZIERNIK
"Światło, które utraciliśmy" Jill Sontapolo
Przyznam szczerze, że nawet nie wiem o czym jest ta książka. Rzadko czytam opisy, które znajdują się na okładce, bo nie chce wiedzieć zbyt dużo szczegółów z fabuły. Tę pozycję kupiłam ze względu na okładkę, która kilkakrotnie rzuciła mi się w oczy na instagramie.

LISTOPAD
"Rany kamieni" Simon Beckett
Książki "Chemia śmierci" jak i "Zapisane w kościach" tego autora mnie zachwyciły. Serię z Doktorem Hunterem uważam za jedną z lepszych, dlatego koniecznie muszę przeczytać kolejną część.

GRUDZIEŃ
"Zimowe serca" Belinda Jones
Tę książkę wygrałam u Weroniki z ver.reads. Grudzień wydaje mi się miesiącem odpowiednim do sięgnięcia po tę pozycję.

Czytaliście którąś z wyżej wymienionych pozycji? Podobała Wam się? A może w planach macie przeczytanie któreś z książek wymienionych przeze mnie?
Dajcie znać w komentarzach! :)

Te pytanie kieruje głównie do recenzentów, blogerów- czy Wy również stawiacie najpierw na książki, które dostaliście od wydawnictw (oczywiście mam na myśli te, które sami sobie wybraliście a nie o książki- "niespodzianki" od wydawnictw)?

NAJWIĘKSZE KSIĄŻKOWE ZASKOCZENIE I ROZCZAROWANIE 2017 ROKU WEDŁUG BLOGEREK

NAJWIĘKSZE KSIĄŻKOWE ZASKOCZENIE I ROZCZAROWANIE 2017 ROKU WEDŁUG BLOGEREK

Postanowiłam kilku blogerkom zaproponować stworzenie wspólnego wpisu, w którym każda z nas opowie krótko o najlepszej i najgorszej książce przeczytanej w 2017.
To co, zaczynamy?


Dominka z Domson czyta
          W 2017 roku przeczytałam sporo książek i jak to zawsze bywa, trafiały się te lepsze i
te gorsze. Ale jakie było moje największe rozczarowanie, a jakie największe zaskoczenie?
Zacznę może od rozczarowania, żeby te lepsze zostawić na koniec. W ubiegłym roku
najbardziej zawiodłam się na książce Cecelii Ahern „Lirogon”. Na ogół uwielbiam książki tej
autorki, jednak ta nie skradła mojego serca. Było chaotycznie, a przeskoki w narracji
sprawiały, że gubiłam się w trakcie czytania. Książka ta nie wniosła nic do mojego życia, ani
nie skłoniła mnie do głębszych refleksji. W dodatku jej treść szybko wyparowała z mojej
głowy. Dlatego to właśnie na niej najbardziej się zawiodłam.
          O ile z wcześniejszym wyborem nie miałam problemu, to z wyborem tej jednej,
najlepszej książki miałam nie lada wyzwanie. W końcu mój wybór padł na „Bestia. Dlaczego
zło nas fascynuje?” autorstwa Borwina Bandelowa. Właśnie ta pozycja pokazała mi, że
książki naukowe nie muszą być nudne, a ich czytanie może stać się przyjemnością. Tematyka
jest bardzo interesująca, odnosi się do zaburzeń osobowości, które poparte są przykładami z
życia. Bandelow zgłębia ludzką psychikę i pomaga czytelnikowi ją zrozumieć. Wszystko
opisane jest w prosty sposób, tak, że nawet laik zrozumie co autor miał na myśli. Ta książka
jest idealnym odzwierciedleniem łączenia przyjemnego z pożytecznym i dlatego z czystym sumieniem wybrałam ją jako najlepszą książkę przeczytaną w 2017 roku.


Monia z SiemaMoniaCzyta
Najgorsza książka jaką przeczytałam w 2017 roku? Zdecydowanie „Tysiąc pocałunków” Tillie Cole. Ta książka była po prostu do granic możliwości nierzeczywista. Do końca miałam nadzieję, że może chociaż zakończenie jakoś to wszystko uratuje, ale im dalej tym gorzej, a zakończenie okazało się apogeum nierealności tej książki. Wiem, że bardzo dużo osób lubi tę książkę, ale dla mnie ona może byłaby całkiem fajna, gdyby ktoś powiedział mi, że to książka fantastyczna. Miałam duży problem z wyborem najlepszej (jednej!) książki, jaką w zeszłym roku przeczytałam, jednak zwyciężyła moja miłość do książek z motywem wojennym. „Czerń i purpura” Wojciecha Dutki. Historia głównych bohaterów oparta jest na prawdziwych wydarzeniach, a cała ta wojenna, obozowa otoczka opisana jest w tak prawdziwy, wyrazisty, czasem nawet drastyczny sposób co sprawia, że ta powieść łamie serce. Nie jest to kolejna historia wielkiej miłości, która w cudowny sposób pokonuje wszystkie przeciwności, nawet wojnę. Ta historia jest po prostu prawdziwa i pokazuje coś dokładnie innego – jak wielki wpływ na wszystko ma wojna, która jest w stanie zabijać nie tylko ludzi, ale też uczucia.


          Książka na której się zawiodłam- "Francuzki nie sypiają same" Jamie Cat Callan.
Miałam nadzieję na solidną garść porad, jak to na poradnik przystało. Jednak bardzo się zawiodłam.
W książce nie było nawet odpowiedzi na pytanie, które nasuwa się po tytule: dlaczego Francuzki nie
sypiają same? Zapowiadało się całkiem dobrze: francuska babka zawsze nosząca pończochy i buty na
obcasie. Babcia umiera, a Jamie wyjeżdża z przyjaciółką do Francji, żeby poznać tajemnice uwodzenia. Może i te "porady" byłyby znaczące i przydatne, gdyby nie fakt, że autorka zestawia to z
zapracowanymi amerykańskimi kobietami "feministkami". Oczywiście są też pozytywy, np. sporo
przepisów na lekkie i smaczne potrawy (a wiadomo, że przez żołądek do serca), noszenie seksownej
bielizny (z doświadczenia wiem, że nawet założona pod codzienne ubranie dodaje nam pewności
siebie) i oczywiście szpilki i dobrane do nich odpowiednie ubranie. Ale nic poza tym.
          Książka, którą jestem zachwycona – „Zatrzymać dzień – Prawdziwa historia” Wioletta Szczepańska, Ireneusz Słupski.
Sama nie wiem od czego zacząć. Takiej książki nie przeczytałam NIGDY. Wiola – mama Kubusia –
przesłała tą książkę do kilku wydawnictw, ale żadne nie chciało podjąć się druku. I bardzo dobrze!
Korekta, skład, łamanie i te wszystkie wydawnicze zamęty zniekształciłyby całą historię. Historię
pisaną łzami, szczęściem, chwilami załamania, nadzieją i miłością. Tak wzruszającej i prawdziwej
książki nie spotyka się na co dzień. Jak książka trafiła w moje ręce? Przez przypadek ujrzałam ją na
Instastory jednej z bookstagramowych mam. Wtedy przypomniałam sobie o Kubie i całej akcji
zbierania dla niego pieniędzy. Pochodzę z małej podkarpackiej wioski, niedaleko Rzeszowa. A to
właśnie w Rzeszowie rozgrywa się część historii. Kiedy było głośno o Kubie na całym podkarpaciu, ja właśnie kończyłam studia i pamiętam plakaty rozwieszone na mieście, mnóstwo postów u znajomych na FB. To był jakiś totalny szał! Dlatego, gdy zobaczyłam książkę na IG natychmiast weszłam na stronę, żeby ją zamówić. Wchodzę tam i czytam, a moje oczy robią się coraz większe: Jak to? Zamawiam książkę i płacę dopiero po przeczytaniu? I do tego tak tania przesyłka zagranicę? Teraz, gdy jestem już po lekturze rozumiem, DLACZEGO!

Anielka z Zaczytana Anielka
Jako iż czytam same romanse, dzisiaj chciałabym Wam napisać o najlepszym i najgorszym romansie roku 2017 według mnie. Gdy Magda poprosiła mnie, o wskazanie najlepszej i najgorszej książki roku 2017 od razu wiedziałam, że nie będzie to łatwe zadanie. W moim zestawieniu znajdziecie najgorszy i najlepszy romans minionego roku dlatego, że czytuję książki właśnie z tego gatunku. Najlepsza książka, o jakiej Wam powiem to „King” - T.M. Frazier a ta najgorsza to niestety „Gwiazdor” duetu Laurelin Paige oraz Sierra Simone, na której niestety się zawiodłam.
KING - T.M. FRAZIER
T.M. Frazier to kolejna autorka, która debiutuje na polskim rynku. Ten debiut okazał się jak najbardziej udany. „King” to nie jest kolejny oklepany, schematyczny romans. W tej lekturze znajdziecie wiele tajemnic i emocji. W książce znajdziecie też delikatny wątek kryminalny dzięki przeszłości Kinga. Autorka umie przyciągnąć nasze zainteresowanie. Historia jest lekka i wciągająca, a zarazem ciekawa i nie można się od niej oderwać. Jedno jest pewnie. Ten romans nie skończy się, tak jak myślicie! Ja już nie mogę doczekać się kontynuacji, bo autorka zakończyła książkę w takim momencie, że od razu chciałoby się sięgnąć po drugi tom, który na szczęście swoją premierę będzie miał już w lutym.
GWIAZDOR - LAURELIN PAIGE, SIERRA SIMONE
Giazdor” to jak dla mnie książka bezbarwna i pozbawiona emocji oraz uczuć. Akcja kręci się wokół kręcenia filmów pornograficznych a uczucia głównych bohaterów to naprawdę poboczny temat. Zakochują się w sobie i koniec. Nie mogłam się odnaleźć w tej książce i niestety autorki nie przekonały mnie do niej. Ta historia to super lekki schematyczny romans. Nie znajdziemy w niej nic innego niż w standardowych romansach.
Przyznam szczerze, że sięgnęłam po  książkę głównie ze względu na nazwisko Paige na okładce, zainteresował mnie również trochę opis książki. Uwielbiam książki tej autorki, dlatego wiedziałam, że muszę przeczytać również tą. Nie spotkałam się jeszcze z taką profesją u głównego bohatera jak gwiazda porno". Niestety zawiodłam się na tej książce. Jeśli sądzicie, że pod nazwiskiem Paige kryje się świetna książka, to niestety możecie się zawieźć.

Weronika z Ver.reads
          Najgorsza książka 2017? „Ostatnia szansa” Samathy Young. To było moje drugie podejście do książek tej autorki, z pewnością ostatnie. W tym przypadku styl Young, jak i sam pomysł na fabułę był zbyt banalny, do bólu przewidywalny. Sceny erotyczne, które w zamyśle miały budzić emocje, tak naprawdę sprawiały, że w pewnym momencie sama nie wiedziałam, czy jestem bardziej zażenowana czy rozbawiona. Kilka razy zdarzyło mi się parsknąć śmiechem, więc raczej to drugie – zdecydowanie odradzam.
          Najlepsza książka 2017? Zdecydowanie „Pamiętnik Księżniczki” Carrie Fisher. Gdyby ktoś rok temu powiedziałby mi, że wybiorę autobiografię, zapewne popukałabym się w czoło, ja takich książek zwyczajnie nie czytałam. Bezkompromisowa, szczera, poruszająca - taka właśnie jest ta pozycja. To autentyczna, słodko-gorzka historia kobiety, która w ironiczny sposób odsłania samą siebie. Swoje sukcesy, niepowodzenia, zarówno te związane z jej karierą, jak i (a może i głównie) z życiem prywatnym.


         Największym pozytywnym zaskoczeniem 2017 roku były dla mnie nie tyle poszczególne książki, co ich autorzy. Mam tu na myśli dwóch polskich pisarzy, a mianowicie Remigiusza Mroza i Thomasa Arnolda. Nie znałam wcześniej Remigiusza Mroza, dopóki nie założyłam bookstagrama, na którym w owym czasie ten autor królował. Nie rozumiałam w pełni jego fenomenu, dopóki nie przeczytałam serii o adwokat Joannie Chyłce. Wtedy całkowicie przepadłam. Przeniosłam się do świata prawniczego Warszawy na ulicę Domaniewską i z każdą kolejną częścią zatapiałam się w przygody pani adwokat i jej aplikanta „Zordona”. Ostry język pani mecenas oraz styl bycia Zordona sprawiają, że tej pary nie da się nie lubić. Bardzo podoba mi się styl pisania Mroza i akcja, która trzyma w napięciu do samego końca. Nigdy jeszcze nie udało mi się odgadnąć zagadki stawianej czytelnikom przez autora. Kolejnym pisarzem, który zapadł mi w tamtym roku w pamięć, jest Thomas Arnold. Pisze on równie świetne książki co Remigiusz Mróz, tylko w przeciwieństwie do niego, nie jest tak popularny i doceniany. Szkoda, ponieważ jego „Horyzont umysłu” zrobił na mnie tak wielkie wrażenie, jakiego już dawno żadnej książce się nie udało. Powieść ta miała bardzo dużo zwrotów akcji, które ciągle komplikowały rozwiązanie zagadki, ale w taki sposób, że człowiek jeszcze bardziej wciągał się w czytanie i nie mógł od niego oderwać. Przewija się w niej wiele wątków, ale książka jest tak skonstruowana, że nie da się w nich pogubić. Główny bohater David Ross jest dość specyficzną postacią, ale również po prostu nie da się go nie lubić. Musiałam czasami odkładać tę książkę na bok i odpocząć od niej, ponieważ bardzo działała na moją psychikę. Udało mi się przeczytać do tej pory dwie pozycje tego autora, ale myślę, że z czasem przeczytam wszystkie jego książki. Mam nadzieje, że wkrótce zostanie on zauważony i doceniony w taki sposób, na jaki zasługuje.

           Jeśli chodzi zaś o literackie rozczarowania 2017 roku, to na to miano zasłużyły według mnie dwie pozycje, którymi teraz pewnie zadziwię niektórych czytelników. Pierwszy tytuł to „Buntowaniczka z pustyni” A. Hamilton, a drugi to „Dziewczyna z Brooklynu” G. Musso. Nie znajdziecie opinii na ich temat na moim blogu, ponieważ nie byłam w stanie przebrnąć przez te książki do końca. Byłam tym bardzo zdziwiona, że pomimo tak dobrych opinii krążących o nich w sieci, nie potrafiły mnie wciągnąć. W pewnym momencie zmuszałam się do ich przeczytania, a przecież nie o to w tym wszystkim chodzi. Dlatego też odłożyłam je na bok, żeby być może kiedyś jeszcze do nich powrócić. Dlatego dwie wspomniane przeze mnie pozycje to dla mnie niestety wielkie rozczarowanie minionego roku.

         Wiedziałam już od samego początku, gdy Magda zapytała mnie o najlepszą i najgorszą
książkę przeczytaną w 2017 roku, że wybór tylko jednego tytułu będzie bardzo trudny – szczególnie w przypadku pozycji, którą mogłabym uznać za hit zeszłego roku. Po wielu godzinach namysłu wreszcie wybrałam i na podium książek pochłoniętych przeze mnie w zeszłym roku umieściłam „Brunatną kołysankę” Anny MalinowskiejDlaczego akurat ten konkretny tytuł? Po pierwsze książka porusza temat polskich dzieci poddanych germanizacji, a o tym powinno się mówić częściej i głośniej, ze względu na samą pamięć o ludziach, być może nawet naszych dziadkach i babciach, którzy przeżyli w swoim życiu coś tak strasznego – warto poznać i zgłębić ich historię. Dowiemy się z tej książki jak wyglądało „porywanie” polskich dzieci, jakie dzieci z chęcią pozyskiwano, czym były ośrodki Lebensbornu i jaką rolę w tym wszystkim odegrał Roman Hrabar. Po drugie, mimo że nie jest łatwą i lekką pozycją to styl i forma w jakiej została napisana ułatwiają jej odbiór i czyta się ją z dużym zainteresowaniem. Ja cały czas mam jej treść w głowie, cały czas wracam do niej oraz jej bohaterów pamięcią. „Brunatna kołysanka” to wartościowa książka.
          Przejdźmy do mniej miłego akcentu, czyli książki, którą z całą pewnością nikomu nie poleciłabym, a jest nią „Na linii świata” Manueli Gretkowskiej. Niestety jest to lektura, która jako pierwsza w moim dotychczasowym życiu zwyczajnie pokonała mnie i nie doczytałam jej do końca. Jest to mieszanka słabej i niesmacznej erotyki z jeszcze słabszym thrillerem, który thrillerem jest tylko z nazwy oraz sci-fi, do którego całe szczęście już nie dobrnęłam. Nie przemówiła do mnie ani treść, ani styl autorki i niestety uznaję tę książkę, bez chwili wahania, za najgorszą w 2017 roku.


          Bardzo długo się zastanawiałam, którą książkę ocenić jako najlepszą przeczytaną w 2017, bo wiele było naprawdę mocnych. Jeśli jednak mam wybrać jedną to myślę, że był to „Nocny film” Marishy Pessl. Ta książka to świetne połączenie kryminału i horroru. Autorka bardzo fajnie prowadziła fabułę – książka zawiera mnóstwo nieoczywistych zwrotów akcji i z napięciem wyczekiwałam dalszych wydarzeń. Ta historia tak wciąga, że nawet nie miałam pojęcia, kiedy przeczytałam te prawie 800 stron. Do tego pojawia się tu również wątek okultyzmu, który sprawia, że cała historia jest jeszcze bardziej mroczna i tajemnicza, a całość mocno oddziałuje na wyobraźnię czytelnika. Kolejną zaletą tej książki są licznie umieszczone pomiędzy tekstem zdjęcia, artykuły i notatki, a dzięki temu odniosłam wrażenie, że całość jest jeszcze bardziej wiarygodna, a także miałam poczucie uczestniczenia w śledztwie razem z bohaterami.
          Natomiast moim rozczarowaniem roku 2017 jest „Głód” Grahama Mastertona. Nazwisko tego autora zna chyba każdy i spotkałam się z tyloma pochlebnymi opiniami, że w ubiegłym roku postanowiłam zmienić to, że nie znam jeszcze jego twórczości. Sięgnęłam więc po pozycję, która akurat miała wtedy swoją premierę, ale przede wszystkim zaciekawił mnie jej opis. Apokaliptyczna wizja USA brzmiała wtedy dla mnie świetnie. Jednak moim zdaniem fabuła została mocno niedopracowana, bo jest w niej parę błędów logicznych (np. skoro zarazą została dotknięta pszenica, owoce i warzywa to dlaczego nikt nie wpadł na to, żeby iść łowić ryby?) I kolejną mocno rażącą rzeczą były dla mnie okropne sceny seksu, które były wręcz
niesmaczne, wulgarne. Było ich moim zdaniem zdecydowanie za dużo i wydało mi się to mocno przesadzone. Jednak to nie tak, że ta książka ma same wady, bo np. autor świetnie przedstawił zachowanie ludzi, którzy w obliczu paniki przestają myśleć logicznie i zachowują się jak dzikie zwierzęta, a także nie zabraknie tu wielu krwawych i brutalnych scen, które miłośnikom gatunku przypadną do gustu. Ta książka to jednak moje rozczarowanie roku, ponieważ o twórczości Mastertona słyszałam mnóstwo pochwał i moje oczekiwania względem tej książki były wysokie, a tymczasem moim zdaniem to bardzo słaba pozycja.



Angelika z BookMeHard
          Rok 2017 był dla mnie rokiem pod znakiem fantasy. Mimo to między tytułami z piekła rodem jak "Ja, diablica", przewijały się również te książki, które opisywały bardziej realne wydarzenia. Zacznę od pozycji, która najbardziej mnie rozczarowała. Był to "Początek wszystkiego" - Robyn Schneider. Według mnie była to przewidywalna historia, w której bohaterowie zostali ograbieni z osobowości.Czytało mi się ją, jak przepis na ciasto, nie wywoływała we mnie żadnych emocji, a przez to czytanie mnie męczyło, zamiast relaksować.
           Natomiast książka, na której wspomnienie przechodzi mnie dreszcz ekscytacji, to moje tegoroczne odkrycie: "Tajemnica diabelskiego kręgu" Anny Kańtoch, młodzieżówka, przy której włos jeży się na głowie. Autorka zabrała mnie do świata, który budził grozę i niepokój. Bohaterzy to w większości młodzież i dzieci.W połączeniu z dużą dawką paranormalnych zjawisk, które przewijały się przez fabułę, efekt był paraliżujący. Drugi tom tej serii "Tajemnica nawiedzonego lasu", również trzyma poziom, dlatego z czystym sumieniem mogę Wam polecić obie te książki

I na koniec ja- maobmaze
          W 2017 roku przeczytałam bardzo dużo świetnych książek, ale jedna była dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Nie spodziewałam się, że "Horyzont umysłu" Thomasa Arnolda okaże się tak świetną książką! Ta pozycja wciąga od pierwszej strony, jest nieprzewidywalna i zaskakująca. Pojawia się bardzo dużo wątków, które na koniec zgrabnie łączą się w jedną całość. Żadna postać w książce nie pojawiła się przez przypadek, każda w większym lub mniejszym stopniu jest powiązana ze sprawą. Niejednokrotnie miałam mętlik w głowie czytając tę książkę. Myliła mi się fikcja z rzeczywistością. Gdy myślałam już, że dany wątek rozwiązałam bez najmniejszego problemu, pojawiał się zwrot akcji powalający moją teorię na łeb, na szyję. W tej książce nic nie da się przewidzieć!
          Jeśli chodzi o największe rozczarowanie ubiegłego roku, to bez wątpienia była to książka "Obietnica mroku" Maxime Chattam'a. Pewnie wynika to z faktu, że przed przystąpieniem do lektury przejrzałam opinie na temat tej książki, które w większości były bardzo dobre. "Obietnica mroku" miała być pozycją bardzo brutalną, obrzydliwą i odpychającą. Chyba za dużo naczytałam się tego typu książek, by też tak sądzić. Moja ciekawość słabła z kolejnymi rozdziałami, zakończenie do tych bardzo zaskakujących również nie należało.


A jakie książki były dla Was wielkim zaskoczeniem i rozczarowaniem ubiegłego roku?
Dajcie znać w komentarzach :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 maobmaze by Magdalena Zeist , Blogger