Krysia. Mała księga wielkich spraw | Michalina Grzesiak

by - stycznia 03, 2020

To jest młody człowiek. Nie nienawidzi, nikogo nie ocenia, nie wyśmiewa. Nie jest rasistą, homofobem i antysemitą. Nie rozróżnia jeszcze kolorów, tym bardziej nie dzieli ich na nadkolory i podkolory. Jest nietknięty. Niespaczony. Niezadeptany jak świeży śnieg. Nie zmieniaj w nim tego.

Krysia. Mała księga wielkich spraw
Michalina Grzesiak
Wydawnictwo Czwarta Strona
Data wydania 30/10/2019
Ocena 8/10

To nie jest przewodnik, który poprowadzi was przez gąszcz rodzicielskich wyzwań. Z tej książki niczego się nie nauczycie. Nie znajdziecie tu żadnego tutorialu, który odwiedzie was od popełniania błędów. No serio, to nie tu. Tu notorycznie coś się paprze.

Ta książka pokazuje świat oczami dziecka, a widzenie i rozumienie u pięciolatki to jakby wyższy stopień wtajemniczenia. To jest sztuka. Tak nie oceniać, nie kategoryzować i nie nienawidzić.
Jest w nas, dorosłych, poczucie, że mamy niekontrolowaną władzę nad młodszymi. Przeświadczenie, że wolno nam przelewać w ich głowy dokonania i porażki, wiary i niewierności, chęci i niechęci, lubienia i nielubienia.
Niepopsuty człowiek, kiedy tylko dopuścisz go do głosu, opowie ci o pomaganiu nieznajomemu na dziale z lizakami i tęsknocie za „umarniętą” mamą, chociaż mama jeszcze nigdzie się nie wybiera. Przekona świat, że chłopcy mogą malować paznokcie na czerwono i zakładać sukienki z tiulem. Wskaże też palcem najsubtelniejsze sposoby wyznawania miłości każdemu, kto tylko zechce go posłuchać.
Posłuchajcie Krysi.


~~~

Krysia. Mała księga wielkich spraw to książka w której znajdziecie wiele sytuacji z życia Krysi- przeuroczej dziewczynki, która kolekcjonuje siniaki, woli hip-hop od baletu, bawi się samochodzikami i nie widzi niczego dziwnego w tym, że jej brat ma czasami ochotę pobawić się lalkami, czy pomalować paznokcie. Krysia to dziewczynka rezolutna, tolerancyjna i pełna empatii. Bez wątpienia jest to zasługa jej rodziców, którzy podchodzą do wychowania w sposób racjonalny. Dzieciństwo to czas w którym mały człowiek się formuje, to jakie wartości przyswoi w pierwszych latach swojego życia, przyniesie odzwierciedlenie w dorosłym życiu. Dziecko nie wie co to nienawiść, nie ma uprzedzeń... Tego wszystkiego może nauczyć się jedynie od rodziców, oraz dorosłych z którymi spędza czas na co dzień- dziadków, nauczycieli, przedszkolanek.

Wiedziałam, że dzieci są niezapisane i bez uprzedzeń, szukają siebie i tożsamości, a łapanie ich za rękę za każdym razem, kiedy zamierzają iść potencjalnie "pod prąd", jest ograniczające i niekształcące.

Ta książka zmusza do refleksji i sprawia, że na rodzicielstwo patrzy się z nieco innej perspektywy. My, rodzice, mamy naprawdę ogromną moc i jednocześnie trudne zadanie, by wychować nasze dzieci na ludzi tolerancyjnych, pozbawionych uprzedzeń i nienawiści. Droga często będzie kręta, wyboista, a niektóre odcinki trasy będą nam się wydawały wręcz nie do przejścia i to również znajdziecie w tej książce. Michalina pokazuje macierzyństwo takim, jakie jest. Niczego nie koloryzuje, otwarcie mówi o trudnych chwilach i sytuacjach, w których jako mama poległa na całej linii. Żaden rodzic nie jest idealny, każdy miewa trudne chwile, podczas których brakuje jedynie, by poszła para z uszu. W Krysi. Małej księdze wielkich spraw znajdziecie mnóstwo prawdziwych emocji, od radości i szczęścia począwszy, na smutku i rozdrażnieniu skończywszy.

Często rodzice (w tym ja) starają się chronić dzieci, nawet przed najmniejszymi zagrożeniami. Widząc, że nasze dziecko czuje się nieswojo, od razu chcemy je wziąć w ramiona i pocieszyć. Ciągle chcemy je ostrzegać- nie chodź tam, bo się wywrócisz; nie dotykaj, bo spadnie; zostaw to, bo tamto, siamto i owamto. Interweniujemy zbyt szybko, nie dając dziecku pola do nauki, rozwoju reakcji, zmysłów i normalnej społecznej zależności. Czy to jest dobre podejście? Oczywiście, że nie. Wystarczy spojrzeć na to, jak my byliśmy wychowywani. Całymi dniami biegaliśmy po dworze i nie było przy nas rodziców, którzy na każdym kroku mogliby nas ochronić przed upadkiem, czy kłótnią z kolegami. Dziecko musi uczyć się na własnych (nawet tych malutkich) błędach i poznawać świat samodzielnie, a zadaniem rodzica jest przypilnowanie, by śmiertelnie niebezpieczne pomysły dziecka, nie zostały sfinalizowane w prawdziwym życiu, oraz danie maluchowi mnóstwo ciepła, zrozumienia i miłości, by nieustannie czuł, że jest ważny, kochany i nigdy nie będzie sam.

W którym momencie tak diametralnie zmienia się człowiek i w którym się uprzedza? Kiedy poznaje słowo "niechęć"? Czy jest to jakiś przełomowy most społeczny, który się przekracza, zdanie, które się słyszy, lub wskazówka, za którą się podąża? Nie wiem. Moje dzieci miały eksplorować świat i szukać siebie uczciwie.

Patrzenie na świat oczami Krysi w połączeniu z przemyśleniami jej mamy, Michaliny, pokaże Wam co tak naprawdę jest ważne w życiu i jak podejść do wychowywania dzieci, by wyrosły na otwartych i tolerancyjnych ludzi. Dzieci wbrew pozorom mają dużo do powiedzenia. Ba! Często to, co chcą powiedzieć jest cholernie mądre. Wystarczy je jedynie wysłuchać, by dowiedzieć się, jak mądrego i rezolutnego malucha mamy pod własnym dachem.

(...) piękne musi być przede wszystkim se
ce. A to, jak je sobie opakujesz, nie powinno nikogo interesować.

Krysia. Mała księga wielkich spraw to niesamowicie ciepła książka, o tym, co w życiu jest najważniejsze. Moim zdaniem jest to pozycja obowiązkowa dla każdego rodzica. Jestem nią zachwycona i zapewne niejednokrotnie do niej wrócę ☺

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.


Może Cię zaintersować:

2 komentarze

  1. Cieszę się, że tak wartościowe książki powstają i na pewno po nią sięgnę. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Chciałabym przeczytać.

    OdpowiedzUsuń