📝 WYWIAD Z MIKOŁAJEM MARCELĄ

Hejka, hej! ☺
Zapraszam Was na kolejny wywiad. Tym razem z Mikołajem Marcelą, autorem rewelacyjnej książki dla dzieci Best Seler i zagadka znikających warzyw- recenzja tutaj. 

Mikołaj Marcela - pisarz, nauczyciel akademicki (prowadzi zajęcia i warsztaty z teorii fabuły, pisania artystycznego i kultury popularnej), autor tekstów piosenek, specjalista z zakresu popkultury, literatury grozy i Jamesa Bonda. 

Współautor i współkoordynator kierunku sztuka pisania na Uniwersytecie Śląskim. Publikował m.in. w czasopismach: „Teksty Drugie”, „Czas Kultury”, „Kultura Popularna”, „FA-art”. Eseje jego autorstwa ukazały się także w leksykonach Bond i Wampir. Ma na swoim koncie także dwie powieści z pogranicza fantastyki i grozy dla dorosłych.

Prywatnie fan seriali i zdrowego trybu życia. W wolnych chwilach prowadzi bloga kulinarnego Kuchnia Dr. Marceli. Mieszka w Katowicach.



Czy napisanie książki było Twoim marzeniem?
Jeśli mam być szczery, jeszcze kilka lat temu nie sądziłem, że zostanę pisarzem. Jako
nastolatek myślałem raczej o karierze muzycznej – grałem w kilku zespołach, z jednym z nich wydałem nawet płytę we Włoszech. W trakcie studiów i po ich zakończeniu też było mi bliżej do muzyki, choć zająłem się pisaniem tekstów do piosenek. To była świetna przygoda, tym bardziej że z jednym z projektów zdobyliśmy wyróżnienia w najbardziej prestiżowych amerykańskich konkursach dla autorów piosenek. Pisałem też teksty dla wielu polskich artystów. W między czasie zacząłem się interesować powieściopisarstwem. Pracowałem wtedy nad stworzeniem pierwszego w Polsce kierunku poświęconego sztuce pisania – naszemu polskiemu odpowiednikowi creative writing. Kierunek został uruchomiony w 2014 roku i mniej więcej wtedy zacząłem marzyć o napisaniu powieści. Okazja nadarzyła się już w 2015 roku i chętnie z niej skorzystałem. Teraz, wydając trzecią powieść i to w Wydawnictwie Literackim, wiem, że to była dobra decyzja. Wiem też, że warto marzyć, bo marzenia często spełniają się szybciej, niż moglibyśmy się spodziewać!

Co lub kto zmotywował Cię do napisania pierwszej książki? 



Czas (śmiech)! Moja pierwsza książka pod wieloma względami była szalonym projektem, który realizowaliśmy w pośpiechu i niestety widać to w jej finalnym kształcie. Niewątpliwie motywujące były dla mnie także studia, ale i nauczyciele akademiccy. To głównie dzięki nim zrozumiałem, że pisanie nie jest darem, ale umiejętnością, którą można szkolić. Dowiedziałem się o wielu narzędziach, które ułatwiają pracę pisarza i mogą sprawić, że nasze powieści będą po prostu lepsze.

Czy tworząc bohaterów wzorujesz się na znanych Ci osobach?



To chyba nieuniknione. Nie jest na pewno tak, że próbuję odwzorować za pomocą moich postaci znane mi osoby, ale u części bohaterów w napisanych przeze mnie powieściach dałoby się odnaleźć cechy moich znajomych i przyjaciół. Z drugiej strony wiele postaci wzorowanych jest na bohaterach z innych książek, filmów, seriali czy komiksów. Jestem wielkim fanem popkultury i to chyba widać po moich powieściach.

Który z bohaterów Twoich książek jest Twoim ulubionym?


Lubię tytułowego Best Selera, ale czuję szczególną sympatię do odważnych Brukselek!
Rezolutnej Melki, rozmarzonej i strachliwej Racheli, ale i często sceptycznej oraz kierującej się zdrowym rozsądkiem Kornelki. To te postaci sprawiły, że udało mi się przemycić tak wiele humoru do vege kryminału dla dzieci. Podoba mi się także to, że są ze sobą skonfliktowane pod wieloma względami – jak to często rodzeństwo – ale w obliczu zagrożenia, które dotyczy bliskiej im osoby, reagują i są gotowe do największych poświęceń. Bardzo lubię też tajemniczego przybysza do Jarzynowa, bo to bardzo słodka (dosłownie!) postać. Ale nie chcę o nim zbyt wiele pisać, by nie spoilerować powieści…


Z której swojej książki jesteś najbardziej dumny?

Z ostatniej – to pewne. „Best Seler i zagadka znikających warzyw” to powieść, która udała mi się dokładnie tak, jak sobie ją zaplanowałem, a nawet wymarzyłem. Ma wyraziste i ciekawe postacie, bardzo dobrą fabułę z serią zwrotów akcji i nieprzewidywalnym zakończeniem, a także dużo dobrego humoru. W trakcie prac redakcyjnych czytałem ją kilka razy i za każdym razem to była przyjemność. Jednak to, co cenię w niej najbardziej, to fakt, że coś dla siebie znajdzie w niej każdy czytelnik – niezależnie od wieku czy płci. Cieszy mnie także to, że idealnie nadaje się do wspólnej lektury rodziców i dzieci. Wielu moich czytelników to potwierdza i pisze do mnie, że to wspaniała pozycja, która nie tylko zachęci dzieci do zdrowego odżywiania, ale będzie świetną okazją do podyskutowania o rozmaitych problemach.


Czy pisanie jest Twoją pasją? A może pracą?
Na pewno nie pracą – a przynajmniej nie w rozumieniu czegoś nieprzyjemnego, co musi zostać wykonane, by zarobić na życie. Piszę dla przyjemności i tylko wtedy, gdy mam pomysł, który wydaje mi się wart zrealizowania. Pisząc „Best Selera i zagadkę znikających warzyw” świetnie się bawiłem i mam nadzieję, że ten nastrój udzieli się także moim czytelnikom. Ogólnie wychodzę z założenia, że jeśli masz już coś zrobić, lepiej zrobić to z pasją. A ja mam to szczęście, że to dotyczy nie tylko pisania powieści, ale także uczenia studentów na uniwersytecie.

Piszesz aktualnie jakąś książkę?


Przygotowuję kontynuację „Best Selera”. Pomysłów mam tak wiele, że na pewno nie będzie to tylko jedna książka. Na ten moment chciałbym się skupić na tej serii i już niebawem przedstawić czytelnikom kolejną część przygód tytułowego szeryfa oraz dzielnych Brukselek!

Spotkałeś się z negatywnymi opiniami na temat Twojej twórczości? Jeśli tak, to bierzesz je pod uwagę przy pisaniu kolejnej książki?

Tak, moja pierwsza powieść rodziła skrajne opinie, były negatywne głosy na jej temat. Ale to część uroku bycia pisarzem. Tworzymy coś, co jednym się podoba, a innym mniej albo wcale. Warto oczywiście wsłuchać się we wszystkie opinie, bo w tych negatywnych głosach, które reprezentują konstruktywną krytykę, często może być wiele racji. Sam sporo nauczyłem się właśnie dzięki krytyce moich dokonań. Myślę, że gdyby nie to, nie napisałbym „Best Selera i zagadki znikających warzyw”, a nawet jeśli, nie byłby on odbierany aż tak dobrze.


Jaki jest Twój ulubiony autor lub autorka?

Nie mam ulubionej autorki ani ulubionego autora. Lubię za to bardzo wielu pisarzy i pisarek – od Mary Shelley, Roberta Louisa Stevensona, Brama Stokera i oczywiście Lewisa Carrolla z XIX wieku, przez H.P. Lovecrafta, George’a Orwella czy Tove Jansson z wieku XX. Uwielbiam też Jana Brzechwę – bez jego wierszy „Best Seler” najprawdopodobniej nigdy by nie powstał. Z kolei ze współczesnych pisarzy wymienię z jednej strony Stephena Kinga, a Szczepana Twardocha z drugiej (głównie za jego nieludzkie narracje, które niezwykle mnie interesują). Ale od razu dodam, że równie istotne jak książki są dla mnie filmy i seriale. Dlatego powinienem wymienić równie wielu autorów seriali, na przykład Noah Hawleya czy braci Duffer, ale i reżyserów – Christophera Nolana oraz chociażby Quentina Tarantino. A do tego należałoby jeszcze dodać twórców większość filmów Disneya, Pixara i Dreamworks z ostatnich dwóch dekad.

Gdzie lubisz pisać najbardziej?

Zdecydowanie w domu. Sprawdzanie, redagowanie, korekta – to mogę robić wszędzie, nawet na bieżni na siłowni. Ale jeśli chodzi o pisanie, potrzebuję mojego stołu, widoku za oknem i spokoju domu. Na co dzień nie przepadam za ciszą, ale kiedy pracuję nad kolejną powieścią, bardzo ją sobie cenię. Tak samo jak zieleń. Mam to szczęście, że mieszkam w otoczeniu drzew, więc widok za oknem jest inspirujący i uspokajający. Idealny do pisania!

Do tej pory przeczytałam tylko jedną Twoją książkę, ale muszę przyznać, że było to
świetne rozpoczęcie przygody z Twoją twórczością. "Best Seler" okazał się pozycją trzymającą w napięciu, zabawną, mądrą i bardzo ciekawą. Jest to zdecydowanie jedna z najlepszych książek dla dzieci jaką czytałam. Rzadko spotykam się z tak oryginalnym pomysłem na fabułę. Może przybliżysz powstanie Best Selera? Skąd wziął się pomysł na warzywny klimat książki?

Odkąd zrozumiałam, że mniej znaczy więcej, moje życie się zmieniło. Dziś już nie robię niczego dlatego, że muszę, ale dlatego, że chcę. To daje mi poczucie luzu i przekłada się na moje samopoczucie. Nauczyłam się odpuszczać, być bardziej elastyczną. Nie zawsze wszystko musi być takie, jak ja chcę. Daję sobie prawo do pomyłek. To nie jest proste, zdaję sobie sprawę. Puszczenie kierownicy swojego życia dla niektórych wydaje się być szaleństwem. Dla mnie jest wyzwoleniem. Żyję, oddycham, medytuję, praktykuję wdzięczność. Oczywiście i mnie zdarzają się gorsze dni, ale już nie karam siebie za to, że takie istnieją. Nie jest dobrze, jak w życiu jest tylko dobrze. Wszystko jest potrzebne. W podróży życia trzeba zachować elastyczność. Wolę być trzciną na wietrze niż zakorzenionym dębem.

Mikołaja znajdziecie tutaj:
instagram: mikolaj.marcela
facebook: Mikołaj Marcela







Koniecznie dajcie znać czy wywiad Wam się podobał i czy sięgniecie po Best Selera :)




6 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawy wywiad. Bardzo podoba mi się mądre podejście autora do krytyki na temat swoich książek.:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajny wywiad:) książkę posiadam i oczywiście przeczytam :) Bardzo mi się podoba ten pomysł z tymi wywiadami.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajny i ciekawy wywiad, miło mi się go czytało...

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.