"ZŁOTKO" C.J. SKUSE

"ZŁOTKO" C.J. SKUSE

"Nawet jeśli zobaczy mnie jakiś przypadkowy świadek, tajony i głęboki seksizm naszego społeczeństwa zadziała na moją korzyść. Trzema umieć wyzyskiwać system. Myślą, że jestem słaba i kobieca? Będę taką udawać. Wykorzystam ich uprzedzenie przeciwko nim. A kiedy odwrócą wzrok, poderżnę im gardła."

"Złotko"
C.J. Skuse
Wydawnictwo Burda Książki
Data wydania 12/09/2017
Liczba stron 446

Rhiannon sprawia wrażenie normalnej kobiety. Mieszka z chłopakiem, pracuje a w wolnym czasie spotyka się z przyjaciółkami. Jednak nic bardziej mylnego. Rhiannon ciągle coś denerwuje. Jest sfrustrowana życiem prywatnym i zawodowym. Tak naprawdę wkurza ją wszystko i wszyscy, którzy nie zachowują się tak, jak ona tego chce. Jej związek, praca i przyjaciółki to jedynie przykrywka, ale cholernie dobra. Nikt nie jest w stanie poznać jej prawdziwej natury, bowiem Rhiannon to świetna aktorka. Wieczorami układa listę osób, które ma ochotę zabić. Na jej liście znajdują się wszyscy- kasjer z Lidla, który zawsze obija jej jabłka i nigdy nie stara się pomóc, czy kierowca, który parę razy zajechał jej drogę. Jednak to nie jest jedyna tajemnica głównej bohaterki...

          Po przeczytaniu tej książki od razu sprawdziłam czy autorka napisała więcej powieści. Niestety nie.. Ubolewam z tego powodu, bo bardzo dobrze bawiłam się czytając "Złotko". Historię poznajemy z punktu widzenia Rhiannon. Bowiem książka napisana jest w formie pamiętnika głównej bohaterki.

          Postaci w tej pozycji było dosyć sporo, jednak główne skrzypce grała zdecydowanie Rhiannon. Wszyscy bohaterowie na tle "Złotka" wypadają dosyć słabo, bo jest ona bez wątpienia bardzo, ale to bardzo charakterystyczną postacią. Rhiannon bez ogródek pisze w pamiętniku to, co myśli i jakie tajemnice kryje.

          Styl autorki jest lekki, a książka napisana jest prostym, przesyconym humorem językiem. Gdybym mogła to z pewnością przeczytałabym tę pozycję za jednym zamachem. Każdy zakończony rozdział, czyli dzień bohaterki, wywoływał u mnie ciekawość. Byłam ciekawa kto następnego dnia wyląduje na liście osób, które Rhiannon z miłą chęcią by zabiła i co jej się przytrafi tym razem.

          Książka aż kipi humorem. Czarnym humorem, który uwielbiam. Praktycznie w każdym rozdziale coś mnie rozśmieszyło, albo chociaż wywołało uśmiech na mojej twarzy. Rhiannon polubiłam od razu, chociaż nie jestem pewna czy chciałabym mieć z nią do czynienia w prawdziwym życiu. Bez wątpienia jest chora psychicznie, ale na swój sposób jest zabawna i nie da się jej nie lubić. Chociaż ostatnie około 100 stron sprawiło, że coraz mniejszym "uczuciem" ją darzyłam. Sprawy zachodziły za daleko, a ja miałam ochotę nią potrząsnąć i powiedzieć, by wzięła się w garść.

          Lubię efekt zaskoczenia w zakończenia i właśnie taki jest w tej książce. Tego się nie spodziewałam i z miłą chęcią przeczytałabym kontynuację tej książki. Jestem ciekawa dalszych losów Rhiannon.

          Na okładce jest napisane "To jak Bridget Jones z morderczymi skłonnościami Dextera."; ""Złotko" (...) to dziecko Bridget Jones i Dextera Morgana". O ile z porównaniem do Bridget jestem w stanie się zgodzić, to porównanie Rhiannon do Dextera jest trochę na wyrost. Mordercze skłonność, być może łączą obie postaci, ale na tym się to kończy. Dexter jest jedyny w swoim rodzaju i głównej bohaterce bardzo dużo do niego brakuje. Być może moja opinia wynika z tego, że Dexter jest moim ulubionym seryjnym mordercą? Aż mam ochotę obejrzeć cały serial od początku :)

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Burda Książki.

"OSTATNIE SREBRNIKI" TADEUSZ BIEDZKI

"OSTATNIE SREBRNIKI" TADEUSZ BIEDZKI

"Ostatnie srebrniki"
Tadeusz Biedzki
Wydawnictwo Bernardinum
Data wydania 11/10/2017
Liczba stron 224


W tureckiej części Nikozji Wanda kupuje starą, drewnianą szkatułkę. Trzy miesiące później w kościele w Barcelonie dochodzi do morderstwa. Co łączy oba fakty? Czy to możliwe, że wiążą się one z wydarzeniami sprzed dwóch tysięcy lat, które miały miejsce w Jerozolimie?

          Mam mieszane uczucia po przeczytaniu tej książki. Z jednej strony podobała mi się, a z drugiej kilku rzeczy mi brakowało. "Ostatnie srebrniki" to dosyć krótka książka, zaledwie 200 stron, w sam
raz na jeden wieczór. Styl autora jest lekki, przez co bardzo przyjemnie czytało mi się tę pozycję.

          Jak wspominałam wcześniej książka jest bardzo krótka. Zdecydowanie nie jest to powieść wielowątkowa. Jednak wątki, które zostały poruszone zostały do końca dopracowane i płynnie przebrnęły przez całą historię. Z racji tego, że książka jest krótka, niestety główni bohaterowie nie są dopracowani. Może "dopracowani" to złe słowo. Tak naprawdę po przeczytaniu tej książki nie wiem o nich nic, no oprócz tego, że są odważni i dociekliwi. Autor nie skupił się na ich wykreowaniu, śmiało mogę napisać, że są "płytcy", bez wyrazu, na pewno nie zostaną w mojej pamięci na długo.

           Jednak czy każda książka musi mieć świetnie dopracowanych bohaterów? Według mnie nie. Czytałam wiele dobrych książek, które podobały mi się, mimo mało wyrazistych postaci. Tak naprawdę często historia nadrobiła inne braki i tak było w tym przypadku.

           Przyznam, że pierwszy raz spotkałam  się z książką z historią i religią w tle. Trochę się tego obawiałam, jednak jak na koniec się okazało, niepotrzebnie. Na okładce możemy przeczytać "historia, sensacja i kryminał w jednym." Z tym nie do końca się zgodzę. Owszem, historia jest i tak naprawdę gra tu główne skrzypce, kryminał bez wątpienia jest, ale sensacji niestety nie dostrzegłam. Akcji i napięcia zdecydowanie w tej książce brakowało.

           Jednak te braki nie wpływają bardzo na moją ocenę całości. Książkę czytało mi się przyjemnie i historia sprzed dwóch tysięcy lat, która ma wpływ na wydarzenia we współczesnej Europie naprawdę mnie zaciekawiła. Z pewnością gdyby historia była "oklepana", to powyższe braki skreśliłyby u mnie tę książkę.


          Jeżeli masz ochotę na "przyjemny" kryminał z wątkiem religijnym, to bez wątpienia ta pozycja Cię zainteresuje. Jednak od razu mówię, nie nastawiaj się na szybką, wartką akcję. Za to gwarantuję Ci historię jedyną w swoim rodzaju.

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Bernardinum.

"SERCE Z PIERNIKA" MAGDALENA KORDEL

"SERCE Z PIERNIKA" MAGDALENA KORDEL

"W życiu jest tak, że jednej rzeczy nie można zmienić. Początku historii, która już się toczy. Natmiast zawsze możesz dopisać dowolne zakończenie. Nawet tak banalne jak to powtarzane tysiące razy: "i żyli długo i szczęśliwie"."

"Serce z piernika"
Magdalena Kordel
Wydawnictwo Znak
Data wydania 25/10/2017
Liczba stron 400

Klementyna (Tyśka) nie ma łatwego życia. Mieszka ze swoją babcią Agatą i córeczką Dobrusią. Praktycznie całe swoje życie spędziła na walizkach, babcia w najmniej oczekiwanych momentach postanawiała ruszyć w nieznane. Tyśka samotnie wychowuje córkę, pracuje w domu, by mieć babcię ciągle na oku. Powoli ją to wyniszcza. Miarka się przebrała, gdy podczas jednego z "napadów" babci, Dobrusia się wystraszyła, a Klementyna zobaczyła w niej siebie. Zobaczyła strach i niepewność, którą sama była przepełniona, gdy była dzieckiem. Klementyna postanawia zmienić swoje życie!
Tylko.. co z jej planami ma wspólnego lukrowana kamieniczka jak ze snu?

           "Serce z piernika" to moje pierwsze spotkanie z tą autorką. Muszę przyznać, że bardzo ciężko było mi się wgryźć w tę historię.. Niby styl autorki jest przyjemny, niby historia lekka, niezobowiązująca. Jednak czegoś mi brakowało. To się zmieniło po około setnej stronie. Nie potrafiłam tej książki odłożyć. Króciutkie rozdziały tylko zachęcały do dalszego czytania.

           Klementynę bardzo polubiłam. Jest silną kobietą, ze sporym bagażem doświadczeń. Nigdy nie chowa głowy w piasek, zmierzyła się z wieloma przeciwnościami losu, jednak nie złamało jej to. Jej córka Dobrochna jest przemiłą, mądrą i dojrzałą dziewczynką. Wydaje mi się, że aż za dojrzałą. W końcu chodzi do zerówki, a jej wypowiedzi czasami są bardziej "dojrzałe" niż wszystkich bohaterów razem wziętych. No dobra, może trochę przesadzam, ale na pewno wiecie o co mi chodzi. Mam młodszego brata, który w wieku Dobrochny był również bardzo dojrzały jak na swój wiek, wygadany i dociekliwy. Jednak jej wypowiedzi bardziej pasują mi do osoby dorosłej, a nie do sześciolatki.

           Ostatnie 60 stron czytałam jak w trasie.. Chciałam poznać zakończenie, a z drugiej strony nie chciałam, by ta historia się kończyła. Dzięki Magdalenie Kordel poczułam magię świąt już w listopadzie. Ta książka wręcz pachnie świeżo upieczonymi piernikami, aż mam ochotę zakasać rękawy i zrobić swoje pierniczki, które z pewnością nie będą tak idealne jak Klementyny.

"(...) moje serce jest takie jak to piernikowe dopiero co po upieczeniu. Wyjmujesz z piekarnik, masz wrażenie że jest miękki, a potem nagle okazuje się twarde jak głaz. I trzeba czekać, aż zmięknie i nabierze kruchości. Tyle tylko, że nikt nie wie, jak długo to będzie trwało."

           Podsumowując.. Jeśli macie ochotę poczuć magię świąt, to ta książka, na pewno Wam to zapewni! Także, lećcie pod kocyk, bierzcie ciepłą herbatkę w dłoń, "Serce z piernika" i rozkoszujcie się świątecznymi aromatami.

           Przy okazji.. nie zapomnijcie przygotować sobie czegoś do przekąszenia, bo książka pobudzi Wasze zmysły! Zapewniam, że ochota na pierniczka przyjdzie niejednokrotnie :)

"(...) gdy panujemy nad najmniejszymi drobiazgami, 
zwykle w między czasie umyka nam coś niezmiernie ważnego."

Za "Serce z piernika" i pachnącą nim zakładkę dziękuję serdecznie Wydawnictwu Znak.

"ŻNIWIARZ" PAULINA HENDEL

"ŻNIWIARZ" PAULINA HENDEL

"Przecież Polska nie zaistniała ot tak w chwili, kiedy przyjęła chrzest. Na tych samych terenach działo się wiele ciekawych rzeczy, żyli ludzie, którzy wierzyli w starych bogów oraz najróżniejsze demony. Mieli swoje święta, własne tradycję. Chrześcijaństwo, nie mogąc tego wszystkiego wyplewić z umysłów ludzi, zaczęło przejmować niektóre ze starych zwyczajów."

"Żniwiarz. Pusta noc"
Paulina Hendel
Wydawnictwo Czwarta Strona
Data wydania 10/05/2017
Liczba stron 432

Dwudziestoletnia Magda, na pierwszy rzut oka prowadzi monotonne życie. Swój czas poświęca pracy w księgarni oraz wypełnianiu domowych obowiązków. Jednak mało osób wie, że Magda tropi upiory pochodzące ze słowiańskich wierzeń. Jej wujek Felix jest żniwiarzem, czyli osobą, która porońce, zmory, bezkosty i inne upiory potrafi odesłać tam, skąd przybyli. Felix znika, a Magda bierze sprawy w swoje ręce. Mimo, że nie jest żniwiarzem, posiada dużą wiedzę na temat upiorów i postanawia sama się z nimi rozprawić. 

           Styl autorki jest lekki, nieprzekombinowany. Bardzo przyjemnie czytało mi się tę książkę. Bohaterowie powieści są ciekawi, a pomysł na fabułę nietuzinkowy. Bowiem, w jakiej książce znajdziemy upiory rodem ze słowiańskich wierzeń? Wampiry i wilkołaki już były, jest mnóstwo książek w których grają główne skrzypce. Można powiedzieć, że jest to już "oklepane". Dlatego bezkosty i zmory były miłym zaskoczeniem.

           Magdę i Felixa bardzo polubiłam i kibicowałam im do ostatnich stron. Autorka wykreowała ciekawych bohaterów, a wszystkie upiory opisała w genialny sposób, moja wyobraźnia działała na pełnych obrotach.

           W książce próżno szukać napięcia, czy szybkiej akcji, jednak mimo to, tę pozycję czytało mi się przyjemnie i trudno było mi się od niej oderwać. Jedyny, ale za to ogromny minus, to przewidywalność. Autorka zdecydowanie za dużo podrzuciła czytelnikowi elementów układanki. Bardzo szybko domyśliłam się zakończenia. Miałam nadzieję, że może moje przypuszczenia są zbyt "oczywiste", że może autorka przygotowała "mieszankę wybuchową" na koniec. Niestety tak się nie stało. 

           Jednak mimo bardzo przewidywalnego zakończenia książka jest warta uwagi. Na co dzień nie czytam fantastyki, jednak postanowiłam nie zamykać się tylko w kryminałach i thrillerach i była to dobra decyzja! Z miłą chęcią przeczytam drugą część "Żniwiarza". Dużo osób twierdzi, że "Czerwone słońce" jest o wiele lepsze od pierwszej części, tak więc nie mogę się doczekać!



Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.

"POJUTRZE. O MIASTACH PRZYSZŁOŚCI" PAULINA WILK

"POJUTRZE. O MIASTACH PRZYSZŁOŚCI" PAULINA WILK

"Jeśli umiesz coś sobie wyobrazić, potrafisz to też zrobić."

"Pojutrze. O miastach przyszłości"
Paulina Wilk
Wydawnictwo Literackie
Data wydania 09/11/2017
Liczba stron 352

Dubaj , Bombaj, Kampala, Songdo, Singapur, Lima, Masdar, Seul i Kopenhaga. Paulina Wilk zabiera czytelnika w podróż po dziewięciu wymienionych wyżej metropoliach. Autorka w ciekawy sposób pokazuje czym te miasta się wyróżniają i co je cechuje. Przedstawia wady jak i zalety każdego odwiedzonego miejsca. 

           Styl Pauliny Wilk jest specyficzny, można by powiedzieć, że poetycki. Jednak nie zmienia to faktu, że książkę wręcz się pochłania. W szczególności zaciekawiły mnie cztery miasta:

KAMPALA
"Tylko obrońcy przyrody martwią się o dalszą przyszłość. Wiedzą, że w połowie XXI stulecia Uganda będzie krajem bez drzew."
MASDAR
"Na Karaibach plażę można ukraść w jedną noc. Wjeżdżają koparki i ciężarówki i w kilka godzin wywożą krajobraz wioski rybackiej. Próbuję sobie wyobrazić to uczucie: pobudka w świecie, w którym nagle zabrakło kawałka rzeczywistości. Pozbawiona swego krańca woda, która nagle liże dom. Rewers tego, na co właśnie patrzę, bo w Emiratach nieustannie czegoś przybywa."
SINGAPUR
"To miasto niczego ważnego nie produkuje, lecz wszystko udoskonala. Jego porty odbierają surowce i półprodukty, jego zakłady rafinują je, ulepszają i tę wyższą już, nowszą jakość wysyłają w dalszą drogę. Singapur nie ma ropy lecz najlepiej ją czyści i przetwarza. Nie hoduje żywności, lecz karmi wszystkim co świat uprawia. Niewiele buduje statków, ale każdy potrafi naprawić."
SONGDO
"Walt Disney w swych parkach rozrywki celowo pomniejszał architekturę. Wszystkie domki przy Ulicy Głównej budował w takich proporcjach, żeby ludzie mogli się wśród nich czuć więksi, jak zaczarowani. (...) Koreański gigantyzm wywiera odwrotny efekt- umniejsza człowieka. Daje mu odczuć, jak nikłą jest kruszyną w megazamiarze."

           Powyższe cytaty to zaledwie przedsmak tego co autorka dla czytelników przygotowała. Wszystko zostało tak realistycznie opisane, że czytając tę książkę czułam się jakbym była razem z Pauliną Wilk w opisywanych metropoliach.  Z czego się niezmiernie cieszę, bo być może nigdy nie będzie mi dane powyższych miejsc odwiedzić. Autorka pokazuje zarówno wady jak i zalety każdego miejsca. Udowadnia, że najnowocześniejsze miasta, nie są tak idealne jak mogłoby się wydawać.

           Autorka nie skupia się tylko na tym co w tych wielkich metropoliach dzieje się dzisiaj czy jutro. Paulina patrzy w przyszłość. Miasta wciąż dynamicznie się rozrastają. Ludzie przeprowadzają w nich eksperymenty, których konsekwencji nie zna nikt. Czy istnieje miasto idealne? Jak będą wyglądały metropolie za kilkadziesiąt lat? Co będzie Pojutrze?

           Na co dzień nie czytam reportaży, jednak ten zaintrygował mnie, gdy tylko przeczytałam zapowiedź tej książki. Cieszę się, że po nią sięgnęłam, bo dowiedziałam się niezwykle ciekawych rzeczy o wielkich metropoliach. To była cudowna przygoda, zachęcająca do zastanowienia się dokąd ten świat zmierza? Jak nasze życie będzie wyglądało za kilkadziesiąt lat?
Na pewno sięgnę po więcej książek Pauliny Wilk. Niesamowicie zaintrygowała mnie jedna pozycja- "Lalki w ogniu. Opowieści z Indii". Mam nadzieję, że wkrótce uda mi się po nią sięgnąć.

"Przeszkody nie istnieją- a jeśli już, to w ludzkich głowach."

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.
"SHANTARAM" GREGORY DAVID ROBERTS | CZYTAJPL.PL

"SHANTARAM" GREGORY DAVID ROBERTS | CZYTAJPL.PL

"Jedną z przyczyn, dla których pragniemy miłości i tak rozpaczliwie jej szukamy, jest to, że miłość to jedyne lekarstwo na samotność, wstyd i smutek. Są uczucia, które zapadają w serce tak głęboko, że tylko samotność może je znowu wyciągnąć. Są prawdy tak bolesne, że tylko wstyd pomaga z nimi żyć. I są sprawy tak smutne, że w płaczu nad nimi może cię wyręczyć tylko dusza."
5 ULUBIONYCH ZAGRANICZNYCH SERIALI #3

5 ULUBIONYCH ZAGRANICZNYCH SERIALI #3

Postanowiłam rozpocząć na blogu cykl "TOP 5". Już dwa posty się pojawiły- o ulubionych autorach oraz z ulubionymi cytatami Harlana Cobena. Dzisiaj przyszedł czas na ulubione seriale, bo nie samymi książkami człowiek żyje :)

1. CHICAGO FIRE
Żadna praca nie jest bardziej stresująca,
niebezpieczna, czy ekscytująca niż strażaków - członków 
Oddziału Ratunkowego i sanitariuszy z Chicago Firehouse 51. 
Są to odważni mężczyźni i kobiety, którzy stają oko 
w oko z niebezpieczeństwem, reagują, gdy wszyscy inni 
boją się podjąć działanie. Jednak ogromne obowiązki 
w pracy odbijają piętno na ich życiu osobistym. (...).
zdjęcie
"Chicago Fire" to bez wątpienia mój ulubiony serial. Wywołuje u mnie wiele skrajnych emocji. Niejednokrotnie zanosiłam się śmiechem, wzruszałam, złościłam i płakałam. Ten serial tak porusza, że nie jestem w stanie zliczyć ile razy płakałam oglądając go. A musicie wiedzieć jedno- bardzo, bardzo rzadko mi się to zdarza oglądając filmy, seriale czy czytając książki, ale ten serial jest tak emocjonujący, że niejednokrotnie nie umiałam obejrzeć go w spokoju.. Świetni aktorzy (i nie chodzi mi tu tylko o Taylor'a Kinney'a 🙈), niesamowite historie w życiu prywatnym i zawodowym bohaterów i różne, skrajne emocje praktycznie w każdym odcinku sprawiły, że jest to mój ulubiony serial. Aktualnie emitowany jest szósty sezon, każdy sezon ma 22 odcinki ale uwierzcie mi.. ten serial ciągle zaskakuje. Polecam, polecam, polecam :)

2. BREAKING BAD
Głównym bohaterem "Breaking Bad" jest Walter White, nauczyciel chemii mieszkający w Nowym Meksyku wraz z żoną  oraz nastoletnim synem cierpiącym na porażenie mózgowe. Kiedy u Waltera zostaje zdiagnozowany rak w trzecim stadium, lekarze rokują, że pozostały mu dwa lata życia. Dzięki tym prognozom Walter wyzbywa się wszelkich lęków i pragnąc zabezpieczyć swoją rodzinę finansowo decyduje się wkroczyć do niebezpiecznego świata narkotyków i zbrodni. Serial ukazuje jak śmiertelna diagnoza jaką postawiono White'owi, zwyczajnemu mężczyźnie z typowymi, codziennymi problemami zmienia go z łagodnego domatora w trzon narkotykowej branży.
Wow, wow i jeszcze raz wow! Cieszę się, że zaczęłam oglądać ten serial, gdy było wyemitowanych już kilka sezonów. Sezon pierwszy obejrzeliśmy w dwa dni. Każdy odcinek kończył się tak, że aż ciekawość zżerała nas od środka i musieliśmy obejrzeć kolejny odcinek!

3. Dexter
Dexter jest seryjnym mordercą. W dzieciństwie został przygarnięty przez policjanta, Harry'ego, który nauczył go zaspokajać swoje chore pragnienia, będące wynikiem traumatycznych przeżyć. Dexter, posługując się "kodeksem" przybranego ojca, zabija ludzi, którzy sobie (w jego mniemaniu) na to zasłużyli, a jednocześnie swojemu "głodowi" zabijania mówi stanowcze nie! Od czasu śmierci Harry'ego nie ma nikogo, kto znałby mroczną prawdę o Dexterze. Nie wie o tym nawet jego przybrana siostra Deb, pracująca w tym samym oddziale policji Miami. Pewnego dnia w sielankowe życie bohatera wkrada się ktoś, kto wyrywa Dextera z rutyny - morderca z ciężarówki-chłodni. Okalecza swe ofiary w niezwykle oryginalny i wyjątkowy sposób, co imponuje Dexterowi. Okazuje się, że obaj panowie mają ze sobą więcej wspólnego, niż się wydaje..
www.filmweb.pl
Uwielbiam thrillery i kryminały, więc Dextera w tym zestawieniu nie mogło zabraknąć. Niestety serial się skończył, chociaż mam cichą nadzieję, że go wznowią. Brakuje mi Dextera, po prostu go uwielbiam. Dlatego mam w planach obejrzeć ten serial od nowa. Jeśli lubicie trzymające w napięciu seriale, pełne intryg, rozlewu krwi i morderstw, to Dexter przypadnie Wam do gustu.

4. Lucyfer
Lucyfer Morningstar (Tom Ellis) to Władca Piekieł, którego nudzi dotychczasowe życie. Postanawia więc porzucić swoją funkcję i przenieść się do Los Angeles, gdzie zostaje właścicielem luksusowego klubu nocnego. Gdy dochodzi do zabójstwa wschodzącej gwiazdy muzyki pop, postanawia użyć swoich nadprzyrodzonych mocy, aby pomóc schwytać mordercę. Wkrótce rozpoczyna pracę w policji i stara się karać ludzi za zbrodnie.
Nie skończyłam jeszcze pierwszego sezonu Lucyfera i w sumie cieszę się z tego powodu. Ten serial jest tak świetny, że mogłabym oglądać go na okrągło. Zagadki kryminalne są nietuzinkowe, trzymają w napięciu a Lucyfer ciągle rozśmiesza do łez. Uwielbiam jego sposób bycia. Do tej pory seriale fantasy omijałam szerokim łukiem, dlatego cieszę się, że zdecydowałam się obejrzeć Lucyfera. Serial okazał się świetny a "domieszka" fantasy dodaje mu uroku i sprawia, że jest niepowtarzalny.

5. Shameless
Jedną z głównych postaci tego komediodramatu od stacji Showtime jest Frank Gallagher, który jest bardzo nieodpowiedzialną głową rodziny. Bohater jest alkoholikiem i spędza większość czasu, leżąc nieprzytomny w salonie, zamiast zajmować się swoimi pociechami. Dzieciom nie pomaga także matka, która odeszła od rodziny. Cały ciężar za prowadzenie domu i rodziny spada na barki najstarszej córki Fiony. Bohaterka w związku z niedyspozycją rodziców sama zajmuje się wychowywaniem swoich licznych braci i sióstr. To nie jest jednak zadanie łatwe do wykonania.
www.filmweb.pl
Shameless bawi, przeraża i zaskakuje. Tak zwariowanej i różnorodnej rodziny nigdzie nie widziałam. Fiona musi okiełznać, wychować i utrzymać swoje liczne rodzeństwo. Co nie jest łatwe, bo nie może liczyć na swoich rodziców. Rodzeństwo jest w różnym wieku, mają różne potrzeby, różne charaktery i różne pomysły. Ich przygody w większości są tak absurdalne, że aż śmieszne. Nawet nie wiem co mogłabym więcej napisać o tym serialu. Jeśli lubicie komediodramaty i czarny humor, to Shameless powinno Wam się spodobać.

To by było na tyle. Tak prezentuje się moje zestawienie pięciu ulubionych zagranicznych seriali.
A Wy olądacie seriale?
Jakie polecacie?
Jak wygląda Wasze zestawienie?
A może oglądaliście również, którąś z moich ulubionych pozycji?

Czekam na komentarze :)
"OBSESJA" KATARZYNA BERENIKA MISZCZUK

"OBSESJA" KATARZYNA BERENIKA MISZCZUK

"Ludzi można podzielić z grubsza na dwa rodzaje: tych, którzy uważają i piwo za alkohol, i tych, którzy traktują je jako rodzaj gazowanej herbaty."

"Obsesja"
Katarzyna Berenika Miszczuk
Wydawnictwo W.A.B
Data premiery 27/09/2017
Liczba stron 400

Joanna Skoczek jest w trakcie specjalizacji z psychiatrii w warszawskim Szpitalu Wschodnim. Ma za sobą nieudane małżeństwo, a dotychczasowe życie dzieli z otyłym kotem- Kołtunem. Lekarka pewnego dnia znajduje w swojej szafce liścik miłosny od Tajemniczego Wielbiciela, który postanawia zignorować, mając nadzieję, że jest on tylko głupim żartem. W szpitalu w którym pracuje lekarka dochodzi do morderstwa. Ofiarą została jedna z pacjentek. Z oględzin wynika, że padła ona ofiarą poszukiwanego od kilku miesięcy seryjnego mordercy. 


          Do tej pory nie spotkałam się z negatywną opinią na temat tej książki. Dlatego byłam niesamowicie jej ciekawa. "Obsesja" to pierwsza książka Katarzyny Bereniki Miszczuk jaką czytałam i już wiem, że na pewno nie ostatnia. Ta pozycja to po części thriller, kryminał i powieść obyczajowa. Musze przyznać, że autorka zgrabnie połączyła te gatunki.

           "Obsesja" napisana jest lekkim, przyjemnym językiem. Czyta się ją dosłownie jednym tchem. Tak naprawdę w książce nie ma szybkiej akcji, ani niewyobrażalnego napięcia, ale sam styl autorki sprawia, że książki nie chce się odłożyć nawet na chwilę. Autorka bawi się z czytelnikiem. Podrzuca mylne tropy, przez co ciągle rzucałam podejrzenia na kogoś innego. Zagadnienia medyczne zostały zrozumiale wyjaśnione.

            Bohaterowie są ciekawi, chociaż główna postać momentami wydawała mi się zbyt lekkomyślna i ufna. Wielu jej zachowań nie potrafiłam zrozumieć. Na szczęście postać Zadrożnego nadrobiła braki u Joanny. Zadrożny ma świetne poczucie humoru i po prostu nie da się go nie lubić. Ubolewam nad tym, że nie poznałam bliżej sprawcy. Autorka nie skupiła się na jego profilu psychologicznym. Zaledwie 30 ostatnich stron na ukazanie sprawcy, tego co nim kierowało i zakończenie historii to według mnie stanowczo za mało. Jednak pociesza mnie fakt, że "Obsesja" to pierwsza część serii, więc mam nadzieje, że w drugim tomie autorka poświęci więcej uwagi portretowi psychologicznemu sprawcy.

           Wielkim plusem tej książki jest jej zakończenie. Mimo, że zdecydowanie za krótkie to bardzo zaskakujące. Z niecierpliwością czekam na drugi tom, w którym mam nadzieję, będzie więcej Zadrożnego.

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu W.A.B.

NAUKA JĘZYKA NIEMIECKIEGO Z SUPER MEMO- PODSUMOWANIE #1

NAUKA JĘZYKA NIEMIECKIEGO Z SUPER MEMO- PODSUMOWANIE #1

Przychodzę dzisiaj do Was z pierwszym podsumowaniem nauki języka niemieckiego z SuperMemo. Minęły dwa tygodnie, a ja już widzę efekty. Chociaż muszę przyznać, że efekty widzę po jednym kursie, ponieważ kurs Kein Problem dwa lata temu przerobiłam. Chociaż przerobiłam to za dużo powiedziane. Zaczęłam go ale nie skończyłam. Więc pierwsze lekcje mam już opanowane i traktuje je jako odświeżenie swojej wiedzy. Za to kurs Extremes Deutsch jest dla mnie nowością i po nim widzę duże efekty, ale o tym niżej.


Jak pisałam wyżej po tym kursie nie widzę póki co efektów, ponieważ kiedyś już go zaczęłam. 
Jedak musicie wiedzieć, że to dzięki kursowi Kein Problem zaczęłam lepiej porozumiewać się z Niemcami i dzięki niemu poznałam podstawy niemieckiego. Więc z całego serca polecam ten kurs osobom, które dopiero zaczynają swoją przygodę z tym językiem.

Program pokazuje mi, że dotychczas przerobiłam 11,9%, co daje 67 dni do zakończenia poziomu podstawowego. Jak widać jeszcze dużo przede mną. 

Po tym kursie widzę duże efekty, mój zasób słów się powiększył. Program ustawił mi na początek 30 słówek dziennie do nauki oraz naukę według popularności słówek. Po pierwsze zmieniłam sobie 30 słówek na 15, ponieważ niestety było to dla mnie za dużo. Za dużo program generował mi powtórzeń, bo większość słówek nie znałam. Po drugie zmieniłam sobie naukę według popularności słówek na naukę według tematów. Wolę tak się uczyć, ponieważ powtarzam sobie słówka ze słownikiem, a słówka są w nim ułożone tematami. Do tej pory przerobiłam prawie cały dział pierwszy- Ciało, życie i istoty żywe, który dzieli się na zwierzęta; głowę i twarz; tułów, ręce i nogi; zdrowie i choroba; nauki przyrodnicze i rośliny. Oczywiście nie wszystkie słówka zapamiętałam od razu i niektóre w dalszym ciągu muszę częściej powtarzać (program sam ustala kiedy dane słówko musimy powtórzyć, zazwyczaj dzieje się to wtedy, gdy są bliskie zapomnienia). Niestety nie miałam okazji wykorzystać słówek, które do tej pory poznałam, w rozmowie z Niemcami. Jednak przeglądając niemieckie książeczki z Lenką (moją córką) wiedziałam dokładnie o jakich zwierzętach mowa, bo poznałam je w kursie. Również w radio "wyłapuję" słówka, które poznałam. 

Program pokazuje mi, że dotychczas przerobiłam 8,1%, co daje jeszcze 196 dni do zakończenia tego poziomu. 

Powyższe kursy wam podlinkowałam. Jeśli klikniecie w nazwę kursu to od razu przekieruje was na stronę SuperMemo, gdzie będziecie mogli przeczytać więcej na temat powyższych kursów. 
Tutaj macie link do całej oferty SuperMemo, w której znajdziecie również inne języki, między innymi angielski, chiński czy hiszpański. Więc z pewnością każdy znajdzie coś dla siebie.

Za dwa tygodnie na blogu pojawi się kolejne podsumowanie nauki z SuperMemo.


Za kursy językowe serdecznie dziękuję SuperMemo.
"T.LOVE. Potrzebuję wczoraj" Magda Patryas

"T.LOVE. Potrzebuję wczoraj" Magda Patryas

"(...)- Powiedzieliśmy mu, żeby spadał, że my jesteśmy zespołem punkowym i nie rozdajemy żadnych autografów- mówi Góralski.- I że jak chce rozdawać autografy, to niech sobie sam zespół założy.
Siedemnastoletni wtedy Muniek Staszczyk, bo to on był tym chłopakiem, wziął sobie tę śmiałą poradę do serca. Może dlatego, że ten pomysł przyszedł mu do głowy już wcześniej."

T.LOVE
Potrzebuję wczoraj
Oficjalna biografia 1982-2017
Magda Patryas
Wydawnictwo In Rock
Data wydania 09/2017
Liczba stron 270

          Z pewnością większość z Was zna przynajmniej jeden utwór T.LOVE i bez wątpienia o Muńku Staszczyku kilkakrotnie słyszało. We wrześniu tego roku została wydana oficjalna biografia powyższego zespołu napisana w lekkim stylu przez Magdę Patryas.

          W T.LOVE grało dziesiątki muzyków, jednak jedyną osobą która została z początkowego składu jest lider zespołu- Muniek Staszczyk. Bez wątpienia fani zespołu będą zadowoleni z tej pozycji. Biografia jest przepełniona zdjęciami, dyskografią i fragmentami piosenek. Dołączona jest nawet płyta z koncertu "T.LOVE za kratami" oraz dokument "Tak bardzo chciałbym zostać kumplem twym".

          Autorka w ciekawy sposób przedstawia czytelnikowi trzydziestopięcioletnią historię zespołu. Nie spodziewałam się, że powstawanie, budowanie swojej pozycji na rynku, wzloty i upadki T.LOVE będą tak ciekawe. Wszystko co jest zawarte w biografii jest szczere i z głębi serca, bez wątpienia nikt nie mydli nam oczu. Najciekawsze były według mnie wypowiedzi bohaterów książki. Mają w sobie pewnego rodzaju luz, przez co historie przez nich opowiadane wręcz się chłonie. 
Jak można się domyślić w zespole było wiele konfliktów o których otwarcie napisane jest w biografii.
Dzięki tej książce poznałam kilka "ciekawostek" z historii Polski. Bowiem losy zespołu działy się w przełomowych wydarzeniach politycznych Polski, m.in. komuna czy pierwsze wolne wybory.

"- Mało kto z młodego pokolenia zdaje sobie obecnie sprawę z tego, czym była komuna w tamtym czasie. Ten system potrafił udupić człowieka w ciągu pięciu minut. (…) I to na wiele lat."

          Polecam, polecam i jeszcze raz polecam. Zwłaszcza fanom T.LOVE. Na pewno nie będziecie zawiedzeni a dodatek w postaci płyty z koncertem jest "wisienką na torcie".
Podlinkuję wam dwa kawałki, które z pewnością zna każdy.. A "nie, nie, nie" osobiście uwielbiam ♥

T.LOVE- "nie, nie, nie"
To najtrudniejsze zawsze jest
Powiedzieć "nie", gdy mówią "tak"

T.LOVE- "Chłopaki nie płaczą"

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu In Rock.
"TWIERDZA KIMERYDU" MAGDALENA PIORUŃSKA

"TWIERDZA KIMERYDU" MAGDALENA PIORUŃSKA

"Czasami żeby rozpętać wielki ogień, potrzeba małej iskry"

"Twierdza Kimerydu"
Magdalena Pioruńska
Wydawnictwo Novae Res
Liczba stron 443

Gdy w Mieście Krokodyli dochodzi do krwawego stłumienia pokojowej konferencji asymilacyjnej, nikt jeszcze nie podejrzewa, do czego doprowadzi konflikt między Miastem Krokodyli a Twierdzą Kimerydu. Organizatorce konferencji, Annie Guiteerez, antropolog z Uniwersytetu Krokodyli, udaje się zbiec z samego centrum zamieszek i uratowana przez strażnika wąwozu Tyrsa Mollinę, pół człowieka, pół raptora, trafia do rezydencji burmistrza Twierdzy – Teobalda. W obliczu niedawnej rzezi i wiszącej w powietrzu rewolucji nawet zatajenie prawdziwego powodu przybycia pani profesor do Twierdzy Kimerydu wydaje się nieistotnym szczegółem. Na jaw wychodzą bowiem znacznie bardziej przerażające fakty, sprawiające, że żadne z miast Afryki Południowo- Wschodniej nie może dłużej pozostać obojętne wobec krzywdzących wpływów Europy i hegemonii cesarza Brytanika. Usilna chęć przypodobania się Cesarstwu Europy nagle gaśnie zastąpiona determinacją i pragnieniem odzyskania autonomii kraju Złocistych Piasków.
 opis z okładki


          Na co dzień nie sięgam po fantasy, ale po tej książce na pewno zacznę! O "Twierdzy Kimerydu" w dalszym ciągu jest bardzo głośno na instagramie. Miałam ją na oku już od dłuższego czasu. Zaintrygowały mnie liczne pozytywne opnie na temat tej pozycji. Dopisało mi szczęście i wygrałam tę książkę u Magical_Reading wraz z kompletem grafik, zakładkami i cudowną dedykacją autorki. Chociaż gdyby nie ta wygrana, to z pewnością prędzej czy później bym ją kupiła.

          Na początku przytłaczała mnie ilość postaci i nie potrafiłam zapamiętać ich imion, znaczna większość zaczynała się na T. Tyrs, Tuliusz, Tulia, Tycjan, Teobald, Terra, Taniel.. Można się pogubić, prawda? Po jakimś czasie "oswoiłam" się z ogromną ilością bohaterów, co na początku wydawało się niemożliwe do wykonania. Każda z postaci odgrywa ważną rolę w historii, żadna nie pojawiła się w niej przez przypadek.

          Myślałam, że świat dinozaurów mi się nie spodoba. Do tej pory czytałam zazwyczaj tylko thrillery bądź kryminały, ale postanowiłam nie zamykać się tylko w tych gatunkach. Chciałam poznać coś nowego i jestem bardzo zadowolona. Chociaż muszę przyznać, że spodziewałam się większej ilości dinozaurów. Styl autorki jest przyjemny, nieprzekombinowany. Nie brakuje w tej pozycji przekleństw, chociaż nie są one nadużywane. Pojawiają się w momentach, w których z pewnością każdemu cisnęły by się na usta wulgaryzmy. W "Twierdzy.." jest również kilka scen erotycznych, jednak wcale mi one nie przeszkadzały.

"Ludzie są bardziej przerażający od zwierząt. Dlatego rządzą światem."

          Najlepsze jednak zostawiłam na koniec. Akcja w tej książce pędzi na łeb, na szyję i praktycznie w ogóle nie zwalnia. To co się dzieje w Twierdzy Kimerydu przyprawia o gęsią skórkę. Stworzony przez autorkę świat jest niesamowity i dopracowany w każdym, nawet najmniejszym szczególe. Jednak największą zaletą tej książki są zdecydowanie postacie. Autorka wykreowała nieszablonowych bohaterów, każdy z nich jest inny i każdy na swój sposób wyjątkowy. Najbardziej polubiłam Tyrsa i jego młodszego braciszka Taniela. Tyrs jest głową rodziny, wychowuje swoje rodzeństwo co sprawia mu radość ale nigdy nie powie tego na głos- chce stwarzać pozory. Jest odpowiedzialny i doroślejszy od własnej matki.. Tyrs bez wątpienia jest najciekawszą postacią w tej książce.

          Polecam Wam tę pozycję z całego serca. Nie tylko fanom fantasy, jak pisałam wyżej sama nie sięgałam po takie książki i obawiałam się, że może mi się nie spodobać.. Jednak książka okazała się niezwykle wciągającą i interesującą pozycją! :)

"Nie cierpię bezczynności- daje powody do rozmyślania, a ja już dawno przekonałem się, że myślenie donikąd mnie nie zaprowadzi. Co najwyżej do szaleństwa."
"EFEKTOR" THOMAS ARNOLD [RECENZJA PATRONACKA]

"EFEKTOR" THOMAS ARNOLD [RECENZJA PATRONACKA]

"Pytań nie powinno kierować się do żywych. Należy pytać martwych, bo tylko oni nie mają już nic do stracenia."

"Efektor"
Thomas Arnold
Wydawnictwo Vectra
Data wydania 27/10/2017
Liczba stron 368

 David Ross zostaje zawieszony w obowiązkach służbowych za napaść na aresztowanego.
Detektyw odebrał dziwny telefon od swojego dawnego partnera- Jamesa Adamsa. Kilka dni później na prośbę pewnej kobiety, która twierdzi, że Adams zniknął, a jego motelowy pokój został zdemolowany, jedzie do Michigan. Pokój bez wątpienia został przeszukany, jednak dziwne jest to, że sprawcy zostawili telefon Adamsa na wierzchu. Motelowe kamery nie zarejestrowały niczego podejrzanego. Ross za wszelką cenę chce odnaleźć Adamsa. Detektyw zaczyna drążyć sprawę i zadawać coraz bardziej niewygodne pytania. Jak się później okazuje, nie podoba się to mieszkańcom tego, mogło by się wydawać, spokojnego miasteczka.

          Bardzo się cieszę, że objęłam tę książkę patronatem medialnym. Jest to rewelacyjny, wielowątkowy thriller, trzymający w napięciu, zaskakujący i przepełniony świetnie wykreowanymi postaciami.
Do tej pory czytałam tylko jedną książkę Thomasa Arnolda- "Horyzont umysłu". Wielokrotnie ją zachwalałam, ponieważ jest jedną z najlepszych książek przeczytanych przeze mnie w tym roku. "Efektor" również zalicza się do tego grona.

          Styl autora jest lekki i nieprzekombinowany przez co jego książki czyta w tempie ekspresowym. Zarówno "Horyzont umysłu" jak i "Efektor" odkładałam tylko na tyle ile wymagały tego ode mnie  obowiązki. Ta pozycja jest pełna czarnego humoru, który osobiście uwielbiam. Ross rzuca cienkimi ripostami na prawo i lewo. Z resztą w tej pozycji bardzo dużo osób ma cięty język, co bardzo mi się podoba.

"Więc masz...- Komendant sięgnął do szuflady, gdzie trzymał wazelinę kosmetyczną do ust. Trzasnął małym pojemniczkiem o biurko. - Wysmaruj sobie dupsko i wsadź w nie urażoną dumę!" 

          Skoro jesteśmy przy detektywie, który w tej pozycji gra główne skrzypce (jest cała seria z udziałem Rossa i Adamsa, chociaż można czytać je w różnej kolejności, bo sprawy kryminalne nie są ze sobą powiązane) to muszę przyznać, że David Ross jest jedną z moich ulubionych postaci książkowych- bezwzględny, odważny, sarkastyczny, arogancki i momentami cyniczny. Ciągle przesuwa granice i nie ma dla niego rzeczy niemożliwych.

          Ta część jest zdecydowanie spokojniejsza niż poprzednia. Chociaż nie oznacza to, że ta książka jest kiepska. Wręcz przeciwnie. Wątków w tej pozycji jest bardzo dużo, ale każdy z nich jest bez wątpienia potrzebny i co najważniejsze każdy jest dopracowany. Na koniec wszystkie wątki łączą się w zaskakującą całość. W tej pozycji znajdziecie wszystko co cechuje dobry thriller- tajemnice, szybką, wartką akcję, napięcie i efekt zaskoczenia na końcu. Autor bawi się z czytelnikiem w kotka i myszkę- myli, zawodzi i podrzuca mylne tropy.

          Zakończenie tej książki jest zadziwiające i nieprzewidywalne. Jestem niemal w 100%, że nikt nie zgadnie jak ta historia się zakończy. Thomas Arnold po raz kolejny napisał świetny thriller, który każdy miłośnik gatunku musi przeczytać.

Jak wiele z Was wie, jestem wielką fanką Harlana Cobena. Muszę przyznać, że po przeczytaniu "Horyzontu umysłu" nasunęła mi się myśl, że Thomas Arnold to nasz polski Coben. "Efektor" tylko utwierdził mnie w tym przekonaniu.
Jest mi niezmiernie miło, że objęłam tę pozycję patronatem medialnym i z tej okazji mamy również dla Was niespodzianki. Wkrótce na moim facebooku i instagramie pojawią się rozdania w których do wygrania będzie "Efektor". Jakby tego było mało, książki będą z dedykacją od autora. Bądźcie czujni :)

Za egzemplarz i zaufanie serdecznie dziękuję autorowi oraz Wydawnictwu Vectra.

Nauka języka niemieckiego z SuperMemo

Nauka języka niemieckiego z SuperMemo

Dzisiaj zaczynam naukę języka niemieckiego z SuperMemo. Dostałam dwa kursy- "Niemiecki. Kein Problem! Wszystkie poziomy" oraz "Extremes Deutsch podstawowy i średni". Co dwa tygodnie będę relacjonowała moje postępy w nauce. Mieszkam w Niemczech, więc mam ciągły kontakt z Niemcami- w sklepach, w urzędach czy u lekarzy. Więc będę mogła porównać czy więcej rozumiem, czy potrafię lepiej się porozumieć i czy mój zasób słów się powiększył.

JAK DZIAŁA METODA SuperMemo?
Metoda SuperMemo eliminuje zapominanie: odświeża informacje w Twojej pamięci dokładnie w momencie, gdy są u progu zapomnienia. Dzięki temu uczysz się do wielokrotnie szybciej niż tradycyjnymi metodami i na zawsze zachowujesz w pamięci to, czego nauczyłeś się wcześniej.

Pakiet zawiera:
  • 3 podręczniki do nauki słownictwa i gramatyki, zawierające dialogi, teksty, komentarze, ćwiczenia i słownik na poziomie podstawowym, średnim i zaawansowanym
  • kursy multimedialne pozwalające nauczyć się 3 900 nowych słów i wyrażeń w kontekście dzięki ćwiczeniom interaktywnym, dostępne w aplikacjach SuperMemo.com na Androida, iOS oraz na komputery PC
  • nagrania MP3, 5 godzin nagrań w wykonaniu rodowitych lektorów niemieckich, do osłuchiwania się ze słownictwem i wymową, np. podczas spaceru, jazdy samochodem lub uprawiania sportu.
Komplet kursów "Niemiecki. Kein Problem!" zapewni Ci najlepsze wsparcie dla intensywnej i skutecznej nauki. Będziesz w stanie formułować spójne wypowiedzi, prezentować opinie podczas dyskusji, rozumieć teksty i wypowiadać się płynnie we wszystkich sytuacjach życiowych. Najważniejsze słowa i struktury gramatyczne zapamiętasz na zawsze dzięki wielokrotnie nagradzanej metodzie SuperMemo. Dodatkowo, SuperMemo sprawi, że nauczysz się języka niemieckiego szybciej niż tradycyjnymi metodami. 


Pakiet zawiera:
  • Podręcznik, który obejmuje kluczowe słownictwo i wyrażenia wybrane ze znacznie obszerniejszej multimedialnej wersji kursu, podzielone na 2 poziomy oraz 12 tematów przewodnich, z tłumaczeniami i przykładami użycia.
  • Kursy multimedialne do nauki 10 tysięcy słów, dostępne w aplikacjach SuperMemo.com dla systemów Android, iOS i Windows PC, zawierające 12 godzin nagrań w wykonaniu niemieckich lektorów oraz 10 tysięcy zdjęć do haseł i wyrażeń, które ułatwią naukę poprzez skojarzenia.
  • Nagrania MP3: blisko 90 minut nagrań w wykonaniu niemieckich lektorów, do osłuchiwania się ze słownictwem i wymową, np. podczas spaceru, jazdy samochodem lub ćwiczeń
Rozpocznij kurs do nauki ponad 10 000 słówek niemieckich na poziomie podstawowym i średnim! (...)
Słówka są ułożone w kolejności od najprostszych do najtrudniejszych oraz podzielone na kategorie tematyczne – sam zdecydujesz, jak chcesz się uczyć. Każde hasło jest zilustrowane przykładami i zdjęciem, dzięki czemu łatwiej przyswoisz znaczenie nowych wyrazów. Wszystkie niemieckie teksty są czytane przez niemieckich lektorów, co pomoże Ci w nabyciu właściwej wymowy.



Powyższe kursy wam podlinkowałam. Jeśli klikniecie w nazwę kursu to od razu przekieruje was na stronę SuperMemo, gdzie będziecie mogli przeczytać więcej na temat powyższych kursów. 
Tutaj macie link do całej oferty SuperMemo, w której znajdziecie również inne języki, między innymi angielski, chiński czy hiszpański. Więc z pewnością każdy znajdzie coś dla siebie.

Za dwa tygodnie na blogu pojawi się kolejny post, który będzie dotyczył głównie moich postępów w nauce i na pewno podzielę się z Wami moimi wrażeniami.


Za kursy językowe serdecznie dziękuję SuperMemo.
"ŻYCIE PSZCZÓŁ" MAURICE MAETELINCK

"ŻYCIE PSZCZÓŁ" MAURICE MAETELINCK

"(...) nasze refleksje, nasze uporczywe poszukiwanie celu, nasze nadzieje i nasz podziw- to jedynie wysiłek, jaki czynimy, tkwiąc w głębinach niepoznawalności, to dotykanie jednej po drugiej zjawy niepojętej, to łoskot kamienia w przepaści, który nam uświadamia najwyższy osiągalny stopień naszej egzystencji osobniczej, jaki jest dla nas możliwy tejże samej niezbadanej powierzchni życia (...)"

"Życie pszczół"
Maurice Maeterlinck
Wydawnictwo MG
Data wydania 30/08/2017
Liczba stron 475

          "Życie pszczół" jest książką wypełnioną od początku do końca wiedzą. Autor w ciekawy sposób przedstawia jak wygląda tytułowe życie pszczół. Znalazłam w tej pozycji odpowiedzi na nurtujące mnie pytania i dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy, na które nigdy nie zwracałam większej uwagi. Dodatkowo, w książce jest mnóstwo pięknych ilustracji, które pomagają zobrazować sobie to co autor w danej chwili pragnie nam przekazać.

          Nie spodziewałam się, że życie pszczół może być tak ciekawe. Cieszę się, że sięgnęłam po tę książkę, bo dowiedziałam się kilku naprawdę ciekawych rzeczy. Wiedziałam, że pszczoły są ważne i wykonują kawał dobrej roboty, ale nie wiedziałam, że aż tak dobrej. Nie zdawałam sobie również sprawy, z tego jak bardzo są one nam potrzebne.

          Wiedzieliście, że królowa jest jedyną rodzicielką całego swego rodu i posiada organy obu płci? Wiedzieliście, że jest około czterech tysięcy pięciuset odmian dzikich pszczół?
A wiedzieliście, że gdyby pszczoły nie zapylały kwiatów, to w przybliżeniu znikłoby z powierzchni ziemi w krótkim czasie sto tysięcy odmian różnych drzew i roślin? Nie? No właśnie ja też nie, dopóki nie sięgnęłam po tę książkę. Poznałam również wszystkie epizody życia pszczół- tworzenie się roju, wyrajanie się, organizacja nowego państwa, narodziny, pasma walk i lot miłosny młodych królowych, mord trutniów i powrót do snu zimowego.

          Jeśli zdecydujecie się sięgnąć po tę pozycję to dowiecie się za pomocą czego wydobywa się miód, czego musi wyrzec się pszczoła w zamian za osiągnięcie dobrobytu, bezpieczeństwa, doskonałości architektonicznej, ekonomicznej i politycznej ula. Dowiecie się również co robią robotnice by ocalić królową w sytuacjach kryzysowych np. gdy ul spadnie lub zostanie przewrócony, jak pszczoły odnajdują swoje mieszkanie, w jaki sposób odbywa się zapłodnienie królowej, jak zachowują się trutnie w ulu i jak pszczoły szykują się do snu zimowego. Odpowiedzi na te wszystkie i dziesiątki innych pytań znajdziecie w "Życiu pszczół".

          Styl autora jest cudowny, nie można mu nic zarzucić. Pisze pięknym, plastycznym, przejrzystym i poprawnym językiem. Tę pozycję czytałam dosyć długo i równolegle z innymi książkami. Z dwóch powodów- po pierwsze styl autora, mimo że jest piękny i przyjemny to różni się bardzo od książek, które czytam na co dzień. Po drugie "Życie pszczół" jest wypełnione wiedzą i nie potrafiłam przeczytać zbyt wiele "za jednym zamachem". Jednak wyżej wspomniane "powody" przez które czytałam książkę dłużej niż pozostałe, w żaden sposób niczego nie ujmują tej pozycji.

          Nie mogę przejść obojętnie obok wydania tej książki. Wydawnictwo kolejny raz udowodniło, że każda książka przez nich wydawana jest na najwyższym poziomie. Treść, papier, okładka i wykonanie zawsze są wysokiej jakości, przez co ich książki czyta się z największą przyjemnością.

          W ostatnim dziale "posłowie" napisane jest, że Maurice Maeterlinck w niezwykły sposób łączy ze sobą świat rzemiosła pszczelarskiego, nauki, filozofii, poezji i świetnej prozy. (...) czas spędzony przy lekturze "Życia pszczół" ukaże nam w skali 1:1 piękny i inspirujący świat pełen pasji. (...) dzieło Maeterlincka polecam zarówno specjalistom, jak również osobom, które nigdy wcześniej specjalnie nie interesowały się pszczołami. Sama lepiej bym tego nie ujęła. Myślę, że jest to świetne podsumowanie tej niesamowitej książki.

Czytaliście "Życie pszczół"? Lubicie miód? 
Powiem wam w tajemnicy, że nie wyobrażam sobie jesieni 
bez kubka herbaty z imbirem, cytryną i oczywiście miodem.

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu MG.

PODSUMOWANIE MIESIĄCA- PAŹDZIERNIK

PODSUMOWANIE MIESIĄCA- PAŹDZIERNIK

Październik był bardzo udany pod względem czytelniczym. Udało mi się przeczytać aż jedenaście książek, a najlepsze jest to, że trafiły mi się same dobre pozycje (niektóre nawet bardzo dobre :)).
"MORDERSTWA W SOMERSET" ANTHONY HOROWITZ

"MORDERSTWA W SOMERSET" ANTHONY HOROWITZ

"Plotka jest jak powój: nie da się jej tak po prostu wykarczować, nawet mieczem prawy. (...) plotki czasami dostają zadyszki i umierają śmiercią naturalną."

"Morderstwa w Somerset"
Anthony Horowitz
Dom Wydawniczy REBIS
Data wydania 26/09/2017
Liczba stron 544

Alan jest cenionym pisarzem. Czytelnicy uwielbiają stworzony przez niego cykl o detektywie Atticusie Pündzie. Susan dostaje do zredagowania maszynopis "Morderstw w Somerset". Jest to dziewiąta część serii o wyżej wspomnianym detektywie. Ta książka dosłownie odmieni jej życie. Nic już nie będzie takie jak wcześniej. Zanim pozna zakończenie "Morderstw.." będzie musiała zmierzyć się ze śledztwem w realnym życiu. W maszynopisie ukryta jest bowiem inna intryga, a tajemnice w nim zawarte pomogą Susan rozwiązać zagadkę prawdziwej zbrodni.

          "Morderstwa w Somerset" to pierwsza książka Anthonego Horowitza jaką do tej pory przeczytałam i na pewno nie ostatnia. Bez wątpienia autor ma niesamowity talent. Można powiedzieć, że ta pozycja zawiera w sobie dwie powieści- maszynopis, który Susan dostała do zredagowania oraz zagadkę, którą musi rozwiązać w realnym życiu. Co najciekawsze, obie historie są ze sobą powiązane.

          Akcja morderstw w Somerset dzieje się w latach pięćdziesiątych XX w., a śledztwo Susan w czasach współczesnych. Historie napisane są inną czcionką, mają osobną numerację oraz wyczuwalną różnicę w narracji. Dodatkowo obie historię są wręcz przepełnione intrygami oraz wątkami, które na koniec łączą się w jedną całość.

          W tej powieści jest bardzo dużo różnorodnych i co najważniejsze niewyidealizowanych postaci. W tej pozycji można wręcz przebierać w podejrzanych. Przez co momentami miałam mętlik w głowie.
Bardzo szybko "wgryzłam" się w fabułę. Głównie ze względu na świetną narrację i styl autora, dzięki któremu czułam się jakbym była w samym środku wydarzeń. Czytając tę książkę miałam wrażenie, że razem z detektywem Pündem, bądź Susan prowadzę śledztwo.

          Ta pozycja jest przesycona tajemnicami, zagadkami i ciekawymi bohaterami. Autor podrzuca czytelnikowi fałszywe tropy, które komplikują odgadnięcie, kto tak naprawdę jest winny. Na koniec  i tak się okazało, że w historii były zawarte wszystkie potrzebne informacje do rozwikłania zagadki. Mimo, że starałam się naprawdę skupić, nie udało mi się jej rozwiązać. Zakończenie było wielkim zaskoczeniem.

"Kto próbuje zwalczać plotkę, ten tylko ją podsyca. Trzeba czekać, aż sama zgaśnie."


Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu REBIS.

Copyright © 2014 maobmaze by Magdalena Zeist , Blogger