Zawsze będę cię kochać | Agata Przybyłek

(...) wiedział też, że w życiu już tak jest: zawsze trzeba zainwestować, żeby potem móc się cieszyć efektami.

Zawsze będę cię kochać

Moja lista gości | Rebecca Serle

Dobro nie może istnieć bez zła (...). Są jak dwie nici DNA. Misternie i nieodwołalnie splecione ze sobą. Czasami wygrywa dobro, czasami zło. Nie walczymy o permanentny triumf dobra, lecz o równowagę. I tak już jest.

Moja lista gości


Moja lista gości

Autorka: Rebecca Sterle
Tłumaczka: Agnieszka Brodzik
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 13/10/2021
Moja ocena 6/10

    Swoje trzydzieste urodziny Sabrina planowała świętować standardowo i bez fajerwerków. Każdego roku razem ze swoją przyjaciółką Jessicą spotykały się na urodzinowej kolacji, na której wspominały studenckie życie, plotkowały i wypijały morze wina. Tak miało być i tym razem…
    Kiedy Sabb nieco spóźniona dociera na spotkanie, okazuje się, że przy stole czekają już nieżyjący już od lat ojciec, Audrey Hepburn, wykładowca z czasów studenckich oraz były narzeczony. Jak to możliwe? Jakim cudem znaleźli się oni przy jednym stole? I kto poradzi sobie z tą niezręczną ciszą?
    Moja lista gości to słodko-gorzka opowieść o dorastaniu, trudnych pożegnaniach i o tym, że musimy zrozumieć swoją przeszłość, by otworzyć się na przyszłość.

*****

    Do lektury Mojej listy gości podeszłam z wielką ekscytacją, o tej książce przeczytałam bowiem mnóstwo pozytywnych opinii i liczyłam, że ta powieść równie mocno mnie zachwyci. Niestety nieco się rozczarowałam. Czekałam na kulminacyjny moment, po którym stwierdzę "Wow. To jest rzeczywiście piękna powieść". Jak się pewnie domyślacie, takiego momentu nie było, ale nie mogę też powiedzieć, że Moja lista gości to zła książka, po prostu ja oczekiwałam po niej czegoś innego.

(...) czy nie na tym polega miłość? Na odwracaniu wzroku od tego, co jest tak mroczne, tak ponure, że należałoby od tego uciec? A może miłość polega na tym, że dostrzegasz to wszystko, ale kochasz dalej?

    Rebecca Serle miała niesamowity pomysł na fabułę. Sabrina, główna bohaterka, stworzyła przed laty listę gości, na której znaleźli się Audrey Hepburn (tak, ta Audrey!), nieżyjący tata Sabb, jej przyjaciółka, wykładowca z lat studenckich i były narzeczony. Te wszystkie osoby spotkały się z Sabriną w dniu jej trzydziestych urodzin.  Czytając Moją listę gości, ciągle zastanawiałam się, kogo zaprosiłabym na taką kolację, z kim chciałabym się pożegnać, znów porozmawiać, ponownie przytulić, powiedzieć to, na co kiedyś nie miałam odwagi, jakie niezakończone sprawy ukryte głęboko w moim sercu pragnę wyjaśnić, a z kim po prostu chciałabym się ponownie spotkać.

    Akcja tej powieści rozgrywa się na dwóch płaszczyznach czasowych — teraźniejszość, czyli urodzinowa kolacja Sabriny przeplata się z przeszłością, w której główne skrzypce gra związek głównej bohaterki z jej (byłym) narzeczonym. Uwielbiam w ten sposób poznawać historie, zawsze z niecierpliwością czekam, aż wszystko się ze sobą pięknie zazębi. W przypadku mojej listy gości z wielkim zainteresowaniem śledziłam każdy rozdział opisujący kolację, jednak muszę przyznać, że czułam niedosyt, bo mam poczucie, że ten niepowtarzalny czas był przez bohaterkę poniekąd zmarnowany. Pragnęłam dowiedzieć się więcej, poznać bohaterów siedzących przy stole bliżej. Za to dosyć szczegółowo miałam okazję śledzić historię Sabriny i jej narzeczonego. Ta relacja była gwałtowna, chaotyczna, niedoskonała, a jej zakończenie zasmuciło i zabolało.

Bałam się życia bez niego, oczywiście. Ale bardziej przerażało mnie jego życie beze mnie. Bałam się, czy przypadkiem w tej ciszy nie odnajdzie swojego szczęścia.

        Rebecca Serle uzmysławia czytelnikowi, że nie warto odkładać na później tego, co dla nas ważne, że warto problemy rozwiązywać, gdy mamy taką sposobność, że czasem, gdy nie potrafimy otworzyć nowego rozdziału w życiu, warto pochylić się nad swoją przeszłością i ją zrozumieć. Moja lista gości pokazuje, jak ważne jest mówienie o swoich emocjach oraz danie sobie szansy na zrozumienie i wyjaśnienie trapiących nas spraw. Bo kiedyś czasu na to wszystko może zabraknąć, a my będziemy musieli żyć ze świadomością, że gdy mieliśmy okazję, nie wykorzystaliśmy jej należycie.

    Dostrzegam i doceniam przesłanie tej powieści, jednak czuję, że potencjał tej książki nie został w pełni wykorzystany, czuję niedosyt... Brakowało mi emocji, o których tylu czytelników napisało w swoich opiniach po przeczytaniu Mojej listy gości. Cóż... Może sięgnęłam po tę powieść w nieodpowiednim momencie? A może najzwyczajniej w świecie ta książka nie jest dla mnie? Tego chyba nigdy się nie dowiemy, ale pewne jest jedno - skoro Moja lista gości podzieliła czytelników, warto poświęcić jej czas i wyrobić sobie na jej temat własne zdanie.

Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Czwarta Strona.

Promyczek na święta | Klaudia Bianek

Los lubił sobie z ludzi drwić. I najczęściej w okrutny sposób.

Kraina Spełnionych Życzeń | Joanna Szarańska

Jak cudownie było wrócić do Krainy Zeszłorocznych Choinek! Przebywać w miejscu pełnym zapachu igliwia, imbiru, mandarynek, przyglądać się blaskowi bombek i wyobrażać sobie, że to choinki hulają radośnie wokół ogniska na wielkim placu, w krainie, w której na zawsze zachowują swą piękną, świąteczną postać. Jak w legendzie opowiadanej przez dziadka Bońka!


Kraina Spełnionych Życzeń

Kraina Spełnionych Życzeń

Autorka: Joanna Szarańska
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 29/10/2021
Moja ocena: 8/10

Szepnij życzenie – może akurat spełni się w ten świąteczny czas, gdy wszystko jest możliwe!
    Jak co roku, wraz z początkiem grudnia, rozpoczynają się przygotowania do świąt. Nie inaczej jest w miasteczku, gdzie znajduje się znany sklepik – Kraina Zeszłorocznych Choinek. Jego wnętrze wypełnia zapach imbirowych ciasteczek oraz świąteczna magia. Mieszkańcy chętnie odwiedzają to miejsce, jednak zajęci swoimi sprawami nie dostrzegają tego, co najważniejsze. Pojawienie się nieznajomego, który otwiera stragan z ozdobami na świątecznym kiermaszu, jeszcze bardziej ich dzieli. A przecież zbliża się czas spotkań i wspólnej radości…
    Czy świąteczna magia zadziała i tym razem? Jak zareagują mieszkańcy na zaproszenia, które znajdą na progach swoich domów? Ile życzeń spełni się w te święta?

*****

    Asia Szarańska to czarodziejka świątecznego klimatu, serio! Każda jej świąteczna książka jest cudowna. Czuć, że w tych historiach naprawdę dzieje się świąteczna magia. W niektórych powieściach ten wyjątkowy klimat jest tłem, w innych mimo tego, że akcja dzieje się w święta magicznego klimatu w ogóle nie ma, a czytając książki Asi, po prostu się go czuje! 

    Kraina Spełnionych Życzeń to kontynuacja cudownej Krainy Zeszłorocznych Choinek. Tę część wypełniają różne odcienie miłości; problemy, które mogą dotknąć każdego z nas i bohaterowie, którzy potrafią nieźle nawywijać. Joanna Szarańska serwuje czytelnikom mnóstwo emocji, przez tę książkę przemyka bowiem smutek, pojawia się szczęścia, ta historia czasem bawi, ale przede wszystkim zalewa serducho ciepłem!

Kraina Spełnionych Życzeń

    Z przyjemnością po raz kolejny wróciłam do tego małego, klimatycznego miasteczka i ponownie spotkałam się z jego mieszkańcami. W Krainie Spełnionych Życzeń pojawiły się również nowe osoby, które nieźle namieszały w życiu dobrze znanym nam bohaterom. Z wielką ciekawością śledziłam znajomość Filipa i Doroty, właścicielki salonu fryzjerskiego, mam nadzieję, że w następnym tomie poznamy ich dalsze losy. Ta seria nie byłaby tak wyjątkowa gdyby nie dwie siostry, które ciągle dają do wiwatu. Zawsze znajdą powód do kłótni, a mnie ich perypetie wyjątkowo bawią. Kraina Spełnionych Życzeń gwarantuje niesamowity klimat, dużo uśmiechu i wzruszeń.

Z gramofonu płynęła skoczna świąteczna melodia. Stosy ciasteczek imbirowych malały, a wąsy z czekolady pod nosami mieszkańców rosły. Józefina z dumą obserwowała, jak zgromadzeni sąsiedzi przystrajają choinkę. To był znakomity pomysł, chwaliła się w myślach. Teraz już nikt nie zwątpi, że w Krainie Zeszłorocznych Choinek mieszka prawdziwy duch świąt.

  Urocza, zabawna, ciepła, intrygująca i wręcz klimatyczna powieść, po którą warto sięgnąć w okolicach świąt, bo wtedy dzieje się prawdziwa magia - miękną najtwardsze serca, konflikty idą w zapomnienie, a ludzie jak nigdy otwierają się na pomoc.

Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Czwarta Stroma.

Gdy zasypie śnieg | Agata Przybyłek

Mama zawsze mi mówiła, że najważniejsze w życiu jest to, żeby mieć co jeść, dach nad głową i choć jedną bliską osobę, która w razie potrzeby się o ciebie zatroszczy. Reszta to tylko błahostki.

Agata Przybyłek


Jak oddech | Agata Czykierda- Grabowska

 Jak łatwo kogoś ocenić, gdy patrzy się tylko na fasadę. Ludzie są jak domy. Skrywają w sobie słoneczne poddasza, ciemne piwnice i mroczne zakamarki.Nie przewidzisz, co tak naprawdę w nich siedzi.

Jak oddech

Jak oddech

Autorka: Agata Czykierda-Grabowska
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 27/10/2021
Moja ocena: 8/10

Hania, młoda i ambitna studentka architektury krajobrazu, pracuje w urokliwej warszawskiej kawiarni. Tego dnia, gdy zaczyna zmianę, nie spodziewa się, że nadchodzące godziny całkowicie odmienią jej życie. W końcu mała, senna kawiarenka to ostatnie miejsce, w którym ktokolwiek spodziewałby się napadu…
Leo czuje, że sięgnął już dna. Postawiony pod ścianą przez los i własne fatalne w skutkach decyzje jest gotowy zrobić wszystko, by zdobyć potrzebne mu pieniądze. Zdesperowany postanawia napaść na pobliską kawiarnię i dokonać rabunku. Łupy pozwalają mu na chwilę odbić się od dna. Tylko jak poradzić sobie z gorzkim poczuciem winy, które pojawia się, kiedy tylko przypomni sobie przerażone oczy kelnerki z tamtej kawiarni? Leo czuje, że musi ją odnaleźć.



❄❄❄

    Ależ tę książkę mi się cudnie czytało! Jakiś czas temu za sprawą Jak powietrze po raz pierwszy spotkałam się z twórczością Agaty Czykierdy- Grabowskiej. Jak oddech jest poniekąd jej kontynuacją, co prawda dotyczy innych bohaterów, ale postaci z pierwszej części również są tu obecne. Zatem możecie czytać je w kolejności chronologicznej, ale nie jest to konieczne ☺. 

    Jak oddech to jedna z lepszych zimowych powieści, jakie kiedykolwiek czytałam. Agata Czykierda- Grabowska stworzyła bohaterów, których nie da się nie lubić, których historie chcemy poznać ze szczegółami, którym kibicujemy od początku do końca, mając nadzieję, że wszystko skończy się pomyślnie. W dodatku autorka ma zdolność opowiadania historii w taki sposób, że naprawdę trudno się od książki oderwać, ale jednocześnie nie chce się jej kończyć, bo na samą myśl o rozstaniu z bohaterami robi się najnormalniej w świecie przykro...

Jak oddech

    To opowieść o przeznaczeniu, o tym, że nic nie dzieje się bez przyczyny, a los potrafi pisać najdziwniejsze i wydawałoby się mało prawdopodobne scenariusze. Znajomość Hani i Leo zaczęła się zaskakująco, a jeszcze bardziej zaskakujące było to, że mimo niefortunnych okoliczności, tych dwoje miało do siebie słabość i mimo że było to trudne do wyjaśnienia, ciągnęło ich do siebie. Niezwykle wciągająca, poruszającą, wzruszająca i piękna powieść o tym, że przede wszystkim liczy się wnętrze — dobro drugiego człowieka, a nie jego majątek 

    Jak oddech to książka, która gwarantuje mnóstwo emocji — rozśmieszy Was, wzruszy, a momentami mocno zasmuci. Ta powieść udowadnia, jak krzywdzące może być ocenianie kogoś po pozorach i sprawia, że doceniamy nasze zdrowie i bliskich u boku. Jeśli macie ochotę na piękną historię w zimowym klimacie, to niech będzie to Jak oddech!

Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Czwarta Strona.


Zaufaj swoim marzeniom | Natalia Sońska

(...) nie ma nic gorszego niż szansa, której nie wykorzystałaś z obawy przed porażką. Nie jesteśmy jasnowidzami, nie przepowiadamy przyszłości, więc o tym, jak będzie, możemy przekonać się, tylko próbując.

Życie jest zbyt krótkie | Abby Jimenez

Życie to żadna wymówka. (...) Zawsze powinieneś mieć w planach jakąś przygodę. Jeśli masz coś, na co czekasz z niecierpliwością, to automatycznie jesteś szczęśliwy.

Życie jest zbyt krótkie

Ja, kochanka | Karolina Wilczyńska

Kochanki mają lepiej. Dostają mężczyznę świeżego, pachnącego, zawsze w dobrym humorze, chętnego do miłości. Kochanki nie muszą prać, zbierać rozrzuconych skarpet, znosić humorów, wąchać przepoconych koszul. Mogą cieszyć się wyłącznie jasną stroną mężczyzny, słuchać komplementów, miłosnych zaklęć. Dostają rozkosz, prezenty, uwagę i zainteresowanie. Czyżby?
Nikt nie pamięta, że razem z tym wszystkim w pakiecie jest też wieczna tęsknota, wielka niepewność, samotne godziny i dni, brak możliwości kontaktu. 

Karolina Wilczyńska

Ja, kochanka

Autorka: Karolina Wilczyńska
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 29/09/2021
Moja ocena: 4,5/10

    Nie ma znaczenia, kim jest ona ani kim jest jej Ukochany. Liczą się tylko uczucia, emocje i pożądanie…
    Mieszanka zmysłowych wspomnień, faktów i marzeń zamknięta w zapiskach kobiety zakochanej bez pamięci. Miłość w jej życiu zjawiła się w nieodpowiednim czasie, ale czy w wypadku uczuć to w ogóle ma znaczenie? Kochanka wierzy, że wkrótce osiągnie Pełnię Szczęścia i na zawsze połączy się ze swym Ukochanym. Nim jednak to się stanie, postanawia zapisywać swoje przeżycia, by dać ujście emocjom. Pragnie pokazać prawdziwe – piękne i trudne zarazem – oblicze miłości. Gdy w grę wchodzi zakochanie, nie ma miejsca na racjonalizm. Niepohamowana namiętność przeplata się z zazdrością, a radość z niepewnością i strachem.
    Czy odważysz się przyjąć zaproszenie do jej intymnego świata?

***

    Po książki Karoliny Wilczyńskiej sięgam w ciemno. Wiem, że każda z jej powieści jest przemyślana, naładowana emocjami, a bohaterowie w niej występujący wyjątkowi, zapadający w pamięć i przede wszystkim prawdziwi. Ostatnio zachwyciła mnie książka Właśnie dziś, właśnie teraz, której recenzję znajdziecie na moim blogu. Natomiast dwie ostatnie powieści (wznowienia) Karoliny Wilczyńskiej nieco mnie rozczarowały. Tymi książkami są Ta druga (która koniec końców okazała się całkiem niezła) oraz Ja, kochanka o której dzisiaj opowiem Wam nieco więcej.

    Lubię gdy powieści obyczajowe zachęcają do refleksji, poruszają trudne tematy, wywołują emocje... W Ja, kochanka znalazłam jedynie to ostatnie i szczerze powiedziawszy, nie takich emocji podczas czytania oczekiwałam. Główna bohaterka spisuje swoje przemyślenia, uczucia, przeżycia oraz marzenia i sny. Pierwszą rzeczą, która wyjątkowo mi w tej książce nie pasowała, było to, że tak naprawdę czytelnik nie wie, czy rozdział, który aktualnie czyta, opisuje prawdziwe wydarzenia, czy koniec końców to wszystko okaże się snem...

    Nie spodziewałam się, że ta książka od początku do końca będzie wypełniona ochami i achami pod adresem Ukochanego głównej bohaterki. Ja, kochanka to nic innego jak opisy spotkań z U., zachwyty nad tym mężczyzną, opisy przygotowań do spotkania z Ukochanym i przemyślenia wskazujące na to, że główna bohaterka nic w życiu nie robi, tylko wyczekuje i przygotowuje się do spotkania ze swym Ukochanym.

Karolina Wilczyńska

    Patrząc na tę powieść obiektywnie, wiem, co innym może się w niej podobać — emocje, silne uczucie, którym główna bohaterka obdarzyła Ukochanego, opowiedzenie historii z perspektywy kochanki i pikantne sceny. Jednak mimo że potrafię spojrzeć na książkę obiektywnie, dostrzec to, co innym może się w niej spodobać, moja końcowa ocena powieści jest czysto subiektywna, więc muszę przyznać, że to wszystko, co wyżej wymieniłam, mnie nie zachwyciło, nie zainteresowało...

    Główna bohaterka irytowała mnie swoją uległością, niezdecydowaniem i naiwnością. Jej wynurzenia mnie męczyły, sprawiały, że bardziej chciałam odłożyć tę książkę na bok, niż doczytać do końca stronę. Ja, kochanka niestety nie przypadła mi do gustu. Nic nie wniosła do mojego życia, nie zachęciła do przemyśleń, nie poruszyła ważnego tematu, nie poruszyła mnie... Po prostu ta powieść okazała się dla mnie nieodpowiednia, ale wiem, że zebrała grono czytelników, którzy docenili ją i dostrzegli w niej więcej niż ja. Kto wie, może takimi czytelnikami będziecie i Wy, gdy dacie tej książce szansę? 


Książkę Ja, kochanka można kupić tutaj.

Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Czwarta Strona.



Ta druga | Karolina Wilczyńska

 Obie patrzyłyśmy na siebie tyle lat, ale nigdy nie miałam okazji przyjrzeć się jej twarzy tak dokładnie i drobiazgowo jak dziś. Mam teraz nad nią przewagę, widzę jej każdą zmarszczkę, najmniejszy szczegół. To tak, jakbym poznała jej słabsze strony. Widzę ją bezsilną, niedoskonałą. 

Ta druga

Ta druga

Autorka: Karolina Wilczyńska
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data nowego wydania: 16/08/2021
Liczba stron: 312
Moja ocena: 6/10

Czy dwie kobiety mogą dzielić się miłością do tego samego mężczyzny?
Autorka najpiękniejszej literatury obyczajowej stworzyła niebanalną i mądrą historię, która może stać się bliska każdej kobiecie. Wciągająca i zapadająca w pamięć opowieść o tym, do czego może doprowadzić ocenianie po pozorach, chorobliwa zazdrość i życie pełne niedomówień. I jak daleko może posunąć się kobieta żyjąca w poczuciu, że odsunięto ją na dalszy plan.

***

    Ta druga to jedna z tych książek, które trzeba przeczytać do końca, by móc ją sprawiedliwie ocenić. Pierwsze strony były niezwykle intrygujące, Karolina Wilczyńska opisała bowiem w tej powieści trudną relację teściowa — synowa, jednak im dalej brnęłam, tym bardziej moja irytacja względem głównej bohaterki wzrastała.

    Historię poznajemy z perspektywy Leny, głównej bohaterki tej powieści. Jej przemyślenia są momentami zaskakujące, a emocje, jakie w sobie tłumi przez wszystkie lata, udzielają się czytelnikowi. W tej powieści teraźniejszość miesza się z przeszłością, którą poznajemy za sprawą retrospekcji. Lena, czuwając przy łóżku nieprzytomnej teściowej, wspomina sytuacje czy rozmowy z nią. Po przeczytaniu kilkudziesięciu stron przez myśl mi przeszło, że to nie, jak twierdzi główna bohaterka, z jej teściową jest problem, tylko z nią. To ona we wszystkim, co teściowa robi czy mówi, doszukuje się drugiego dna, dopowiada sobie absurdalne rzeczy, generalnie szuka dziury w całym i ze wszystkich sił pragnie oczernić teściową. Chociaż pewności odnośnie tego, jak zakończy się ta historia i kto w niej jest poszkodowany, nie miałam do ostatnich stron.

    W sumie w przypadku tej powieści trudno mówić o poszkodowanych, największym bowiem problemem jest w niej brak szczerej rozmowy i jątrzące się niedopowiedzenia, które często są wynikiem zbyt pochopnego oceniania oraz nastawienia względem drugiej osoby... Myślę, że z Leną, główną bohaterką, w prawdziwym życiu nie znalazłybyśmy wspólnego języka. Lena jest roszczeniowa, jednocześnie będąc uległą i robiącą wszystko pod publikę. Jej podejście do życia, narracja z jej perspektywy i jej jojczenie było dla mnie bardzo męczące, dlatego tę książkę dosyć ciężko mi się czytało.

Karolina Wilczyńska

    Jednak po przeczytaniu całej powieści, gdy dowiedziałam się, dlaczego Lena i jej teściowa zachowywały się tak, a nie inaczej, muszę stwierdzić, że Ta druga to całkiem dobra książka. Przede wszystkim wywołująca wiele emocji, a o to przecież głównie w książkach chodzi, prawda? Dlatego jeśli zdecydujecie się sięgnąć po Tę drugą i tak, jak mnie, ta historia będzie Was początkowo irytowała, dajcie jej szansę i przeczytajcie do końca. Naprawdę warto.

Ta druga dostępna jest na empik.com.


Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Czwarta Strona.




Zaproś mnie na pumpkin latte | Anna Chaber

Modna kawiarnia w centrum miasta zawsze tętni życiem, ale wśród tłumu klientów przystojny barista dostrzega właśnie ją. Dziewczynę, która skrywa sekret.

Nigdy cię nie zapomnę | Gabriela Gargaś

Nieszczęśliwi ludzie podcinają innym ludziom skrzydła. Sami nie próbują latać, a jeśli ktoś z ich otoczenia fruwa, zrobią wszystko, by spadł na ziemię.


Jak powietrze | Agata Czykierda-Grabowska

 Wpatrywał się w szybę, za którą siedziała młoda kobieta, i w chwili nie dłuższej niż jedno uderzenie serca zrozumiał, że od teraz coś się w jego życiu zmieni. Na zawsze.

Miłość na później | Mhairi McFarlane

 (...) gdy dzieje się w życiu coś okropnego, można na chwilę zamknąć oczy i wyobrazić sobie, że ta sytuacja to portal, który prowadzi do czegoś lepszego, droga na mapie, której na razie nie możemy sobie wyobrazić.

Miłość na później

Miłość na później
Mhairi McFarlane
Tłumaczenie Nina Dzierżawska
Wydawnictwo Muza
Data wydania 01/09/2021
Ocena 7/10

    Gdy jej partner od ponad dekady nagle z nią zrywa, Laurie jest wstrząśnięta – nie tylko dlatego, że pracują w tej samej kancelarii prawniczej, więc musi codziennie go widywać. Jej dotychczas idealne życie rozsypuje się na kawałki, a myśl o powrocie do randkowania w epoce Tindera napawa Laurie autentycznym przerażeniem. Kiedy wiadomość o ciąży nowej partnerki jej byłego lotem błyskawicy rozchodzi się po kancelarii, dziewczyna stwierdza, że tego już za wiele; nie pozwoli się tak upokarzać. I wtedy przypadkowe spotkanie w zepsutej windzie ze słynnym na całą kancelarię playboyem otwiera przed nią nowe możliwości.
    Jamie Carter nie wierzy w miłość, ale potrzebuje uczciwej, poważnej dziewczyny, żeby zrobić wrażenie na szefostwie. Laurie pragnie, by nowy seksowny mężczyzna dostarczył innego tematu do plotek w kancelarii. Propozycja idealna: rozgrywany w mediach społecznościowych romans na niby, ze strategicznie zaplanowanymi zdjęciami i ustaloną konkretną datą zakończenia.
    Zemsta będzie słodka...

~~~

    Nie ukrywam, że początkowo przeraziła mnie objętość tej książki... Byłam przekonana, że momentami będzie nużąca, bo jak powieść obyczajowa mająca ponad 550 stron może być od początku do końca interesująca? Tymczasem okazało się, że nim się obejrzałam, przeczytałam całą książkę, jednocześnie nie nudząc się i ani przez chwilę nie odczuwając tego, że objętościowo jest sporych rozmiarów. 

    Książek z wątkiem udawanego związku na rynku pojawiło się już wiele. Z reguły tego typu powieści są przewidywalne i dosyć schematyczne. Nie będę ukrywać, że pod tym względem Miłość na później nie różni się od innych książek z motywem udawanej miłości. Bardzo szybko można przewidzieć jak ta historia się zakończy. Jednak ja od romansów oczekuję przede wszystkim dobrej zabawy. Chcę, aby taka książka sprawiła, że się zrelaksuję, wyłączę i po prostu psychicznie odpocznę. To wszystko dostałam od Miłość na później.

Miłość na później

    Mhairi McFarlene stworzyła wciągającą historię, jednak pozbawioną fajerwerków. Nie znajdziecie tu wielu zwrotów akcji i zawrotnego tempa. Wszystko dzieje się powoli, bez pośpiechu, jednocześnie ta książka napisana jest w taki sposób, że trudno się od niej oderwać. Poza tym relacja głównych bohaterów rozwija się powoli, bez pośpiechu, co bardzo mi się podobało, bo przesłodzonych romansów mam na razie dosyć. Tak spokojnie rodzące się uczucie jest doprawdy miłą odmianą. ☺

    Miłość na później wciąga od pierwszej strony, czasami bawi, momentami porusza i przede wszystkim gwarantuje kilka naprawdę świetnie spędzonych godzin.


Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Muza.

Będą z tego kłopoty | Agata Przybyłek

 

Będą z tego kłopoty


"Będą z tego kłopoty" 
Agata Przybyłek

Właśnie dziś, właśnie teraz | Karolina Wilczyńska

 (...) czekanie nie jest złe. Każdy na coś czeka. Na coś lub na kogoś. Oczekiwanie jest przyjemne, ale jak każda przyjemność może stać się nałogiem. A wtedy podporządkowujemy mu całe swoje życie. Uzależniony chce tylko tego, na co czeka. Jest w stanie poświęcić wszystko, każdego, nawet samego siebie, byle tylko dostać to, czego pragnie.

Właśnie dziś, właśnie teraz

Właśnie dziś, właśnie teraz

Karolina Wilczyńska
Wydawnictwo Czwarta Strona
Data wydania 30/06/2021 (II wydanie)
Liczba stron 324
Ocena 8/10

Trzy kobiety, trzy historie, jedna tęsknota – za życiem, w którym jest się dla kogoś naprawdę ważnym.

Zgorzkniała Sabina od lat samotnie opiekuje się zniedołężniałym ojcem, z którym łączy ją toksyczna relacja. Siedemdziesięcioletnia Bronisława ledwo wiąże koniec z końcem, utrzymując siebie i dorosłego syna, alkoholika. Elegancka Sonia prowadzi idealne życie w pięknym domu, z kochającym mężem i córką. Idealne do czasu pierwszego kryzysu. Nieszczęśliwy wypadek skruszy dotychczasowy porządek i splecie ich losy. Każdej z kobiet przyjdzie zmierzyć się z innymi problemami i każda będzie musiała stawić czoło prawdzie, nie zawsze przyjemnej. Prawdzie o sobie samej i o najbliższych. Bo czasami życie musi nami mocno potrząsnąć, żebyśmy odnaleźli jego sens.

    Z wielką przyjemnością sięgam po książki Karoliny Wilczyńskiej. Jej powieści są dla mnie gwarancją dobrze spędzonego czasu w gronie bohaterów tak dobrze wykreowanych, że wydaje mi się jakby byli z krwi i kości. Właśnie dziś, właśnie teraz pod tym względem nie odbiega od innych powieści Karoliny Wilczyńskiej, jakie miałam przyjemność przeczytać. W jej książkach niemal zawsze występuje bohater, który burzy krew czytelnika. W Właśnie dziś, właśnie teraz tych bohaterów było kilku i mimo że momentami przewracałam oczami, czytając o ich poczynaniach, doceniłam, że autorka umieściła ich w tej książce. Przede wszystkim dlatego, że oni byli irytujący w bardzo naturalny sposób. Nie da się ukryć, że tego typu ludzie chodzą po tym świecie, zapewne niejednokrotnie znaleźli się w naszym otoczeniu...
    Właśnie dziś, właśnie teraz to powieść o trzech kobietach, których życie wiecznie jest komuś podporządkowane. Śledziłam ich losy z przygnębieniem, ściskiem w gardle, podziwem (cierpliwości pozazdrościłaby im niejedna osoba) i złością, że zgadzają się na takie życie. Życie pełne wyrzeczeń, wewnętrznego cierpienia oraz chęci zadowalania wszystkich wokoło i zapomnienia w tym wszystkim o sobie, o swoich potrzebach i swoich pragnieniach.


(...) kłopot z czekaniem polega na tym, że wielu ludzi czeka na to, czego nigdy nie dostanie. I gdzieś na dnie podświadomości zdaje sonie z twego sprawę, więc celem staje się samo czekanie. A wtedy jest się jak opętany. Opętany czekaniem. 

    Tragedia złączyła losy trzech kobiet: Sabiny, na co dzień opiekującej się niedołężnym ojcem, Bronisławy, utrzymującej dorosłego syna i Soni, która prowadzi idealne życie, w którym z pozoru niczego nie brakuje. Każda z tych trzech kobiet doznała innych obrażeń fizycznych, jednak tak naprawdę złączyły je drobne skazy od dawna tworzące się na ich psychice. Tragedia, która początkowo wydawała się złośliwością losu, koniec końców okazała się szansą na odmienienie podporządkowanego życia. Odmienienia go właśnie dziś, właśnie teraz, bo nie warto zwlekać, gdy w grę wchodzi poprawa swojego życia, uwolnienie się od ciągłego czekania na coś, czego nigdy się nie dostanie.

Karolina Wilczyńska

    Właśnie dziś, właśnie teraz to powieść utkana ze stereotypów, którymi kiedyś byliśmy karmieni, i których często ciężko się wyzbyć, to historia pełna bólu, cierpienia, nieustannego czekania, wyrzeczeń oraz chęci zadowolenia wszystkich wokoło, zapominając o sobie i własnych potrzebach. To powieść o zmianach, na które nigdy nie jest za późno i o losie, który często wydaje się złośliwy, a tymczasem, gdy przyjrzymy się wszystkiemu bliżej, okazuje się, że daje nam szanse na lepsze życie. Na życie, które właśnie dziś, właśnie teraz można na nowo odbudowywać.

Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Czwarta Strona.


Miłość szuka właściciela | Abby Jimenez

 Wydaje nam się, że wiemy, jak wygląda miłość. Czytaliśmy baśnie i oglądaliśmy romantyczne filmy, które miały nas na nią przygotować. Kiedy jednak naprawdę się zakochamy, odkrywamy to uczucie na nowo, jakbyśmy wcześniej nic o nim nie wiedzieli.



Miłość szuka właściciela

Abby Jimenez
Tłumaczenie
Wydawnictwo MUZA
Data wydania 14/07/2021
Liczba stron
Ocena 9/10

    Dwa lata po tragicznej śmierci narzeczonego Sloan Monroe nadal nie potrafi przywrócić swojego życia do normalności. Pewnego dnia spotyka jednak wesołego psiaka, którego oczy mówią „zabierz mnie do domu”, i od tego momentu wszystko się zmienia. Z futrzanym przyjacielem u boku jest jej łatwiej wziąć się w garść i wreszcie otrząsnąć z marazmu. Po kilku tygodniach kontaktuje się z nią właściciel, który wcześniej nie odpowiadał na wiadomości i nie odbierał telefonów. Okazuje się, że to muzyk, który wyjechał do Australii na trasę koncertową. Chciałby odzyskać swojego pupila.


Sloan polubiła Tuckera i nie ma zamiaru się z nim rozstawać. Dręczą ją jednak wyrzuty sumienia: a co jeśli Jason naprawdę kocha swojego psa? Zaczyna się wymiana SMS-ów, a potem długie rozmowy telefoniczne. Sloan czuje, że Jason nie jest jej obojętny: to naprawdę miły, przystojny i zabawny facet. Co się stanie, kiedy w końcu spotkają się twarzą w twarz?

***

    W zeszłym roku zachwycałam się książką Abby Jimenez To tylko przyjaciel. W tym roku autorka powróciła z kolejną powieścią, poniekąd kontynuacją poprzedniej, pod tytułem Miłość szuka właściciela. Użyłam słowa "poniekąd", ponieważ te książki nie są ściśle ze sobą powiązane. Miłość szuka właściela to historia jednej z drugoplanowych bohaterek książki To tylko przyjaciel. Jeśli zdecydujecie się przeczytać te powieści, to koniecznie w kolejności chronologicznej! ☺
No dobrze, to teraz przejdźmy do tego dlaczego warto poznać twórczość Abby Jimenez.

    W książkach Abby Jimenez podoba mi się to, że mimo iż są to romanse, to znajdziemy w nich wiele wątków obyczajowych, które kierują wzrok czytelnika w stronę trudnego tematu. W To tylko przyjaciel autorka poruszyła m.in. temat bezpłodności, natomiast w Miłość szuka właściciela kluczową rolę odgrywa osamotnienie, poczucie straty, próba powrotu do normalnego życia. Jednocześnie te trudne tematy są podane w lekkiej, przystępnej formie, przez co czytanie tych książek to sama przyjemność. Miłość szuka właściciela to rollercoaster, przez który w jednej chwili się śmiejemy, kibicujemy bohaterom ze wszystkich sił, a w kolejnej jesteśmy przygnębieni, że nie wszystko idzie po naszej myśli.

 Ta dziewczyna była jak najwspanialsza piosenka o miłości, której nigdy nie potrafiłem napisać...

    Lubię książki, których miejsce akcji intryguje. Ze względu na to, że Jason jest muzykiem, sporą część tej historii spędzamy z bohaterami podczas trasy koncertowej. Poznajemy od podszewki, jak wygląda życie piosenkarek i piosenkarzy podczas tournée. Z jakimi problemami oraz ograniczeniami wiąże się ich praca i jak trudny może być to zawód, często wykańczający nie tylko fizycznie, ale i psychicznie. To bez wątpienia duży plus tej pozycji.

Miłość szuka właściciela


    Miłość szuka właściciela to książka, przy której możemy się pośmiać, wzruszyć, posmucić. Można zarzucić jej, że jest przewidywalna, ale osobiście sięgając po książkę będącą powieścią obyczajową lub romansem oczekuję przede wszystkich emocji i dobrej zabawy. To wszystko dostaję w powieściach Abby Jimenez — ciekawą historię miłosną, pełną emocji, intrygujących bohaterów i ciekawych wątków. Chociaż muszę przyznać, że zarówno w To tylko przyjaciel jak i w Miłość szuka właściciela pojawia się kilka zwrotów akcji, których czytelnik się nie spodziewa, a które sprawiają, że tych książek nie chce się odkładać nawet na chwilę.

    Podsumowując, Miłość szuka właściciela to książka idealna, gdy najdzie Was ochota na coś lekkiego i przyjemnego. Jednocześnie jest to powieść idealna na urlop, jak i chłodne jesienne wieczory. Idealna, gdy macie gorszy dzień i gdy macie świetny humor. To książka, po którą warto sięgnąć niezależnie od pory roku, czy Waszego nastroju. Warunek jest jeden — musicie mieć chęć na emocjonującą lekką powieść, w której miłość odgrywa główną rolę.

Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem MUZA. 

I znowu cię zobaczę | Agata Przybyłek

Kiedy człowiek staje na granicy życia i śmierci, uświadamia sobie jedno - że najważniejsze jest zdrowie. Gdy zaczyna się choroba, inne sprawy natychmiast przestają być istotne. Człowiek zaczyna rozumieć, jak kruche jest to, co ma, i jak niewiele trzeba, żeby to stracić.

I znowu cię zobaczę

I znowu Cię zobaczę

Agata Przybyłek
Wydawnictwo Czwarta Strona
Data wydania 23/03/2021
Liczba stron 424
Ocena 7/10

    Gdy Tamara została sama z dziećmi, dwa lata zmagała się z żałobą po stracie męża, nim w końcu postanowiła na nowo otworzyć się na życie. Przystojny i szarmancki Wiktor niemal od razu skradł jej serce, lecz po kilku spotkaniach kobieta odkryła ze smutkiem, że więcej ich dzieli, niż łączy. Jednak mężczyzna nie daje za wygraną…
    Niedaleko Tamary mieszka Paweł, który z przyjemnością wykonuje u sąsiadów drobne prace remontowe. Mężczyzna jakiś czas temu porzucił życie w mieście i kierowany porywem serca kupił dom na wsi. Zrozumiał, że kariera i praca, które kiedyś były dla niego najważniejsze, nie są celem w życiu. I tak poznaje Tamarę, a ta zaczyna darzyć go sympatią. Paweł czuje się zobowiązany, by chronić samotną kobietę i jej rodzinę, tylko czy zbierze się na odwagę, by wyznać im całą prawdę o sobie?
    Tamara wkrótce przekona się, czy był jej w życiu pisany tylko jeden ukochany mężczyzna. Czy można dwa razy oddać komuś serce?

~~~

    W I znowu cię zobaczę Agata Przybyłek przeniosła czytelników do małej, sielskiej miejscowości. Jednak nawet w miejscu tak urokliwym rozgrywają się rodzinne tragedie, które rzutują na dalsze życie. Tamara jest kobietą po przejściach - straciła męża i została sama z dorastającymi dziećmi. Natomiast nieopodal miejsca zamieszkania kobiety, swoje miejsce na ziemi znalazł Paweł. Wiem, brzmi to przewidywanie, ale wierzcie mi na słowo, autorka sprawiła, że tej historii daleko do  przewidywalności.

    Serię z domkami łączą moim zdaniem trzy rzeczy - klimat, życiowa historia i urokliwy domek na okładce. Fabularnie części tego cyklu nie są ze sobą powiązane, zatem można śmiało czytać je w dowolnej kolejności. Jeśli jeszcze nie czytaliście żadnej części z tej serii, bądź w ogóle twórczość Przybyłek jest Wam obca, śmiało swoją przygodę z jej książkami możecie zacząć od I znowu cię zobaczę.
(...) szczęście jest mniej ulotne, kiedy przeżywa się je w dwójkę.
    Ucieszyłam się, gdy kartach tej powieści pojawił się wątek, który co prawda pojawia się w literaturze coraz częściej, ale moim zdaniem ciągle jest go za mało. Niestety nie mogę zdradzić, czego ten wątek dotyczy, bo obawiam się, że byłby to za duży spoiler, a ich staram się unikać jak ognia w moich wpisach. Jestem pewna, że gdy zdecydujecie się sięgnąć po tę książkę, od razu będziecie wiedzieli, co mam na myśli.

Agata Przybyłek

     Relacja Tamary i Pawła jest niecodzienna, tym samym wyjątkowa i niezwykle rozczulająca. Udowadnia, że można kochać dwa razy, a rany z czasem się zabliźniają, sprawiając, że życie wraca do normalności. Historia tej dwójki koi i napawa optymizmem. Jednak tak, jak wspomniałam wcześniej, ta powieść tylko z pozoru jest przewidywalna. Im dalej, tym bardziej zaskakuje, a ostatnie rozdziały to prawdziwy rollercoaster! Muszę przyznać, że po przeczytaniu  Drogi, którą przeszłam miałam nadzieję, że Agata Przybyłek częściej w swoich powieściach będzie decydowała się na dreszczyk emocji, który nieczęsto pojawia się w powieściach obyczajowych. I znowu cię zobaczę zaskoczyła mnie wątkiem Wiktora, który sprawił, że ta książka bez wątpienia wyróżnia się na tle innych powieści obyczajowych, które kojarzą się zazwyczaj z niezobowiązującą, lekką fabułą. Tutaj dostajemy dreszczyk emocji i zakończenie, które na długo zapada w pamięć.

Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Czwarta Strona.

Taką, jaka jesteś | Klaudia Bianek

Taką, jaka jesteś to piękna, ciepła historia o uczuciu, które odnalazło wreszcie właściwą drogę.

Taką, jaka jesteś

Luna | Gabriela Gargaś

Każdy z nas nosi na sobie poszarpane blizny albo jeszcze niezagojone rany. Każde zranienie boli. Ludzie ze swoimi smutkami są czasami tak przygnębieni, że padają na kolana.


Luna

Gabriela Gargaś
Wydawnictwo Czwarta strona
Data wydania 24/04/2021
Ocena 7/10

Luna ma w sobie coś z żywiołu. Gdy się śmieje, świat śmieje się wraz z nią. A gdy kocha, to całym sercem. Latając, czuje się wolna. I choć wciąż ściga ją wspomnienie przeszłości, wierzy, że wypełniając swoją misję w przestworzach, zagłuszy czarne myśli.
Daniel musi być silny. W jego zawodzie chwila zawahania może oznaczać czyjąś śmierć. Tajemniczy samotnik nie wie, czym jest strach. Przy Lunie dowie się, czym jest miłość.
Połączy ich gorący romans. Rozdzielą setki kilometrów i mężczyzna, który potrafi walczyć o swoje. Czy krótki, ale bardzo intensywny związek przetrwa tak ciężką próbę?

~~~

    Uwielbiam książki Gabrysi Gargaś... Są niczym kocyk otulający serducho. Jej powieści są życiowe, poruszające i podnoszące na duchu, pozwalają czytelnikom odnaleźć cząstkę siebie w bohaterach. Nie inaczej jest z Luną, czyli najnowszą powieścią Gabrysi Gargaś. To, co wyróżnia tę książkę na tle innych powieści obyczajowych, to niebanalni bohaterowie, posiadający niesamowite pasje. Luna jest pilotką śmigłowca, natomiast Daniel jest żołnierzem Legii Cudzoziemskiej. Oboje dźwigają bagaże doświadczeń, oboje kochają swoją pracę... Podzieli ich wiele rzeczy, jednak połączy ich miłość. Czy będzie na tyle silna, by byli w stanie pokonać wszystkie przeciwności losu?
 
Luna

    Gabrysia Gargaś czaruje słowem i z każdą kolejną przeczytaną jej książką tylko utwierdzam się w tym przekonaniu. Gdy mam ochotę sięgnąć po prawdziwą, przepełnioną emocjami i angażującą powieść, od której trudno się oderwać, wiem, że wybór historii, która wyszła spod pióra Gargaś będzie strzałem w dziesiątkę. Luna to przejmująca powieść, w której główne skrzypce grają Luna i Daniel, ale całości dopełnia wiele wątków pobocznych, a to wszystko przedstawione jest w pandemicznej rzeczywistości. Nie spotkałam się jeszcze z powieścią, której akcja byłaby osadzona w dzisiejszych trudnych czasach. Muszę przyznać, że było to bardzo dziwne uczucie... Panująca na świecie sytuacja, opisana na kartach tej powieści wydawała się mało prawdopodobna, wręcz abstrakcyjna. Tymczasem to wszystko dzieje się za naszymi oknami i to już od ponad roku! Doprawdy przedziwne uczucie.

    Ta historia opowiada o pięknej, namiętnej miłości (nie brakuje pikantnych momentów, jednak zostały one opisane niezwykle subtelnie i ze smakiem), przyjaźni, pożądaniu, ale również zdradzie, samotności, przemocy, życiowych dylematach, szalenie trudnych decyzjach i miłosnych rozterkach. Luna to prawdziwy wulkan skrajnych emocji, a zakończenie na chwilę mnie sparaliżowało. Nie potrafiłam zdecydować, czy zakończenie tej historii mi odpowiada, jednocześnie wiedziałam, że jakie by ono nie było, nie byłabym w pełni usatysfakcjonowana, życie Luny jest bowiem pełne sprzecznych emocji, gdzie serce nie zawsze decyduje się iść w parze z rozumem.

    Czytałam tę książkę z pełnym zaangażowaniem, nie wiedząc komu kibicować, jakiego zakończenia oczekując... W tej historii tyle się działo, było tyle zawirowań i tyle sprzecznych emocji, że czułam się jak chorągiewka, podążająca z wiatrem, jednocześnie niepatrząca na to, w którą stronę ten wiatr wieje. Pozwoliło mi to w pełni wczuć się w uczucia, które targały główną bohaterką. Jeśli masz ochotę przeczytać wielowątkową, przejmującą powieść o namiętnej miłości i niesamowitym pożądaniu to koniecznie przeczytaj Lunę

Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Czwarta Strona.

instagram