33 dni prawdy | Thomas Arnold

33 dni prawdy | Thomas Arnold

(...) bezczynność wobec zła jest najgorszą zbrodnią i najcięższym grzechem.



33 dni prawdy

Thomas Arnold

Wydawnictwo Vectra
Data wydania 09/03/2015
Liczba stron 416
Ocena 9/10


Dona Jonson wróciła do domu i to, co w nim zastała przeraziło ją i obudziło jej demony przeszłości, o których pragnęła zapomnieć. Dwa dni później policja znajduje jej ciało wannie. Wszystko wskazuje na samobójstwo, jednak jak się potem okazuje nic nie jest takie proste jak na początku się wydawało. Dwudziestoletnia fotografia, na której Dona Jonson stoi w zakonnym habicie pośrodku grupki małych dzieci rzuca nowe światło na sprawę. Trop prowadzi do sierocińca, w którym kobieta kiedyś pracowała.
W trakcie trwania śledztwa zaczynają ginąć kolejne osoby i wszystko zaczyna się coraz bardziej komplikować.


         "33 dni prawdy" to trzecia książka Thomasa Arnolda jaką miałam przyjemność przeczytać i.. ubolewam, że zostały mi już tylko dwie jego książki do przeczytania. Recenzję "Horyzontu umysłu" znajdziecie tutaj, a "Efektora", którego miałam przyjemność objąć patronatem medialnym znajdziecie tutaj.

         Jeśli chodzi o "33 dni prawdy" to jestem pod ogromnym wrażeniem, że autorowi udało się stworzyć tak genialną i co najważniejsze zaplanowaną w każdym, nawet najmniejszym szczególe fabułę. Wszystko zaczyna się dosyć niewinnie, poznajemy strzępki różnych historii, które w żaden sposób się ze sobą nie łączą. Oczywiście jak się pewnie domyślacie, one się ze sobą nie łączą tylko do czasu. Książka ma stron 416, a ja niemal do samego końca zastanawiałam się jakim cudem uda się to wszystko połączyć w jedną, spójną całość. Z biegiem czasu, a raczej stron, wszystko zaczęło się zazębiać i nabierać całkiem sensownych "kształtów". Jednak niech Was to nie zmyli! Tak naprawdę do końca w tej książce nic nie jest pewne. Minęło kilka dni odkąd przeczytałam tę książkę i dalej nie potrafię pojąć jakim cudem udało się Thomasowi Arnoldowi stworzyć tak genialną fabułę. I znów jestem wkurzona, że o tym autorze praktycznie w ogóle się nie mówi. To jak on piszę, buduje napięcie, planuje fabułę i tworzy bohaterów zasługuje na to, by jak najwięcej osób usłyszało o nim! I gwarantuję, że jeśli ktoś z Was nie czytał jeszcze żadnej jego książki, a uwielbia thrillery i kryminały, to po przeczytaniu którejkolwiek z nich przepadnie jak kamień w wodę!


         Bohaterów w tej pozycji jest dużo. W pewnym momencie miałam wrażenie, że aż za dużo. Jednak patrząc na to po przeczytaniu tej książki stwierdzam, że nie może być inaczej. Każda postać, która się tu pojawiła jest bardzo ważna i po prostu trzeba tej pozycji poświęcić nieco więcej uwagi. David Ross jest jedną z moich ulubionych postaci książkowych- odważny, wybuchowy, porywczy. Nie ma dla niego rzeczy niemożliwych. Oczywiście nie mogę wspomnieć o Adamsie, który bardzo różni się od Rossa, są wręcz przeciwieństwami, ale które świetnie się uzupełniają.

         "33 dni prawdy" będzie nie lada gratką dla wszystkim miłośników pogmatwanych historii. To jest jedna z tych pozycji, którą czyta się z wypiekami na twarzy i z niecierpliwością czeka się na zakończenie, które tak naprawdę jest wielką niewiadomą. Zazwyczaj tuż przed samym zakończeniem mam kilka swoich typów, tu nie miałam żadnego. Grzecznie czekałam, aż autor wyłoży wszystkie karty na stół, bo ja nie miałam pojęcia jakim cudem to wszystko może się ze sobą połączyć. A jak już się połączyło i doczekałam się zakończenia to byłam pod ogromnym wrażeniem. Jednak dziwne było to, że już poznałam zakończenie, a zostało jeszcze kilka kartek.. Pewnie się domyśleliście, że prawdziwe zakończenie dopiero miało spaść niczym grom z jasnego nieba. Dokładnie tak było! Po przeczytaniu ostatnich ośmiu stron moja szczęka była gdzieś w okolicach kostek.. Okej, nie była, ale gwarantuje, że gdyby mogła tak nisko upaść to właśnie tam by się znalazła! Szok, szok, szok. W tym miejscu należy się ukłon w stronę Thomasa Arnolda! :)

          Thomas Arnold szybko wskoczył na listę moich ulubionych autorów, śmiało powiedzieć, że jest na równi z Cobenem! Ci za was, którzy obserwują mnie na instagramie czy facebooku, wiedzą, że Coben to od wielu lat mój ulubiony autor i do tej pory nigdy nie zdarzyło mi się powiedzieć, że ktoś może z nim konkurować, a tu proszę, taka niespodzianka.
Thomas Arnold naprawdę zasługuje na to by jak najwięcej osób poznało jego twórczość. Gwarantuję, że jeśli sięgniecie po jedną jego pozycję to będziecie chcieli więcej i więcej, a każda kolejna jego książka będzie dla Was rewelacyjną przygodą.

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Autorowi.



"THE PERFECT GAME #2. ZMIANA" J. STERLING

"THE PERFECT GAME #2. ZMIANA" J. STERLING

"(...) Łatwo obrzucać błotem kogoś nieznajomego.
Zwłaszcza jeśli to ktoś, kogo sądzą, że w prawdziwym życiu nigdy nie spotkają."

"The Perfect Game #2. Zmiana"
J. Sterling
Tłumaczenie Monika Wiśniewska
Wydawnictwo SQN
Data premiery
Liczba stron 318
Współpraca z wydawnictwami

Współpraca z wydawnictwami


Ostatnio pytałam Was, zarówno na instagramie jak i na facebooku, jakie chcielibyście posty na moim blogu. Oczywiście nie licząc recenzji. Zdecydowanie najwięcej osób chciało post na temat współprac, nieco mniej o życiu w Niemczech, pojawiły się również osoby, które chętnie zobaczyłyby tu.. przepisy! Wszystkie te pozycje wzięłam pod uwagę, a co z tego wyjdzie? Zobaczymy. Na początek zdecydowałam się na post na temat współprac, mam nadzieję, że Was zaciekawi, a może niektórym z Was pomoże rozpocząć współprace z wydawnictwami.

Jak wyglądają moje współprace?
Jakie były początki?
Czy mój zapał minął?

Promyczek | Kim Holden

Promyczek | Kim Holden

"Nie robię cyrku z przebaczenia jak niektórzy. Jakby przebaczanie było wielkim, szlachetnym gestem, z którym w parze idzie poczucie wyższości . Nie znoszę tego. Dobrze, czy źle, łatwo przebaczam i nie rozdmuchuję sprawy, ponieważ takie właśnie jest moje serce."


Promyczek

Kim Holden

Tłumecznie Katarzyna Agnieszka Dyrek
Wydawnictwo FILIA
Data premiery 06/05/2016
Liczba stron 592
Ocena 6/10

Kate Sedgwick wyjeżdża studiować do Minessoty, konkretnie do małego miasteczka Grant. Katie jest pełna życia, bystra, utalentowana muzycznie i mimo wielu przeciwności losu nie traci pogody ducha. To właśnie dlatego jej najlepszy przyjaciel Gus, nazywa ją Promyczkiem.
Kate poznaje w Grant Kellera Banksa, który sprawia, że zaczyna inaczej patrzeć na miłość,
w którą do tej pory nie wierzyła.
Co stanie na drodze do ich szczęścia?
Jakie tajemnice skrywają?

Promyczek cieszy się naprawdę świetnymi opiniami. Głównie przez liczne zachwyty zdecydowałam się sięgnąć po tę książkę. Dzięki księgarni virtualo.pl w końcu ją przeczytałam. Spodziewałam się rewelacyjnej powieści i nie ukrywam, że ze względu na opinie z jakimi się spotkałam moje oczekiwania względem tej pozycji, wskoczyły na naprawdę wysoki poziom. Niestety za wysoki, bo czuje lekki niedosyt.

Kate jest niepoprawną optymistką, nie potrafi się gniewać, szybko wybacza, zawsze jest chętna do pomocy, nie przechodzi koło cudzej krzywdy obojętnie. Na pierwszym miejscu zawsze stawia innych, jest bardzo odważna i zabawna. Problem z jakim przyszło jej się zmierzyć odkryłam bardzo szybko. Niemal na samym początku autorka zdradziła za dużo i gdy wyszło na jaw co się dzieje, tak naprawdę nie zrobiło to na mnie wrażenia. Kate długo z tym problemem radziła sobie sama, bez wsparcia swoich przyjaciół, bo oni tak naprawdę nic nie wiedzieli. Wątpię, by ktoś w takiej sytuacji poradził sobie całkiem sam, jednocześnie będąc tak pełnym energii. Co tu dużo pisać, po prostu Kate jest za bardzo wyidealizowana.
Za to Keller i Gus są bohaterami, którzy przypadli mi do gustu o wiele bardziej. Przede wszystkim są prawdziwi.
Keller tak jak Kate skrywał tajemnice z którą praktycznie z nikim się nie podzielił. Jednak jego tajemnica była dla mnie zaskoczeniem i bardzo mnie zaciekawiła.


Najbardziej w tej książce irytowały mnie infantylne dialogi, oraz ciągle powtarzające się pewne zwroty. Od początku wywoływało to zgrzyty i jestem pewna, że Promyczka zapamiętam głównie ze względu na irytujące odzywki bohaterów, zwłaszcza Kate.
Plusem tej powieści jest narracja pierwszoosobowa, którą, krótko mówiąc uwielbiam. Dzięki niej tę historię poznajemy z dwóch perspektyw i możemy postawić się na miejscu bohaterów oraz dokładnie poznać ich myśli i uczucia.

Jedno muszę przyznać, historia wymyślona przez Kim Holden naprawdę chwyta za serce i daje do myślenia. Gdyby nie było tych okropnych dialogów, a główna bohaterka nie byłaby tak bardzo wyidealizowana, Promyczek spodobałby mi się bardziej. W recenzjach często spotykałam się ze stwierdzeniem, że zakończenie tej historii jest mocne, wyciska mnóstwo łez i na długo zostaje w pamięci. Niestety na mnie nie zrobiło aż tak piorunującego wrażenia i nie uroniłam ani jednej łzy.

          Czy polecam? Tak, bo historia jest naprawdę ciekawa i przede wszystkim napawa optymizmem. Jednak miejcie na uwadze, że język jakim posługują się bohaterowie nie każdemu może przypaść do gustu. Jeśli zdecydujecie się sięgnąć po Promyczka, to proszę, niech Wasze oczekiwania nie będą zbyt wysokie, bo możecie się rozczarować i czuć, tak jak ja, duży niedosyt po jej przeczytaniu.

Za udostępnienie ebooka "Promyczek" dziękuję virtualo.pl



Ugly Love | Colleen Hoover

Ugly Love | Colleen Hoover

(...) myśl o konfrontacji z przeszłością cię przeraża. To przeraża każdego. Ale czasami nie robimy tego dla siebie. Robimy to dla ludzi, których kochamy bardziej niż siebie.

"Ugly Love"
Colleen Hoover
Wydawnictwo Otwarte
Data wydania 09/11/2016
Liczba stron 342

Tate, początkująca pielęgniarka, przeprowadza się swojego brata. W dniu jej przyjazdu Corbin jest w pracy, ale Tate ma klucze do mieszkanie. Niestety nie może się do niego dostać, bo pod drzwiami leży nieprzytomny, pijany mężczyzna. Tak właśnie poznaje Milesa. Zaczyna między nimi iskrzyć, jednak mężczyznę dręczą demony przeszłości, które są przeszkodą do stworzenia normalnego związku.
Co przytrafiło się Milesowi? Czy jego związek z Tate zakończy się "happy endem"?

          "Ugly Love" to czwarta książka Colleen Hoover jaką czytałam i niestety najgorsza. "Maybe Someday", "November 9" i "Slammed" wypadły znacznie lepiej na jej tle."Ugly Love" zalicza się do tych książek, które warto przeczytać by wyrobić sobie własne zdanie na jej temat. Opinie są bardzo podzielone. Jedni ją uwielbiają, drudzy nienawidzą. Ja jestem gdzieś po środku- bez rewelacji, ale źle też nie było.

          Książki Hoover do tej pory kojarzyły mi się z pozycjami bardzo emocjonującymi, nieszablonowymi i przede wszystkim poruszającymi ważne tematy. Tutaj tego wszystkiego mi brakowało. Zdecydowanie było tu za dużo seksu. Nie żeby mi to przeszkadzało, jednak czas który autorka poświęciła na przedstawienie scen erotycznych mogła poświęcić na dopracowanie wątku Rachel, który bez wątpienia był najciekawszy i najbardziej poruszający. Niestety został potraktowany po macoszemu..

          Bohaterowie nie zapadną na długo w mojej pamięci.. Byli nijacy, nie działo się miedzy nimi nic oprócz seksu i wielkich chwil uniesień. Zdecydowanie najciekawszą postacią i jednocześnie wywołującą u mnie wiele pozytywnych emocji był Kapitan- uroczy osiemdziesięciolatek od kórego wręcz biło ciepło i mądrość życiowa.

          Akcja dzieje się na dwóch płaszczyznach czasowych- teraźniejszość, pokazna oczami Tate oraz "sześć lat wcześniej" z perspektywy Milesa. Gdy tylko pojawiał się rozdział "sześć lat wcześniej" miałam ochotę go jak najszybciej skończyć. Sposób w jaki zostały napisane te rozdziały strasznie mnie irytował, zwłaszcza niektóre fragmenty. Przestawię dwa przykłady:
"Patrzy na mnie, chyba mając nadzieję, że sam odpowiem na to
pytanie.
Nie umiem.
Cisza.
Cisza.
Cisza.
OGŁUSZAJĄCA CISZA.
Mam ochotę zatkać uszy dłońmi.
Mam ochotę zasłonić serce pancerzem."



"Idziemy dalej, a ona dalej mówi, bo ja dalej zadaję pytania.
Czasami kiwa głową.
Czasami coś mówi.
Czasami coś śpiewa.
A w każdym razie tak to brzmi."
Tak właśnie wyglądają rozdziały z perspektywy Milesa. Nie wiem jaki był cel autorki.. Emocjonujące wiersze? Nie wyszło. Niestety ta forma do mnie nie przemawia, wręcz mnie denerwowała.

          Jak na Hoover przystało pojawił się moment poruszający, jednocześnie w pewnym stopniu tłumaczący dziwne zachowanie Milesa. Jednak moim zdaniem nie został on przestawiony tak jak w innych książkach. Owszem zrobiło mi się smutno, przykro, jednak nie wywołała ta pozycja we mnie żadnych skrajnych emocji. Nie uroniłam również ani jednej łzy, co w poprzednich książkach Hoover mi się zdarzyło.
          Przechodząc do plusów.. "Ugly Love" czyta się szybko, wręcz się ją pochłania. Styl autorki bardzo przypadł mi do gustu i każdą jej książę czytam w jeden, góra dwa dni. Zdecydowanym plusem jest również pierwszoosobowa narracja, czyli moja ulubiona. Dzięki niej mogę poznać dokładnie uczucia i emocje towarzyszące głównym bohaterom.

        Podsumowując, "Ugly Love" to książka, którą warto przeczytać by wyrobić sobie własne zdanie na jej temat. Jednych może zachwycić, drugich niekoniecznie. Nie jest to zła książka. W moim odczuciu średnia, ale na pewno nie żałuję czasu z nią spędzonego.

"Niektórzy... im są starsi, tym są mądrzejsi. Niestety większość ludzi tylko się starzeje."

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Księgarni internetowej MegaKsiazki.pl




Slammed | Colleen Hoover

Slammed | Colleen Hoover

Żałowanie do niczego nie prowadzi. To patrzenie w przeszłość, której nie można zmienić. Kwestionowanie rzeczy na bieżąco może zapobiec żałowaniu czegoś w przyszłości. Kwestionowałam wiele rzeczy dotyczących mojego związku z twoim tatą. Ludzie bez przerwy podejmują spontaniczne decyzje, słuchając swojego serca. W związkach chodzi o dużo więcej niż tylko miłość.

Slammed
Colleen Hoover
Wydawnictwo YA!
Seria Slammed tom I
Data wydania 14/02/2018
Liczba stron 282

Layken przeżywa bardzo trudny okres w swoim życiu. Jej tata zmarł, a jakby tego było mało, z powodu problemów finansowych musi się przeprowadzić z mamą i młodszym bratem do Michigan.
Kel, młodszy brat Layken szybko zaprzyjaźnia się z Clauderem, chłopcem mieszkającym w domu na przeciwko. Za to Lake (Layken) poznaje Willa, starszego brata Claudera. Od razu zaczyna między nimi iskrzyć, jednak bardzo szybko na ich drodze pojawiają się problemy.
Czy Lake i Will mimo wszystko będą mogli być razem?

          "Slammed" to trzecia książka Colleen Hoover jaką czytałam. Po raz kolejny się nie zawiodłam! Hoover zawsze porusza ważne tematy w swoich książkach, a każda jej powieść jest nieszablonowa i (mniej lub bardziej) emocjonująca. I tym wszystkim mnie kupiła!

          Styl autorki jest bardzo lekki i przyjemny. Tę pozycję wręcz pochłonęłam! Nie jest przepełniona nudnymi i długimi opisami. W tej książce ciągle się coś dzieje. Gdy kończyłam dany rozdział mówiłam sobie "dobra, jeszcze jeden i odkładam książkę na potem".. Jak się zapewne domyślacie kiepsko mi to wyszło, "Slammed" przeczytałam dosłownie "na dwa razy" :)

          Bohaterowie są mocną stroną tej powieści. Willa i Layken polubiłam od razu, a Kel i Clauder skradli moje serce. Nie mogę nie wspomnieć o mamie Lake, czyli Julii- mądrej i pełnej dystansu kobiecie. Co tu dużo mówić, bohaterowie są bardzo dobrze wykreowani i na pewno na długo zapadną mi w pamięci. Nie mogę się doczekać aż sięgnę po drugą część.

          Co mi się jeszcze podobało? Poezja, która niejednokrotnie pojawiła się w tej powieści oraz cytaty z piosenek zespołu "The Avett Brothers" którymi rozpoczynały się rozdziały. Dzięki temu książka na pewno wyróżnia się na tle innych. Jak pisałam wyżej Hoover w swoich książkach porusza ważne tematy, tak było również tym razem. Ta książka pokazuje jak ważne jest przesuwanie swoich granic, jak ważne jest by czerpać z życia jak najwięcej i przede wszystkim jak ważne jest by doceniać to co mamy.. Bo tak naprawdę jeśli my oraz nasi najbliżsi jesteśmy zdrowi, mamy co jeść i mamy dach nad głową to tak naprawdę mamy wszystko. Warto to docenić.

          Są jednak dwie rzeczy, które w tej pozycji mi się nie podobały. Mianowicie słodki aż do przesady początek i przewidywalność książki. Większość wydarzeń jakie miały miejsce przewidziałam, tak samo jak zakończenie. Jednak ostanie strony tej powieści wycisnęły kilka moich łez.

Czy polecam? Oczywiście! "Slammed" to książka bardzo lekka, jednocześnie poruszająca trudne tematy. Takie właśnie powinny być młodzieżówki :)

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu YA!


ego, czyli rewelacyjna gra towarzyska | Trefl

ego, czyli rewelacyjna gra towarzyska | Trefl

Lubicie gry towarzyskie? Jeśli tak, to "ego" z pewnością przypadnie Wam do gustu! Dobra zabawa i ubaw po pachy gwarantowany :)

ego

Wydawnictwo Trefl

Czas gry: 20-60 min.
Wiek +14
Liczba graczy 2-6
Ocena 10/10



Ego to wspaniała gra towarzyska, która z pewnością stanie się atrakcją niejednej imprezy. Zabawa polega na trafnym odpowiadaniu na niebanalne pytania. Jak dobrze znasz swoich współtowarzyszy? Jeśli wykażesz się największą wiedzą - wygrasz.


ZAWARTOŚĆ PUDEŁKA
* 220 dwustronnych kart z pytaniami w poręcznym pudełku
18 dużych żetonów odpowiedzi
* 120 małych żetonów
* plansza
* instrukcja


PRZYGOTOWANIE DO GRY
1. Planszę należy położyć w miejscu dostępnym dla wszystkich.
2. Każdy z graczy otrzymuje 3 duże żetony odpowiedzi (z 1, 2 i 3 kropkami) oraz 20 małych żetonów
3. Każdy z graczy oddaje po 10 małych żetonów na planszę, a pozostałe 10 żetonów zostawia dla siebie.
4. Grę rozpoczyna najstarszy z graczy.

ROZGRYWKA
1. Gracz rozpoczynający wyciąga jedną kartę z pudełka, czyta na głos pytanie oraz trzy warianty odpowiedzi.
2. Następnie kładzie kartę na środku, tak by była dla wszystkich widoczna.
3. Wybiera jedną z odpowiedzi i wybiera żeton z taką samą liczbą kropek (1, 2, 3) jak ta, która znajduje się obok wybranej odpowiedzi. Kładzie go na stole, kropkami do dołu, tak by nikt nie widział jakiej udzielił odpowiedzi.
4. Każdy z pozostałych ma za zadnie odgadnąć odpowiedź udzieloną przez gracza rozgrywającego daną turę. Następnie kładą na stole kropkami do dołu żeton z wybranym numerem odpowiedzi.
5. Następnie każdy z graczy wybiera czy obstawia 1 czy 2 małe żetony (nie można więcej).
6. Kiedy wszyscy gracze wybrali już odpowiedź i obstawili to wszyscy odwracają swoje żetony odpowiedzi. Gracze z taką samą liczbą kropek na żetonach jak czytający pytanie- zdobywają wygraną.
7. Gracz, który czytał pytanie, otrzymuje tyle małych żetonów z puli, ilu graczy odgadło jego odpowiedź.
Gracze, którzy domyślili się odpowiedzi dostają dwa razy tyle, ile obstawili.
Gracze, którzy nie domyślili się odpowiedzi tracą żetony, które postawili. Dokładają małe żetony do puli.

Gracz może odmówić odpowiedzi na pytanie, ale musi oddać swoje 2 małe żetony do puli.

ZAKOŃCZENIE GRY
Gra kończy się, gdy żetony z puli się wyczerpią. Zwycięzcą zostaje gracz z największą ilością małych żetonów.
- - - - - 

Czy gra mi się spodobała?! Oczywiście! Śmiało mogę powiedzieć, że ego to moja ulubiona gra, przebiła nawet monopoly i 5 sekund, które uwielbiam. Zasady są bardzo proste, a rozgrywka ciekawa, wciągająca i bardzo dynamiczna. Grałam w nią z moim mężem i był to dla nas "mini test"- zdaliśmy go! Znamy się niemal na wylot :) Pytania dotyczą kwestii rodzinnych, miłości, zazdrości, spraw społecznych. Tak naprawdę możesz być zapytany o wszystko! Dzięki tej grze można się przekonać jak dobrze znają nas inni gracze. Pytań jest cała masa, więc nie ma mowy o monotonności. Świetnie się bawiliśmy podczas grania w ego i nie mogę się doczekać aż wypróbujemy ego Family :)
Dużym plusem jest również cena gry. Cena rynkowa to 89,99 zł, ale można ją kupić już za 50 zł! 
Nie mogę nie wspomnieć o pięknym wydaniu tej gry. Musicie przyznać, że szata graficzna robi wrażenie.

PLUSY
+ proste zasady
+ możliwość grania w większym gronie (aż 6 osób)
+ piękne wydanie gry
+ dynamiczna rozgrywka
niska cena

MINUSY
BRAK :)

Ogólna ocena 10/10


Czy polecam? Oczywiście, że tak! ego to świetna gra towarzyska,
która sprawdzi się idealnie na imprezach i luźnych spotkaniach ze znajomymi.



Dziękuję Wydawnictwu Trefl za przekazanie gry do recenzji.




"TYLKO JEDNO KŁAMSTWO" KATHRYN CROFT

"TYLKO JEDNO KŁAMSTWO" KATHRYN CROFT

"Wszyscy kłamią. (...) nieważne, jak uczciwi i porządni jesteśmy we własnych oczach, każdy z nas i tak kłamie. Różni się tylko skala. Nie jestem pewna, czy zwróciłam na to wtedy taką uwagę, ale teraz wiem, że to prawda. A każde kłamstwo ma swój motyw (...)"

"Tylko jedno kłamstwo"
Kathryn Croft
Wydawnictwo Burda Książki
Data wydania 08/11/2017
Liczba stron 392

Wyobraź sobie, że budzisz się naga w obcym domu. A obok Ciebie leży martwy mężczyzna, i nie jest to Twój mąż. Nie pamiętasz nic z poprzedniego wieczoru, nie masz pojęcia jak znalazłaś się w tej sypialni. Jednak jesteś przekonana, że to nie ty go zabiłaś. W takim razie kto to zrobił? I dlaczego cię oszczędził?
Brzmi przerażająco? Tara znalazła się w takiej sytuacji. Postanowiła uciec i nie mówić nikomu co jej się przytrafiło. Z przerażeniem obserwuje postępujące się śledztwo. 


Tylko jedno kłamstwo? Absolutnie nie. Kłamstw tu była cała masa. Tak naprawdę każdy kłamał, a niektórzy z bohaterów notorycznie. Więc tytuł nie jest adekwatny do treści, co nie zmienia faktu, że ta książka jest świetna! Jestem pod wielkim wrażeniem intrygi jaką uknuła Kathryn Croft. Ta historia jest zawiła i pogmatwana. Oj bardzo pogmatwana. Do tego pomysł na fabułę świetny i wykorzystany w pełni. Chociaż mogłoby znaleźć się w tej książce troszkę więcej akcji. Jednak zawiłość tej historii i zaskakujące zakończenie wynagrodziło brak napięcia.

       



         Bohaterów było naprawdę sporo, i muszę przyznać, że na większość rzucałam swoje podejrzenia. Chociaż zakończenia i tak nie udało mi się przewidzieć. Książka dosłownie wciąga od pierwszej strony. Im było bliżej zakończenia, tym bardziej chciałam dowiedzieć kto za tym wszystkim stoi. Z każdym rozdziałem pojawiały się nowe fakty, które sprawiały, że moje podejrzenia się zmieniały. W pewnym momencie kłamstwa tak się skumulowały, że byłam przekonana, że niemożliwym jest by prawda w końcu ujrzała światło dzienne, ale jak to Tara powiedziała- (...) prawda zawsze nas w końcu dogoni. Czasami inną drogą, niż moglibyśmy się tego spodziewać.

          Jeden wątek moim zdaniem pojawił się niepotrzebnie i szkoda, że nie mogę napisać o jaki mi chodzi. Jeśli zdecydujecie się sięgnąć po tę książkę to obawiam się, że mógłby to być zbyt duży spoiler..
Jak pisałam wyżej, książka jest rewelacyjna! Bardzo wciągająca, zagmatwa i z w efektem "wow!" w zakończeniu! Na pewno sięgnę po inne książki tej autorki. Nie mogę się doczekać, aż przeczytam "Córeczkę" Kathryn Croft. Jestem niemal pewna, że będzie to równie dobra książka jak "Tylko jedno kłamstwo".


Musicie wiedzieć jeszcze jedno. Do tej pory przeczytałam kilka thrillerów wydanych nakładem Wydawnictwa Burda Książki i wiecie co? Każdy z nich był świetny! A to oznacza tylko jedno, książki, a zwłaszcza thrillery tego wydawnictwa można brać w ciemno!


"Jakiekolwiek nieszczęścia nas spotkają,
o ile to nie śmiertelna choroba,
zawsze znajdziemy sposób na przetrwanie."




Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Burda Książki.




Until November | Aurora Rose Reynolds

Until November | Aurora Rose Reynolds


"Until November"
Aurora Rose Reynolds
Seria: Until
Wydawnictwo Editio Red
Rok wydania 2017
Liczba stron 252
Ocena 3/10

Po tajemniczym wypadku do jakiego doszło w Nowym Jorku November nie czuje się tam już bezpieczna. Postanawia wyjechać do Tennessee, gdzie przy boku ojca pragnie zaznać spokoju i zapomnieć o przeszłości.
November zaczyna pracę jako księgowa w rodzinnym klubie. Poznaje tam Ashera, który na początku wydał jej się gburowatym i zbyt pewnym siebie mężczyzną. Początkowo Asher nie zrobił na niej dobrego wrażenia, jednak ona na nim wręcz przeciwnie..

           Wiązałam z tą książką duże nadzieje. Ładna okładka, ciekawy opis.. Oczekiwałam lekkiego, przyjemnego romansu. Dla jednych być może jest on przyjemny, mnie osobiście wiele rzeczy w tej książce irytowało, przez co czas spędzony z tą pozycją nie wspominam zbyt dobrze.

           Bohaterowie są przerysowani, każdy mężczyzna jest bardzo przystojny, wysportowany, wręcz do schrupania. Oczywiście każdy z nich wymienia dziewczyny jak rękawiczki, oczekując tylko dobrej zabawy. Żaden nie chce się ustatkować z jedną kobietą.. oczywiście do czasu. Puszczalskich kobiet w tej pozycji również nie brakuje, a te które nie pchają się każdemu facetowi do łóżka można zliczyć na palcach jednej ręki. Jeśli chodzi o głównych bohaterów to niejednokrotnie mnie irytowali. Asher jak coś chciał to musiał to mieć za wszelką cenę, nie słuchając czy ktoś ma coś do powiedzenia w danej sprawie. W November denerwował mnie jej brak asertywności. Jeśli Asher kazałby jej skoczyć z okna to z pewnością by to zrobiła, w końcu Asher chce!

           Na początku spodobał mi się wątek kryminalny, który niestety nie został w pełni rozwinięty, a szkoda. Chociaż dla osób czytających na co dzień powieści obyczajowe i romanse bez wątpienia będzie on wystarczający. Z drugiej strony ja również na to narzekać nie mogę, bo w końcu jest to romans a nie kryminał.

           Styl autorki jest bardzo lekki, a książkę czyta się szybko. Jednak "Until November" to bardzo schematyczny romans. Związek Asher i November stał się tak cukierkowaty i pełny niepohamowanej namiętności, że aż mdły. Kolejną rzeczą, która mnie irytowała były dialogi i ciągle powtarzające się te same teksty. Nie mogę nie wspomnieć o dwóch informacjach, które nie są zgodne z prawdą i autorce, jak widać, nie chciało się sprawdzić czy są one prawdziwe. O co mi chodzi wyjaśnię na dole, więc jeśli macie zamiar przeczytać tę książkę to omińcie ten fragment.



SPOILER 

Autorka napisała, że kobiety nie mogą pić kawy w ciąży. W ogóle. Wiadomo, że jeśli z ciążą jest coś nie tak i lekarz zabroni jej pić, to trzeba się do tego zastosować. Jednak ciąża bohaterki przebiegała prawidłowo, więc kawę pić mogła w odpowiednich ilościach. Autorka wspomniała również o farbowaniu włosów, które w ciąży kategorycznie jest zabronione. A tak naprawdę nie jest. W pierwszym trymestrze rzeczywiście lepiej nie farbować włosów, jednak później, o ile ciężarnej nie przeszkadza zapach farby, można. Niby nic takiego ale bardzo mnie denerwuje, gdy autorzy piszą co popadnie nie sprawdzając czy informacje przez nich podane są prawdziwe. 

           Ta książka mi się nie podobała. Nie było w niej nic co by mnie zaskoczyło, zdziwiło, urzekło czy przyprawiło o szybsze bicie serca. Jeśli jednak jesteście fanami niezobowiązujących, lekkich i słodkich romansów to ta pozycja powinna przypaść Wam do gustu.

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Editio Red.



Czasami kłamię | Alice Feeney

Czasami kłamię | Alice Feeney

"Czasami kłamię"
Alice Feeney
Wydawnictwo W.A.B.
Data premiery 23/10/2017
Liczba stron 350

Posłużę się opisem z książki, ponieważ moim zdaniem jest po protu idealny! Nie zdradza praktycznie niczego, jednocześnie intrygując. 
"Nazywam się Amber Reynolds. Są trzy rzeczy, które powinniście o mnie wiedzieć: 
1. Jestem w śpiączce.
2. Mój mąż już mnie nie kocha.
3. Czasami kłamię."
Brzmi ciekawie, prawda?

          Ta książka jest po prostu rewelacyjna! Nie odłożyłam jej na dłużej niż wymagały tego moje obowiązki. Narracja jest pierwszoosobowa, więc dla mnie wręcz idealna. Lubię narrację pierwszoosobową, bo wtedy mogę poznać dokładne myśli i uczucia głównego bohatera, w tym przypadku akurat bohaterki- Amber. Akcja książki rozgrywa się na trzech płaszczyznach czasowych- "TERAZ", gdy Amber jest w śpiączce, "WTEDY", czyli krótko przed wypadkiem i "PRZEDTEM", kiedy poznajemy kilka istotnych momentów z dzieciństwa bohaterki.

          Czasami kłamię to jeden wielki zwrot akcji! I co najlepsze, zwroty akcji pojawiały się zawsze w najmniej oczekiwanym momencie. Może "w najmniej oczekiwanym" to złe określenie, raczej by tu pasowało najmniej chcianym przez czytelnika momencie. Kilkakrotnie napięcie było tak wielkie, a ja byłam tak strasznie ciekawa co się dalej wydarzy, a tu nagle bach, zwrot akcji. Co oczywiście jest na plus, bo lubię jak dużo się dzieje w książce. A liczne zwroty akcji tylko podsycały moją ciekawość, przez co nie umiałam jej odłożyć.

          Na początku może się wydawać, że powroty do dzieciństwa, czy okresu przed wypadkiem są zbędne. Nic bardziej mylnego, wszystko co pojawiło się w książce jest ważne i odgrywa mniejszą lub większą rolę. W pewnym momencie wszystko zaczęło wskakiwać na swoje miejsce, ale nie mylcie tego z przewidywalnością zakończenia. Co to to nie :) Po prostu wszystko zaczęło się w pewnym momencie zazębiać, by na końcu wybuchnąć i zwalić z nóg.

          Co do bohaterów, to największą rolę odgrywa oczywiście Amber, jednak praktycznie do samego końca nie wiemy o niej nic. Ale bez wątpienia jest to postać cholernie ciekawa, a sposób w jaki autorka przedstawiła śpiączkę, a raczej uczucia Amber gdy była w śpiączce mistrzowski. To musi być straszne uczucie, wszystko słyszeć i czuć, a nie móc zareagować, nie móc się ruszyć i czegokolwiek powiedzieć, chociaż czasami chciała wręcz wrzeszczeć z całych sił.. ale nie mogła.

          Zazwyczaj staram się wpleść w recenzję kilka cytatów, jednak w tej nie ma ani jednego. Powód? Ta książka tak mnie wciągnęła, że zapomniałam o ich zaznaczaniu :D

Są trzy rzeczy, które musicie wiedzieć o tej książce:
1. Jest rewelacyjna.
2. Wciąga od pierwszej strony.
3. Zakończenie zwala z nóg. 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu W.A.B.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 maobmaze by Magdalena Zeist , Blogger