WSPÓŁPRACA Z WYDAWNICTWAMI

WSPÓŁPRACA Z WYDAWNICTWAMI

Ostatnio pytałam Was, zarówno na instagramie jak i na facebooku, jakie chcielibyście posty na moim blogu. Oczywiście nie licząc recenzji. Zdecydowanie najwięcej osób chciało post na temat współprac, nieco mniej o życiu w Niemczech, pojawiły się również osoby, które chętnie zobaczyłyby tu.. przepisy! Wszystkie te pozycje wzięłam pod uwagę, a co z tego wyjdzie? Zobaczymy. Na początek zdecydowałam się na post na temat współprac, mam nadzieję, że Was zaciekawi, a może niektórym z Was pomoże rozpocząć współprace z wydawnictwami.

Jak wyglądają moje współprace?
Jakie były początki?
Czy mój zapał minął?

1. POCZĄTEK
Nie ma co ukrywać, początki blogowania jak i prowadzenia kont społecznościowych nie są usłane różami. To co się dzieje aktualnie na instagamie, chodzi mi konkretnie o ucinanie zasięgów, może utrudnić początki, a przede wszystkim zniechęcić i sprawić, że zapał minie szybciej niż się pojawił. Dlatego, zwłaszcza na początku, ważne jest by się zbyt szybko nie poddawać.
Jak wyglądał mój początek?
Instagrama założyłam 14/07/17, po dwóch tygodniach zdecydowałam się  na założenie bloga. Początki były trudne. Miałam wielkie problemy z napisaniem czegokolwiek o książce, miałam blokadę. Nie wiedziałam co konkretnie mam pisać i przede wszystkim jak mam pisać, by zachęcić kogokolwiek do przeczytania moich wypocin.
Po niecałych dwóch miesiącach blogowania, zdecydowałam się napisać do pierwszych wydawnictw.

2. STATYSTKI
Gdy w sierpniu napisałam do pierwszych wydawnictw na instagramie miałam ponad 500 obserwatorów, a na blogu i facebooku około 100. Kilka wydawnictw zdecydowało się ze mną podjąć współpracę już na początku mojej przygody z blogowaniem. Dlatego jeśli tylko czujecie się na siłach, by podjąć współpracę z wydawnictwami, to piszcie maile. Na pewno Wam to nie zaszkodzi, a możecie jedynie zyskać.

Niektórzy z Was zauważyli, że zrezygnowałam z opcji "Obserwatorzy" na blogu. Zrobiłam to już kilka miesięcy temu, gdy licznik obserwatorów wyniósł 140. Nigdy żadne wydawnictwo nie zapytało się o liczbę obserwatorów na blogu. Więc moim zdaniem nie warto się kierować tą liczbą, bo wydawnictwa najwyraźniej nie zwracają na nią uwagi. Drugą rzeczą z której zrezygnowałam to wyświetlenia bloga. Gdy licznik wybił ponad 20 000 wyświetleń zdecydowałam się usunąć ten "gadżet". Dlaczego? Bo przeszłam na własną domenę i moim zdaniem tak mój blog prezentuje się lepiej. Jeśli któreś wydawnictwo będzie chciało zobaczyć moje statystyki, to oczywiście im je udostępnię.

3. E-MAIL DO WYDAWNICTWA
Praktycznie każde wydawnictwo ma swoją stronę internetową, na której w zakładce "Kontakt" znajdziecie adresy e-mailowe. Pisząc z propozycją współpracy powinien Was interesować e-mail do działu marketingu i/lub promocji. Jeśli takiego nie ma, bo czasami i tak się zdarza, to piszcie na ten który jest podany.

4. PIERWSZY E-MAIL.
Co zawierają moje maile wysyłane do wydawnictw?
- krótką informację o mnie
- miejsca w których publikuje recenzje książek
- konkretne tytuły jakie mnie interesują. Nigdy nie piszę o "byle jaką" książkę, zawsze wybieram z nowości i zapowiedzi książki, które w jakiś sposób mnie zainteresowały.
- linki do mojego bloga oraz instagrama i facebooka
- podpis, koniecznie imię i nazwisko (!).

To wszystko. Jak widzicie postawiłam raczej na "krótko i na temat".
Wiem, że niektórzy podają od razu adres do wysyłki, ja nie podaje. Podaje dopiero gdy wydawnictwo odpisze twierdząco na moją propozycję.

5. WYDAWNICTWA, KTÓRE PODJĘŁY ZE MNĄ WSPÓŁPRACĘ NA SAMYM POCZĄTKU
Nie ma co ukrywać, niektóre wydawnictwa w ogóle nie odpisują na propozycje. Niektóre odpisują, że na ten moment nie są zainteresowani współpracą i zawsze cenię takie maile. Chyba nikt nie lubi być olewany, dlatego cieszę z maili zwrotnych, nawet z tych z odmową. Oczywiście jeśli są napisane w miły i kulturalny sposób. Raz dostałam odpowiedź w której wydawnictwo napisało, że m.in. popularność bloga decyduje o tym komu wysyłają gratisy i zasugerowało, że jeśli interesuje mnie jakaś ich książka to mam sobie ją kupić, a oni chętnie zobaczą na moim blogu jej recenzje.

Za to są wydawnictwa, które chętnie podejmują współpracę nawet z początkującymi blogerami. Wydawnictwa, które podjęły ze mną współprace na samym początku i z którymi współpracuje do dzisiaj to: Literackie, Media Rodzina, Lira, Czarna Owca, Prószyński i S-ka, MG.
Listę wydawnictw i firm z którymi do tej pory nawiązałam współpracę znajdziecie tutaj.

6. TERMINY
Staram się nie umawiać na konkretne terminy. Recenzuje książki w terminie, który mi odpowiada. Chociaż czasami zgadzam się na konkretny termin, zazwyczaj dotyczy to książek przedpremierowych.

7. EGZEMPLARZE FINALNE/ RECENZENCKIE
Przyznam, że kiedyś nie przeszkadzało mi, że dostałam tylko egzemplarz recenzencki przed korektą. Teraz zwracam na to uwagę i wolę poczekać dłużej i dostać egzemplarz finalny, albo umawiam się z wydawnictwem, że dostanę egzmeplarz recenzencki i po premierze finalny. Przeczytanie książki, zrobienie zdjęć, napisanie recenzji i udostępnieniu jej w kilku miejscach pochłaniają naprawdę dużo czasu, dlatego w zamian za wykonaną pracę oczekuję zapłaty w formie pełnowartościowego produktu. W tym przypadku egzemplarza finalnego danej książki.

Teraz odpowiem na Wasze konkretne pytania :)
Z którymi wydawnictwami układa Ci się współpraca najlepiej, a z którymi gorzej?
Zdecydowanie najbardziej cenię sobie współpracę w Wydawnictwem Literackim, Media Rodzina, Burda Książki, Czwarta Strona i W.A.B. Jest kilka wydawnictw z którymi współpraca układa się gorzej, głównie ze względu na utrudniony kontakt, ale nie chce wymieniać konkretnych wydawnictw. Wolę skupić się na tych, z którymi współpraca jest czystą przyjemnością :)

Czy są wydawnictwa, które wysyłają Ci książki bezpośrednio do Niemiec?
Nigdy nie prosiłam, by wydawnictwa wysyłały mi książki do Niemiec, w końcu to nie "ich wina", że nie mieszkam w Polsce. Poza tym większość wydawnictw i tak nie wysyła książek za granicę, więc tak czy siak co jakiś czas mama musi mi wysyłać paczkę. Ostatnio Wydawnictwo Literackie zaproponowało, że wyśle mi książkę do Niemiec- podziękowałam i odmówiłam. Wiedziałam, że w najbliższym czasie mama wyśle mi paczkę, więc nie widziałam powodu dla którego wydawnictwo miałoby mi wysłać książkę do Niemiec. Chociaż zgodziłam się raz by jedno z wydawnictw wysłało mi książkę do Niemiec, ale to był tylko raz i zdecydowanie wolę, gdy książki wysyłają do mamy.

Czy nadal masz taki "power" jak na początku? Czy coś Cię irytuje lub sprawia, że zapał ostygł?
Na szczęście mój zapał nie ostygł :) W marcu minie osiem miesięcy odkąd prowadzę bloga i mój zapał nie minął, chociaż czasami mam słabsze dni. Raz miałam też niemoc czytelniczą- nie chciało mi się czytać, pisać ani nawet patrzeć na książki. Wtedy zrobiłam sobie prawie dwa tygodnie przerwy. Oglądałam wtedy dużo seriali i po jakimś czasie moje chęci wróciły.

Sama wybierasz sobie książki, które chcesz zrecenzować czy to wydawnictwa narzucają Ci tytuły do zrecenzowania? To samo jeśli chodzi o ilość.
Jak pisałam wyżej, pisząc pierwszego maila zawsze podaje konkretne tytuły jakie mnie interesują. Jeśli chodzi o dalszą współpracę to dosyć sporo wydawnictw wysyła zapowiedzi, z których wybieram co mnie interesuje. Jeśli dane wydawnictwo zapowiedzi nie wysyła, a interesuje mnie jakaś książka, którą wydali lub dopiero wydadzą, to po prostu piszę maila z prośbą o wysłanie egzemplarza.

To my mamy pisać do wydawnictw i mówić o naszym istnieniu i chęci współpracy, czy może czekać aż oni nas odkryją?
To chyba zależy już tylko od blogera. Ja zdecydowałam się nie czekać, aż wydawnictwa mnie zauważą. Teraz bardzo dużo powstaje nowych blogów i "bookstagramów", dlatego postanowiłam sama odezwać się do wydawnictw z którymi współpraca mnie interesowała. Chociaż nieco później kilka wydawnictw odezwało się do mnie samo.

Czy potrzebny jest blog do nawiązania współprac z wydawnictwami?
Myślę, że zależy to od wydawnictw. Znam kilka osób, które nawiązały współprace, a nie mają bloga. Być może niektóre wydawnictwa tego nie wymagają. 

Czym się kierować, by nie dać się wykorzystać? 
Przede wszystkim trzeba szanować siebie i czas oraz siły wkładane w swoją pracę. I oczywiście wymagać tego od innych. Jeśli coś Ci nie pasuje we współpracy to koniecznie o tym napisz osobie z którą wymieniasz maile. Być może uda się dojść do kompromisu. Współpraca ma Ci sprawiać przyjemność, a nie stać się przykrym obowiązkiem, dlatego ważne jest byś na początku napisał/a swoje oczekiwania.

Jak zatytułować maila do wydawnictwa?
Ja zawsze w tytule piszę "Współpraca recenzencka", bądź "Propozycja współpracy recenzenckiej". 

Jeśli macie jakieś pytania to śmiało piszcie w komentarzach lub na instagramie czy facebooku. Być może nie wyczerpałam jeszcze tego tematu. Dajcie również znać czy ten post Wam w jakiś sposób pomógł. Może zdecydowaliście się, po przeczytaniu tego wpisu, napisać do pierwszych wydawnictw propozycję współpracy?

Pamiętajcie, że zawsze znajdą się osoby, które będą chciały podciąć Wam skrzydła. Nie przejmujcie się i róbcie swoje. A osoby życzące Wam źle sprawnie eliminujcie ze swojego życia.
Trzymam kciuki za Wasze pierwsze współprace i życzę powodzenia! ❤



"PROMYCZEK" KIM HOLDEN

"PROMYCZEK" KIM HOLDEN

"Nie robię cyrku z przebaczenia jak niektórzy. Jakby przebaczanie było wielkim, szlachetnym gestem, z którym w parze idzie poczucie wyższości . Nie znoszę tego. Dobrze, czy źle, łatwo przebaczam i nie rozdmuchuję sprawy, ponieważ takie właśnie jest moje serce."

"Promyczek"
Kim Holdem
Przekład Katarzyna Agnieszka Dyrek
Wydawnictwo FILIA
Data premiery 06/05/2016
Liczba stron 592

Kate Sedgwick wyjeżdża studiować do Minessoty, konkretnie do małego miasteczka Grant. Katie jest pełna życia, bystra, utalentowana muzycznie i mimo wielu przeciwności losu nie traci pogody ducha. To właśnie dlatego jej najlepszy przyjaciel Gus, nazywa ją Promyczkiem.
Kate poznaje w Grant Kellera Banksa, który sprawia, że zaczyna inaczej patrzeć na miłość,
w którą do tej pory nie wierzyła.
Co stanie na drodze do ich szczęścia?
Jakie tajemnice skrywają?

          "Promyczek" cieszy się naprawdę świetnymi opiniami. Głównie przez liczne zachwyty zdecydowałam się sięgnąć po tę książkę. Spodziewałam się rewelacyjnej książki i nie ukrywam, że ze względu na opinie z jakimi się spotkałam moje oczekiwania względem tej pozycji, wskoczyły na naprawdę wysoki poziom. Niestety za wysoki, bo czuje lekki niedosyt.

          Kate jest niepoprawną optymistką, nie potrafi się gniewać, szybko wybacza, zawsze jest chętna do pomocy, nie przechodzi koło cudzej krzywdy obojętnie. Na pierwszym miejscu zawsze stawia innych, jest bardzo odważna i zabawna. Problem z jakim przyszło jej się zmierzyć odkryłam bardzo szybko. Niemal na samym początku autorka zdradziła za dużo i gdy wyszło na jaw co się dzieje, tak naprawdę nie zrobiło to na mnie wrażenia. Kate długo z tym problemem radziła sobie sama, bez wsparcia swoich przyjaciół, bo oni tak naprawdę nic nie wiedzieli. Wątpię, by ktoś w takiej sytuacji poradził sobie całkiem sam, jednocześnie będąc tak pełnym energii. Co tu dużo pisać, po prostu Kate jest za bardzo wyidealizowana.
Za to Keller i Gus są bohaterami, którzy przypadli mi do gustu, przede wszystkim są prawdziwi, dlatego z miłą chęcią sięgnę po drugą część, czyli "Gus".
Keller tak jak Kate skrywał tajemnice z którą praktycznie z nikim się nie podzielił. Jednak jego tajemnica była dla mnie zaskoczeniem i bardzo mnie zaciekawiła. Poza tym Keller jest postacią, która na pewno na długo zapadnie mi w pamięci.

          Najbardziej w tej książce irytowały mnie infantylne dialogi, oraz ciągle powtarzające się pewne zwroty. Za to zdecydowanym plusem tej pozycji jest narracja pierwszoosobowa, którą, zwłaszcza w takich książkach, uwielbiam. Dzięki niej historię poznajemy z dwóch perspektyw, możemy poznać emocje targające bohaterami i uczucia jakie skrywają.

          Jedno muszę przyznać, historia wymyślona przez Kim Holden naprawdę chwyta za serce i daje do myślenia. Gdyby nie było tych okropnych dialogów, a główna bohaterka nie byłaby tak bardzo wyidealizowana, ta pozycja spodobałaby mi się bardziej. Gdybym nie przeczytała tak licznych pochwał na temat tej książki to z pewnością podobałaby mi się bardziej. Po prostu moje oczwkiwania były zbyt duże.

          Niestety zakończenie nie zrobiło na mnie piorunującego wrażenia. Dużo opis pisało, że końcówka ich zmiażdżyła i wylali mnóstwo łez.. Niestety mnie nie poruszyła do tego stopnia, jednak przyznać muszę, że rzeczywiście dała do myślenia.

          Czy polecam? Oczywiście! Historia jest naprawdę ciekawa i przede wszystkim napawa optymizmem. Jednak wielu czytelnikom, zwłaszcza starszym może nie spodobać się język jakim posługują się bohaterowie. Jeśli macie zamiar sięgnąć po tę pozycję to proszę, nie oczekujcie nie wiadomo czego, bo możecie na końcu tak jak ja być rozczarowani.

Za udostępnienie pozycji dziękuję virtualo.pl


"UGLY LOVE" COLLEEN HOOVER

"UGLY LOVE" COLLEEN HOOVER

"(...) myśl o konfrontacji z przeszłością cię przeraża. To przeraża każdego. Ale czasami nie robimy tego dla siebie. Robimy to dla ludzi, których kochamy bardziej niż siebie."

"Ugly Love"
Colleen Hoover
Wydawnictwo Otwarte
Data wydania 09/11/2016
Liczba stron 342


Tate, początkująca pielęgniarka, przeprowadza się swojego brata. W dniu jej przyjazdu Corbin jest w pracy, ale Tate ma klucze do mieszkanie. Niestety nie może się do niego dostać, bo pod drzwiami leży nieprzytomny, pijany mężczyzna. Tak właśnie poznaje Milesa. Zaczyna między nimi iskrzyć, jednak mężczyznę dręczą demony przeszłości, które są przeszkodą do stworzenia normalnego związku.
Co przytrafiło się Milesowi?
Czy jego związek z Tate zakończy się "happy endem"?

          "Ugly Love" to czwarta książka Colleen Hoover jaką czytałam i niestety najgorsza. "Maybe Someday", "November 9" i "Slammed" wypadły znacznie lepiej na jej tle."Ugly Love" zalicza się do tych książek, które warto przeczytać by wyrobić sobie własne zdanie na jej temat. Opinie są bardzo podzielone. Jedni ją uwielbiają, drudzy nienawidzą. Ja jestem gdzieś po środku- bez rewelacji, ale źle też nie było.

          Książki Hoover do tej pory kojarzyły mi się z pozycjami bardzo emocjonującymi, nieszablonowymi i przede wszystkim poruszającymi ważne tematy. Tutaj tego wszystkiego mi brakowało. Zdecydowanie było tu za dużo seksu. Nie żeby mi to przeszkadzało, jednak czas który autorka poświęciła na przedstawienie scen erotycznych mogła poświęcić na dopracowanie wątku Rachel, który bez wątpienia był najciekawszy i najbardziej poruszający. Niestety został potraktowany po macoszemu..

          Bohaterowie nie zapadną na długo w mojej pamięci.. Byli nijacy, nie działo się miedzy nimi nic oprócz seksu i wielkich chwil uniesień. Zdecydowanie najciekawszą postacią i jednocześnie wywołującą u mnie wiele pozytywnych emocji był Kapitan- uroczy osiemdziesięciolatek od kórego wręcz biło ciepło i mądrość życiowa.

          Akcja dzieje się na dwóch płaszczyznach czasowych- teraźniejszość, pokazna oczami Tate oraz "sześć lat wcześniej" z perspektywy Milesa. Gdy tylko pojawiał się rozdział "sześć lat wcześniej" miałam ochotę go jak najszybciej skończyć. Sposób w jaki zostały napisane te rozdziały strasznie mnie irytował, zwłaszcza niektóre fragmenty. Przestawię dwa przykłady:
"Patrzy na mnie, chyba mając nadzieję, że sam odpowiem na to
pytanie.
Nie umiem.
Cisza.
Cisza.
Cisza.
OGŁUSZAJĄCA CISZA.
Mam ochotę zatkać uszy dłońmi.
Mam ochotę zasłonić serce pancerzem."



"Idziemy dalej, a ona dalej mówi, bo ja dalej zadaję pytania.
Czasami kiwa głową.
Czasami coś mówi.
Czasami coś śpiewa.
A w każdym razie tak to brzmi."
Tak właśnie wyglądają rozdziały z perspektywy Milesa. Nie wiem jaki był cel autorki.. Emocjonujące wiersze? Nie wyszło. Niestety ta forma do mnie nie przemawia, wręcz mnie denerwowała.

          Jak na Hoover przystało pojawił się moment poruszający, jednocześnie w pewnym stopniu tłumaczący dziwne zachowanie Milesa. Jednak moim zdaniem nie został on przestawiony tak jak w innych książkach. Owszem zrobiło mi się smutno, przykro, jednak nie wywołała ta pozycja we mnie żadnych skrajnych emocji. Nie uroniłam również ani jednej łzy, co w poprzednich książkach Hoover mi się zdarzyło.
          Przechodząc do plusów.. "Ugly Love" czyta się szybko, wręcz się ją pochłania. Styl autorki bardzo przypadł mi do gustu i każdą jej książę czytam w jeden, góra dwa dni. Zdecydowanym plusem jest również pierwszoosobowa narracja, czyli moja ulubiona. Dzięki niej mogę poznać dokładnie uczucia i emocje towarzyszące głównym bohaterom.

        Podsumowując, "Ugly Love" to książka, którą warto przeczytać by wyrobić sobie własne zdanie na jej temat. Jednych może zachwycić, drugich niekoniecznie. Nie jest to zła książka. W moim odczuciu średnia, ale na pewno nie żałuję czasu z nią spędzonego.

"Niektórzy... im są starsi, tym są mądrzejsi. Niestety większość ludzi tylko się starzeje."

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Księgarni internetowej MegaKsiazki.pl




"SLAMMED" COLLEEN HOOVER

"SLAMMED" COLLEEN HOOVER

"Żałowanie do niczego nie prowadzi. To patrzenie w przeszłość, której nie można zmienić. Kwestionowanie rzeczy na bieżąco może zapobiec żałowaniu czegoś w przyszłości. Kwestionowałam wiele rzeczy dotyczących mojego związku z twoim tatą. Ludzie bez przerwy podejmują spontaniczne decyzje, słuchając swojego serca. W związkach chodzi o dużo więcej niż tylko miłość."

"Slammed"
Colleen Hoover
Wydawnictwo YA!
Seria Slammed tom I
Data wydania 14/02/2018
Liczba stron 282

Layken przeżywa bardzo trudny okres w swoim życiu. Jej tata zmarł, a jakby tego było mało, z powodu problemów finansowych musi się przeprowadzić z mamą i młodszym bratem do Michigan.
Kel, młodszy brat Layken szybko zaprzyjaźnia się z Clauderem, chłopcem mieszkającym w domu na przeciwko. Za to Lake (Layken) poznaje Willa, starszego brata Claudera. Od razu zaczyna między nimi iskrzyć, jednak bardzo szybko na ich drodze pojawiają się problemy.
Czy Lake i Will mimo wszystko będą mogli być razem?

          "Slammed" to trzecia książka Colleen Hoover jaką czytałam. Po raz kolejny się nie zawiodłam! Hoover zawsze porusza ważne tematy w swoich książkach, a każda jej powieść jest nieszablonowa i (mniej lub bardziej) emocjonująca. I tym wszystkim mnie kupiła!

          Styl autorki jest bardzo lekki i przyjemny. Tę pozycję wręcz pochłonęłam! Nie jest przepełniona nudnymi i długimi opisami. W tej książce ciągle się coś dzieje. Gdy kończyłam dany rozdział mówiłam sobie "dobra, jeszcze jeden i odkładam książkę na potem".. Jak się zapewne domyślacie kiepsko mi to wyszło, "Slammed" przeczytałam dosłownie "na dwa razy" :)

          Bohaterowie są mocną stroną tej powieści. Willa i Layken polubiłam od razu, a Kel i Clauder skradli moje serce. Nie mogę nie wspomnieć o mamie Lake, czyli Julii- mądrej i pełnej dystansu kobiecie. Co tu dużo mówić, bohaterowie są bardzo dobrze wykreowani i na pewno na długo zapadną mi w pamięci. Nie mogę się doczekać aż sięgnę po drugą część.

          Co mi się jeszcze podobało? Poezja, która niejednokrotnie pojawiła się w tej powieści oraz cytaty z piosenek zespołu "The Avett Brothers" którymi rozpoczynały się rozdziały. Dzięki temu książka na pewno wyróżnia się na tle innych. Jak pisałam wyżej Hoover w swoich książkach porusza ważne tematy, tak było również tym razem. Ta książka pokazuje jak ważne jest przesuwanie swoich granic, jak ważne jest by czerpać z życia jak najwięcej i przede wszystkim jak ważne jest by doceniać to co mamy.. Bo tak naprawdę jeśli my oraz nasi najbliżsi jesteśmy zdrowi, mamy co jeść i mamy dach nad głową to tak naprawdę mamy wszystko. Warto to docenić.

          Są jednak dwie rzeczy, które w tej pozycji mi się nie podobały. Mianowicie słodki aż do przesady początek i przewidywalność książki. Większość wydarzeń jakie miały miejsce przewidziałam, tak samo jak zakończenie. Jednak ostanie strony tej powieści wycisnęły kilka moich łez.

Czy polecam? Oczywiście! "Slammed" to książka bardzo lekka, jednocześnie poruszająca trudne tematy. Takie właśnie powinny być młodzieżówki :)

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu YA!


"EGO", CZYLI REWELACYJNA GRA TOWARZYSKA

"EGO", CZYLI REWELACYJNA GRA TOWARZYSKA

Lubicie gry towarzyskie? Jeśli tak, to "ego" z pewnością przypadnie Wam do gustu! Dobra zabawa i ubaw po pachy gwarantowany :)

ego
Wydawnictwo Trefl
Czas gry: 20-60 min.
Wiek +14
Liczba graczy 2-6

Ego to wspaniała gra towarzyska, która z pewnością stanie się atrakcją niejednej imprezy. Zabawa polega na trafnym odpowiadaniu na niebanalne pytania. Jak dobrze znasz swoich współtowarzyszy? Jeśli wykażesz się największą wiedzą - wygrasz.


ZAWARTOŚĆ PUDEŁKA
* 220 dwustronnych kart z pytaniami w poręcznym pudełku
18 dużych żetonów odpowiedzi
* 120 małych żetonów
* plansza
* instrukcja



PRZYGOTOWANIE DO GRY
1. Planszę należy położyć w miejscu dostępnym dla wszystkich.
2. Każdy z graczy otrzymuje 3 duże żetony odpowiedzi (z 1, 2 i 3 kropkami) oraz 20 małych żetonów
3. Każdy z graczy oddaje po 10 małych żetonów na planszę, a pozostałe 10 żetonów zostawia dla siebie.
4. Grę rozpoczyna najstarszy z graczy.

ROZGRYWKA
1. Gracz rozpoczynający wyciąga jedną kartę z pudełka, czyta na głos pytanie oraz trzy warianty odpowiedzi.
2. Następnie kładzie kartę na środku, tak by była dla wszystkich widoczna.
3. Wybiera jedną z odpowiedzi i wybiera żeton z taką samą liczbą kropek (1, 2, 3) jak ta, która znajduje się obok wybranej odpowiedzi. Kładzie go na stole, kropkami do dołu, tak by nikt nie widział jakiej udzielił odpowiedzi.
4. Każdy z pozostałych ma za zadnie odgadnąć odpowiedź udzieloną przez gracza rozgrywającego daną turę. Następnie kładą na stole kropkami do dołu żeton z wybranym numerem odpowiedzi.
5. Następnie każdy z graczy wybiera czy obstawia 1 czy 2 małe żetony (nie można więcej).
6. Kiedy wszyscy gracze wybrali już odpowiedź i obstawili to wszyscy odwracają swoje żetony odpowiedzi. Gracze z taką samą liczbą kropek na żetonach jak czytający pytanie- zdobywają wygraną.
7. Gracz, który czytał pytanie, otrzymuje tyle małych żetonów z puli, ilu graczy odgadło jego odpowiedź.
Gracze, którzy domyślili się odpowiedzi dostają dwa razy tyle, ile obstawili.
Gracze, którzy nie domyślili się odpowiedzi tracą żetony, które postawili. Dokładają małe żetony do puli.

Gracz może odmówić odpowiedzi na pytanie, ale musi oddać swoje 2 małe żetony do puli.

ZAKOŃCZENIE GRY
Gra kończy się, gdy żetony z puli się wyczerpią. Zwycięzcą zostaje gracz z największą ilością małych żetonów.

- - - - - 

          Czy gra mi się spodobała?! Oczywiście! Śmiało mogę powiedzieć, że ego to moja ulubiona gra, przebiła nawet monopoly i 5 sekund, które uwielbiam. Zasady są bardzo proste, a rozgrywka ciekawa, wciągająca i bardzo dynamiczna. Grałam w nią z moim mężem i był to dla nas "mini test"- zdaliśmy go! Znamy się niemal na wylot :) Pytania dotyczą kwestii rodzinnych, miłości, zazdrości, spraw społecznych. Tak naprawdę możesz być zapytany o wszystko! Dzięki tej grze można się przekonać jak dobrze znają nas inni gracze. Pytań jest cała masa, więc nie ma mowy o monotonności. Świetnie się bawiliśmy podczas grania w ego i nie mogę się doczekać aż wypróbujemy ego Family :)
Dużym plusem jest również cena gry. Cena rynkowa to 89,99 zł, ale można ją kupić już za 50 zł! 
Nie mogę nie wspomnieć o pięknym wydaniu tej gry. Musicie przyznać, że szata graficzna robi wrażenie.

PLUSY
+ proste zasady
+ możliwość grania w większym gronie (aż 6 osób)
+ piękne wydanie gry
+ dynamiczna rozgrywka
niska cena

MINUSY
BRAK :)

Czy polecam? Oczywiście, że tak! ego to świetna gra towarzyska,
która sprawdzi się idealnie na imprezach i luźnych spotkaniach ze znajomymi.



Dziękuję Wydawnictwu Trefl za przekazanie gry do recenzji.




"TYLKO JEDNO KŁAMSTWO" KATHRYN CROFT

"TYLKO JEDNO KŁAMSTWO" KATHRYN CROFT

"Wszyscy kłamią. (...) nieważne, jak uczciwi i porządni jesteśmy we własnych oczach, każdy z nas i tak kłamie. Różni się tylko skala. Nie jestem pewna, czy zwróciłam na to wtedy taką uwagę, ale teraz wiem, że to prawda. A każde kłamstwo ma swój motyw (...)"

"Tylko jedno kłamstwo"
Kathryn Croft
Wydawnictwo Burda Książki
Data wydania 08/11/2017
Liczba stron 392

Wyobraź sobie, że budzisz się naga w obcym domu. A obok Ciebie leży martwy mężczyzna, i nie jest to Twój mąż. Nie pamiętasz nic z poprzedniego wieczoru, nie masz pojęcia jak znalazłaś się w tej sypialni. Jednak jesteś przekonana, że to nie ty go zabiłaś. W takim razie kto to zrobił? I dlaczego cię oszczędził?
Brzmi przerażająco? Tara znalazła się w takiej sytuacji. Postanowia uciec i nie mówić nikomu co jej się przytrafiło. Z przerażeniem obserwuje postępujące się śledztwo. 



Tylko jedno kłamstwo? Absolutnie nie. Kłamstw tu była cała masa. Tak naprawdę każdy kłamał, a niektórzy z bohaterów notorycznie. Więc tytuł nie jest adekwatny do treści, co nie zmienia faktu, że ta książka jest świetna! Jestem pod wielkim wrażeniem intrygi jaką uknuła Kathryn Croft. Ta historia jest zawiła i pogmatwana. Oj bardzo pogmatwana. Do tego pomysł na fabułę świetny i wykorzystany w pełni. Chociaż mogłoby znaleźć się w tej książce troszkę więcej akcji. Jednak zawiłość tej historii i zaskakujące zakończenie wynagrodziło brak napięcia.

       
         Bohaterów było naprawdę sporo, i muszę przyznać, że na większość rzucałam swoje podejrzenia. Chociaż zakończenia i tak nie udało mi się przewidzieć. Książka dosłownie wciąga od pierwszej strony. Im było bliżej zakończenia, tym bardziej chciałam dowiedzieć kto za tym wszystkim stoi. Z każdym rozdziałem pojawiały się nowe fakty, które sprawiały, że moje podejrzenia się zmieniały. W pewnym momencie kłamstwa tak się skumulowały, że byłam przekonana, że niemożliwym jest by prawda w końcu ujrzała światło dzienne, ale jak to Tara powiedziała- (...) prawda zawsze nas w końcu dogoni. Czasami inną drogą, niż moglibyśmy się tego spodziewać.

          Jeden wątek moim zdaniem pojawił się niepotrzebnie i szkoda, że nie mogę napisać o jaki mi chodzi. Jeśli zdecydujecie się sięgnąć po tę książkę to obawiam się, że mógłby to być zbyt duży spoiler..
Jak pisałam wyżej, książka jest rewelacyjna! Bardzo wciągająca, zagmatwa i z w efektem "wow!" w zakończeniu! Na pewno sięgnę po inne książki tej autorki. Nie mogę się doczekać, aż przeczytam "Córeczkę" Kathryn Croft. Jestem niemal pewna, że będzie to równie dobra książka jak "Tylko jedno kłamstwo".


Musicie wiedzieć jeszcze jedno. Do tej pory przeczytałam kilka thrillerów wydanych nakładem Wydawnictwa Burda Książki i wiecie co? Każdy z nich był świetny! A to oznacza tylko jedno, książki, a zwłaszcza thrillery tego wydawnictwa można brać w ciemno!


"Jakiekolwiek nieszczęścia nas spotkają,
o ile to nie śmiertelna choroba,
zawsze znajdziemy sposób na przetrwanie."


Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Burda Książki.




Copyright © 2014 maobmaze by Magdalena Zeist , Blogger