"LISTY DO UTRACONEJ" BRIGID KEMMERER

"LISTY DO UTRACONEJ" BRIGID KEMMERER

"Każde słowo jest wypełnione cierpieniem. Bo tylko cierpienie może skłonić kogoś do pisania listów do osoby, która nigdy ich nie przeczyta. Taki ból czyni cię samotnym. Każe ci wierzyć, że nikt nie cierpi tak bardzo jak ty."

"Listy do utraconej"
Brigid Kemmerer
Wydawnictwo YA
Data wydania 27/09/2017
Liczba stron 400

Juliet nie potrafi poradzić sobie ze śmiercią mamy. Od wielu miesięcy zostawia listy na jej grobie, bo tylko w ten sposób potrafi poradzić sobie ze stratą.
Declan jest zbuntowanym siedemnastolatkiem. W ramach kary odbywa na cmentarzu pracę na cele społeczne. Pewnego dnia znajduje list na jednym z grobów. Postanawia go przeczytać i.. odpowiedzieć.
Juliet odkrywa, że ktoś naruszył jej prywatność. Oczywiście zdenerwowała się, ale postanowiła odpisać na wiadomość. Z czasem Juliet i Declan zaczynają ze sobą korespondować, nie widząc kto skrywa się po drugiej stronie. Dlatego też łatwiej jest im się dzielić swoimi zmartwieniami i problemami.

          Na temat tej książki słyszałam same pozytywne opinie, dlatego nie mogłam się doczekać, aż po nią sięgnę. "Listy do utraconej" zaliczane są do literatury młodzieżowej, jestem jednak zdania, że tę książkę powinien przeczytać każdy, niezależnie od tego w jakim wieku jest.

          Przede wszystkim, wielki ukłon w stronę autorki za świetnych bohaterów. Nie są to, jak zazwyczaj w książkach tej kategorii się zdarza, postacie nijakie. Nie ma tu mowy o szarej myszce lub popularnym sportowcu, który ma dziewczyny na pęczki. Bohaterowie są ludzcy, prawdziwi, mało tego, oni są do bólu prawdziwi! Nie mówię tu tylko o bohaterach pierwszoplanowych, bo drugoplanowi również zostali świetnie wykreowani.

          "Wierzę w przeznaczenie, ale również w wolną wolę. To oznacza, że istnieje określona ścieżka, ale mamy prawo z niej zboczyć. Problem w tym, że niewiadomo jaką drogą właśnie podążamy. Własną? Czy przeznaczenia? Inni ludzie też idą swoimi ścieżkami. Co się dzieje, gdy się przecinają? I co wtedy, gdy ktoś wymaże naszą ścieżkę i nie mamy którędy iść? Czy to przeznaczenie? A może właśnie działanie wolnej woli? A może ta droga tam jest, tylko stała się niewidzialna?"

          Bardzo podoba mi się, że narracja w tej książce jest pierwszoosobowa. Osobiście tego typu narrację lubię najbardziej, oczywiście tylko w tych książkach, w których nie ma natłoku bohaterów. Historię poznajemy z perspektywy Juliet oraz Declana. Poznajemy ich myśli, lęki, emocje i ból ciągle im towarzyszący.

          "Listy do utraconej" przepełnione są bólem, rozpaczą ale i nadzieją. Nadzieją, że może być lepiej, ważne jest tylko byśmy znaleźli na swojej drodze osobę, która pomoże nam udźwignąć ciężar z jakim się zmagamy. Ta książka wręcz zmusza do refleksji! Pokazuje, że nie wszystko jest takie jak my to widzimy. Pokazuje, że żeby kogokolwiek ocenić musimy go poznać, dowiedzieć się z czego wynika jego zachowanie. Łatwo jest kogoś ocenić i tym samym go zranić. Ta historia pokazuje, że słowa jakie wypowiadamy nie są rzucane na wiatr. Słowa są jak ciosy, mogą kogoś urazić i dotkliwie zranić. Wypowiedziane słowa mogą zostać przebaczone, ale te najbardziej dotkliwe nie zostaną zapomniane.

"(...) ból bywa tak wielki, że człowiek zrobi wszystko, żeby się go pozbyć."

          To nie jest typowa młodzieżówka, w tej książce poruszonych jest wiele ważnych tematów. Ból związany ze stratą bliskiej osoby. Rozpacz. Pragnienie zrozumienia. Bunt. Smutek. Wątpliwości. Ale również przyjaźń i nadzieja. To wszystko znajdziecie w tej książce!

          Z całego serca polecam Wam tę książkę. Nie jest to pozycja, którą po przeczytaniu się odkłada i w tym samym momencie zapomina o niej. Ta historia na długo zapadnie mi w pamięci i z pewnością jeszcze po nią sięgnę.

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu YA
"CZAS CUDÓW, CZYLI OPOWIEŚCI POD JEMIOŁĄ"

"CZAS CUDÓW, CZYLI OPOWIEŚCI POD JEMIOŁĄ"

"(...) najważniejsze w święta nie są prezenty, czy potrawy, jakie znajdują się na wigilijnym stole, lecz osoby, które z nami dzielą ten czas."

"Czas cudów, czyli opowieści pod jemiołą"
Joanna Dorota Bujak, Małgorzata Falkowska, Anna Harłukowicz- Niemczynow, Joanna Jax, Patrycja May, Carla Mori, Joanna Pypłacz, Diane Rose, Beata Schoenmakers, Łucja Wilewska
Wydawnictwo Videograf
Data wydania 22/11/2017
Liczba stron 338

"Czas cudów.." to zbiór opowiadań utrzymanych w świątecznym klimacie. Każde  opowiadanie napisane jest przez inną pisarkę. Niektóre opowiadania są zabawne, inne nostalgiczne. Jednak każde jest przepełnione atmosferą świąt.

          Przyznam szczerze, że nie czytam zbyt często opowiadań. Ich krótka forma sprawia, że nie możemy poznać dokładnie bohaterów, a zakończenia są zazwyczaj bardzo przewidywalne. Jednak opowiadania mają swoje plusy, według mnie największym jest to, że możemy zapoznać się z autorami, których książek do tej pory nie czytaliśmy. Po przeczytaniu opowiadania, możemy się przekonać czy styl autora przypadł nam do gustu i czy mamy ochotę zapoznać się z jego twórczością. Czasami trafiają się książki, przez które przebrnąć jest nam ciężko, bo styl autora nam po prostu nie leży. Dlatego opowiadania w takich sytuacjach sprawdzają się świetnie, ponieważ możemy zweryfikować czy z danym autorem się polubimy czy jednak może nie.

          Z autorek tych opowiadań znałam tylko dwie- Małgorzatę Falkowską, której książek nie czytałam, jednak mam je na uwadze od jakiegoś czasu i Annę Harłukowicz- Niemczynow, której czytałam debiutancką powieść "W maratonie życia". Najbardziej byłam ciekawa opowiadania Anny, ponieważ poznałam jej styl i bardzo przypadł mi do gustu. Nie rozczarowałam się, opowiadanie "Dziesięć dobrodziejstw" było piękne i klimatyczne. Autorce udało się zmusić mnie do refleksji nad swoim życiem. Doceniam swoje życie, bo wiem, że mam wszystko czego potrzebuję, ale to opowiadanie i tak wywołało na mnie wielkie wrażenie. Anna Harłukowicz- Niemczynow w tym opowiadaniu świetnie pokazała, że jeśli mamy dach nad głową, rodzinę, zdrowie i pieniądze dzięki którym możemy spełnić swoje podstawowe potrzeby to jesteśmy cholernie szczęśliwymi ludźmi. Musimy tylko to docenić! :) Miłym zaskoczeniem było to, że w opowiadaniu "Dziesięć dobrodziejstw" wystąpiła Matylda i cudowny Kostek, znani mi z "W maratonie życia".

          Opowiadanie "Bieda bogactwem zwana" Małgorzaty Falkowskiej również mi się podobało. Podobało mi się do tego stopnia, że na pewno sięgnę po jej książki i jestem niemal pewna, że przypadną mi do gustu. Styl autorki jest przyjemny i bardzo przystępny. Opowiadanie przeczytałam jednym tchem i przyznam, że mnie urzekło.

          Ostatnim opowiadaniem, które mi się spodobało było "Niecicha noc" Patrycji May. Oczywiście wszystkie opowiadania mi się podobały, każde na swój sposób było wyjątkowe, jednak jeśli miałabym napisać o wszystkich to ta recenzja była by bardzo długa i z pewnością nikomu nie chciałoby się jej czytać. Wychodzę z założenia, że jeśli zachęcę Was tymi trzema opowiadaniami, to sięgnięcie po tę pozycję i na pewno przeczytacie wszystkie opowiadania, które znajdują się w tej książce. Dlaczego spodobało mi się "Niecicha noc"? Głównie przez humor jakim to opowiadanie jest przesycone. Kilkakrotnie czytając je miałam uśmiech od ucha do ucha Nie zabrakło cudownej, nieco nerwowej, rodzinnej i świątecznej atmosfery oraz wyżej wspomnianego humoru. Z wielką chęcią sięgnę po inne książki Patrycji May i czuje, że się polubimy.

Przeczytaliście w tym roku jakieś świąteczne książki? Jeśli tak, to koniecznie pochwalcie się jakie były to pozycje :)

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Videograf.
"MARILYN NA MANHATTANIE. NAJRADOŚNIEJSZY ROK ŻYCIA" ELIZABETH WINDER

"MARILYN NA MANHATTANIE. NAJRADOŚNIEJSZY ROK ŻYCIA" ELIZABETH WINDER

"Jestem po stronie jednostki przeciwko korporacji. Tak to już jest, że jednostka jest słabsza i za każdym razem, kiedy korporacja czegoś chce, jednostka dostaje po łbie. Artysta jest niczym. To prawdziwa tragedia."



"Marilyn na Manhattanie. Najradośniejszy rok życia"
Elizabeth Winder
Wydawnictwo Literackie
Data wydania 23/11/2017
Liczba stron 336


          "Marilyn na Manhatannie" nie jest pełną biografią Marilyn Monroe. Autorka skupiła się głównie na magicznym okresie, który zaczął się pod koniec 1954 roku, gdy Marilyn postanowiła wyjechać do Nowego Jorku. Monroe pragnęła spróbować czegoś nowego, nabrać sił i odciąć się od tego co było. Czyli od nieudanego małżeństwa i kariery, która nie sprawiała aktorce satysfakcji i przyjemności. To wszystko "popchnęło" ją do opuszczenia Los Angeles.

"Próbuję zostać artystką, staram się być prawdziwa i czasami mam wrażenie,
że znalazłam się na skraju szaleństwa. Próbuję wydobyć najprawdziwszą część siebie,
a to jest bardzo trudne."

          Monroe była postrzegana jako głupiutka i seksowna blondyneczka, dlatego chciała udowodnić, w szczególności szefom wytwórni Fox, że nie jest niczyją własnością i że jest mądrą, ambitną oraz oczytaną kobietą. Marilyn miała dość "kręcenia tyłkiem w kiepskich filmach".  Marzyła jej się rola Gruszeńki w "Braciach Karamazow" Dostojewskiego. Jednak by grać poważniejsze role, musiała udowodnić, że jest mądrą kobietą i że daleko jej do przypisanego jej wizerunku słodkiej blondynki.

"Marilyn zawsze była nieco za bystra dla prasy zbyt zajętej drwinami,
żeby faktycznie usłyszeć to, co artystka mówiła."

          Oczywiście autorka poruszyła również inne szczegóły z życia aktorki, m.in. trudne dzieciństwo w sierocińcach i domach zastępczych oraz śmierć Marilyn. Jednak autorka nie poświęcała temu większej uwagi, chciała pokazać czytelnikom najradośniejszy rok życia Marilyn Monroe i muszę przyznać, że jej się to udało.

"Marilyn reprezentowała typ kobiety z przełomu wieków."

          Styl autorki sprawił, że książki nie chciałam odłożyć na więcej, niż wymagały tego moje obowiązki. Jednak ta pozycja tak mi się spodobała, że najzwyczajniej w świecie nie chciałam jej kończyć. Historia Marilyn pochłonęła mnie bez reszty, dlatego "dawkowałam" ją sobie, by jak najwięcej czasu spędzić w świecie Marilyn Monroe.

"Kiedy człowiek aż tak kocha swoją pracę, przesłania mu ona całe życie."

          Przyznam szczerze, że wcześniej nie interesowałam się życiem Marilyn, kojarzyła mi się oczywiście z seksbombą i świetną aktorką. Na tym kończyła się moja wiedza na jej temat. Cieszę się, że miałam okazję przeczytać tę książkę, która zachęciła mnie do zapoznania się z innymi biografiami autorki, bo bez wątpienia jest to bardzo interesująca postać.

          Czy był to najradośniejszy rok z życia Marilyn? Według mnie nie do końca. Zdecydowanie przeważały w nim szczęśliwe momenty, bo to właśnie w tym roku Marilyn odzyskała kontrolę nad swoim życiem, pracowała nad swoim wizerunkiem medialnym oraz wyglądem i garderobą (oczywiście w głównej mierze z pomocą Miltona Greene'a i jego żony Amy). Zerwała kontrakt z wytwórnią Fox. Doskonaliła swój aktorski warsztat i postawiła na swój rozwój. Jednak nie można powiedzieć, że był to czas w całości przepełniony szczęściem, niestety życie Marilyn było ciągłą walką o to, by nie była postrzegana jako słodka, głupia blondynka.

          W książce najbardziej brakowało mi fotografii, co prawda każdy rozdział rozpoczynał się pięknym zdjęciem Marilyn. Jednak w książce bardzo często autorka opisywała sesje zdjęciowe, czy po prostu to jak w danym dniu Marilyn wyglądała. Owszem, opisała to w taki sposób, że moja wyobraźnia pracowała na najwyższych obrotach i wręcz widziałam Marilyn oczami wyobraźni. Jednak uważam, że zdjęć w tej pozycji jest stanowczo za mało.

          Nie mogę przejść obojętnie obok pięknego wydania tej książki. Wydawnictwo Literackie postarało się, by ta pozycja prezentowała się pięknie, stylowo i jednocześnie elegancko. Lekki styl autorki, ciekawie opisane życie Marilyn Monroe, twarda oprawa, piękne czarno-białe fotografie i wysokiej jakości papier sprawiają, że każdy, zwłaszcza miłośnicy biografii będą zachwyceni tą pozycją.

"Miłość naszego życia nie zawsze jest miłością spełnioną (...)."

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

"DZIADEK DO ORZECHÓW" E.T.A. HOFFMANN

"DZIADEK DO ORZECHÓW" E.T.A. HOFFMANN

Kto z Was zna historię "Dziadka do orzechów"? Bo ja przyznam się bez bicia, że słyszałam niejednokrotnie o Dziadku do orzechów. Jednak po przeczytaniu tej książki, zorientowałam się, że tę historię znałam bardzo, ale to bardzo pobieżnie. Dlatego cieszę się, że miałam okazję przeczytać "Dziadka do orzechów", zwłaszcza w tym pięknym magicznym świątecznym czasie.

"Dziadek do orzechów"
E.T.A. Hoffmann
Wydawnictwo MG
Data wydania 20/10/2017
Liczba stron 190

Wigilia. Szesnastoletnia Klara i jej braciszek Fred czekają z niecierpliwością na świąteczne prezenty. Pod choinką czekało na dzieci wiele wspaniałych prezentów. Klarze najbardziej przypadł do gustu dziadek do orzechów, w postaci małego człowieczka o dużej głowie i cienkich, krótkich nóżkach. Włożenie do jego ust orzecha i pociągnięcie za drewniany płaszczyk powoduje rozłupanie skorupki. Figurka, mimo że bardzo brzydka, przypadła do serca Klarze, więc zostaje jej oddana pod opiekę...

          "Dziadek do orzechów" to piękna historia, utrzymana w cudownym klimacie.Śmiało mogę powiedzieć, że książka wciągnęła mnie od pierwszej strony, a Klara zdobyła moje uznanie.
Polubiłam ją niemal od razu za odwagę, odpowiedzialność, wrażliwość i wielkie serce.

          Autor stworzył piękny, magiczny świat w którym zabawki ożywają. Książka utrzymana jest od początku do końca w cudownym klimacie. Jest to zdecydowanie lektura obowiązkowa, zwłaszcza w okresie świątecznym. 

          Trudno napisać coś więcej o książce, która jest klasyką literatury, nie tylko dziecięcej. Według mnie "Dziadek orzechów" jest odpowiednią książką dla wszystkich- zarówno dla małych czytelników, jak i osób dorosłych. Każdy będzie się przy niej świetnie bawił.

          Nie mogę przejść obojętnie obok pięknego wydania tej książki. Powtórzę po raz kolejny i z pewnością będę robiła to dalej, że książki wydawane przez Wydawnictwo MG, są zawsze najwyższej jakości. Jestem zachwycona tym wydaniem. Piękna, klimatyczna okładka w twardej oprawie, cudowne ilustracje w środku oraz wysokiej jakości papier, sprawiają, że niemal każdy książkoholik zapragnie mieć ją w swojej kolekcji.

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu MG.

Korzystając z okazji życzę Wam wesołych i zdrowych Świąt Bożego Narodzenia :)
Dziękuję, że jesteście! ❤


"ZAMARZNIĘTE SERCA" KAROLINA WILCZYŃSKA

"ZAMARZNIĘTE SERCA" KAROLINA WILCZYŃSKA

"Zwykle do każdej osoby i sprawy staram się mieć jednoznaczny stosunek. Lubię kogoś albo nie. Coś mi się podoba albo nie. Wtedy wszystkie decyzje są proste i nie trzeba się zbyt długo zastanawiać. To pomaga. Nie mówiąc o tym, że omija się niepotrzebne rozterki i mnóstwo problemów."
"Zamarznięte serca"
Karolina Wilczyńska
Seria: Rok na kwiatowej, tom II
Wydawnictwo Czwarta Strona
Data wydania 11/2017
Liczba stron 312

Życie Lilianny wywraca się do góry nogami, gdy pod swój dach przyjmuję córkę kuzynki. Musi się nią zaopiekować przez jakiś czas, jednak nie jest to łatwy orzech do zgryzienia. Nastolatka sprawia jej wiele trudności, gdy Lilianna postanawia się z nią rozprawić, poznaje mroczną przeszłość dziewczyny, jednocześnie budząc swoje demony przeszłości. Lilianna będzie musiała podjąć kilka ważnych decyzji, które będą miały wielki wpływ na jej życie.
Czy uda się jej porozumieć z nastolatką?
Czy podjęte przez nią decyzje będą dobre?

          Monia z bloga SiemaMoniaCzyta często zachwalała książki Karoliny Wilczyńskiej, a dokładniej serię "Stacja Jagodno". Nie ukrywam, że bardzo mnie do niej zachęciła, i od dawna ta seria jest na mojej liście "do kupienia". Dlatego bardzo się ucieszyłam, gdy od Wydawnictwa dostałam książkę Karoliny Wilczyńskiej.

          Styl autorki mnie urzekł i bardzo przypadł mi do gustu. Narracja jest pierwszoosobowa, jednak bohaterki zwracają się bezpośrednio do czytelniczek. Zwierzają się ze swoich sekretów, opowiadają o swoich problemach. Historie poznajemy z czterech różnych perspektyw. Co prawda problemy Lilianny grają pierwsze skrzypce w tej pozycji, jednak gdy jej przyjaciółki wchodzą w rolę narratora, poznajemy historię ich oczami. Kobiety starają się "rozgryźć" problemy przyjaciółki i jej pomóc. Jednak przy okazji poznajemy również ich problemy i życie prywatne.

          Bohaterki są bardzo różnorodne, można by powiedzieć, że wręcz się uzupełniają. Każda z nich jest inna, ale każda wydaje się ciekawa i bardzo przyjazna. Śmiało mogę powiedzieć, że są prawdziwe do bólu. A sposób narracji sprawił, że czułam się jakbym siedziała koło nich przy filiżance kawy, słuchając co mają mi do powiedzenia. Skoro pojawiły się cztery bardzo różne bohaterki to również inne problemy, z którymi przyszło im się zmierzyć. Mroczna przeszłość, która powróciła w najmniej oczekiwanym momencie, problemy w pracy połączone z nieśmiałością i niskim poczuciem wartości, problemy ciężarnej kobiety, która ma już jedno małe dziecko i zapracowanego męża. Nie potrafię wybrać jednej bohaterki, którą najbardziej polubiłam. Chociaż zdecydowanie na tle innych Lilianna wydaje się najbardziej charakterystyczna. Kobieta sukcesu, perfekcjonistka, dbająca o wszystko w najmniejszym calu. Podobało mi się to, podobał mi się jej zapał do pracy i to, że była bardzo zorganizowana.

          W książce poruszonych zostało kilka ważnych i jednocześnie trudnych tematów. Każdy wątek został do końca poprowadzony, nie ma tu mowy o niedomówieniach. Co jest wielkim plusem tej pozycji.
Nie wiem czemu, ale byłam święcie przekonana, że jest to książka typowo świąteczna. Owszem, Święta się tu pojawiły i to aż cztery razy. Jednak jestem zdania, że są tu raczej delikatnym tłem całej historii. Jeśli szukacie książki, która wprowadzi Was w świąteczny klimat, to niestety ta nie sprosta Waszym wymaganiom.

          Jeśli macie ochotę na lekką, napisaną w świetnym stylu książkę, to ta pozycja jest dla Was. Jednak nie mylcie "lekkiej" z "niezobowiązującą". Bowiem, problemy tu poruszone nie są łatwe i zmuszają momentami do refleksji. "Zamarznięte serca" to idealna książka na te zimne, zimowe wieczory.
Z miłą chęcią sięgnę po inne książki tej autorki.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.


"(...) gdzie się podziały czasy, w których słowa miały jeszcze jakieś znaczenie, kiedy o pewnych rzeczach mówiło się raz w życiu, a wyznania przeznaczone były tylko dla tej jednej, jedynej osoby?"
MERRY CHRISTMAS PLAYING CARDS

MERRY CHRISTMAS PLAYING CARDS

Ilustracje Joanna Korus
Fabryka Kart Trefl- Kraków
Zdjęcie jest własnością Wydawnictwa Trefl

Przepięknie wydane karty z ilustracjami świątecznymi świetnie sprawdzą się na prezent. Chociaż podejrzewam, że jeśli lubicie grać w karty, to również nie pogardzilibyście nimi :)

ZAWARTOŚĆ:
* 2 talie najwyższej jakości kart do gry, ze świątecznymi ilustracjami Joanny Korus
* eleganckie pudełko z obwolutą

Ja jestem zachwycona tymi kartami! Święta to czas odpoczynku, który spędzamy często na graniu w karty. Te nie dość, że mają piękne ilustracje i opakowanie, to jeszcze są naprawdę najwyższej jakości. Granie nimi to czysta przyjemność :) Niżej znajdziecie kilka zdjęć kart :)






Za karty serdecznie dziękuję Fabryce Kart Trefl- Kraków.

A Wy lubicie grać w karty? W co gacie najczęściej?
I najważniejsze, podoba Wam się te świąteczne wydanie?

"Życie jest sztuką" J.K. Rowling

"Życie jest sztuką" J.K. Rowling

"Ubóstwo wiąże się z lękiem i stresem, bywa, że również z depresją. Osoby niezamożne znoszą tysiąc drobnych upokorzeń i trudności. Wychodzenie z biedy o własnych siłach to coś, czym można się szczycić, ale tylko głupcy idealizują ubóstwo."

"Życie jest sztuką"
J.K. Rowling
Wydawnictwo Media Rodzina
Data wydania 22/11/2017
Liczba stron 74

          Podejrzewam, że nie ma osoby, która nie słyszałaby nigdy o J.K. Rowling, autorce bestsellerowej siedmiotomowej serii o Harrym Potterze. "Życie jest sztuką" to mowa jaką J.K. Rowling wygłosiła podczas zakończenia roku na Uniwersytecie Harvarda.

          Jednak nie jest to zwykła przemowa, bowiem autorka opowiedziała swoją historię. Opowiedziała o ubóstwie z jakim musiała się zmagać kilka lat, o rozpadzie jej małżeństwa i wielu innych osobistych i ważnych dla niej sprawach.

          Nie myślcie, że się użalała nad sobą. Wręcz przeciwnie! Ta przemowa z pewnością dała wielu osobom "kopa" do działania. Pokazuje, że upadki jakich doświadczamy w życiu nie oznaczają przegranej. Trzeba wstać, otrzepać kolana i iść dalej, walcząc o lepsze życie i spełnienie naszych marzeń.

          Autorka opowiedziała o korzyściach płynących z porażek, które doświadczyła na własnej skórze. Opowiedziała o sile wyobraźni, dzięki której możemy wczuć się w sytuację ludzi, z którymi nigdy nie dzieliliśmy żadnych doświadczeń. Dzięki której możemy zacząć żyć odważniej, ciekawiej i być bardziej otwarci na świat.

          Ta książka ma zaledwie 74 strony, dodatkowo zawiera dużo ilustracji, które moim zdaniem mają za zadanie dodać jej objętości. Jednak muszę przyznać, że te ilustracje są świetnym dopełnieniem przemowy J.K. Rowling, a książka wydana jest pięknie.

Czy polecam? Oczywiście! Zwłaszcza, jeśli lubicie twórczość tej autorki. 

"Każdy doświadcza takiego czy innego niepowodzenia,
chyba  że żyje tak ostrożnie, że równie dobrze mógłby w ogóle nie żyć."

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina.

POMYSŁY NA PREZENTY ŚWIĄTECZNE

POMYSŁY NA PREZENTY ŚWIĄTECZNE

Dzisiaj przychodzę do Was z pomysłami na prezenty niekoniecznie książkowe :) Chętnie poznam też Wasze pomysły na prezenty :)

Sądzę, że z herbaty w tak pięknym opakowaniu zadowolony będzie każdy, zwłaszcza mole książkowe. Basilur ma bardzo szeroką ofertę herbat. Opakowania mają naprawdę cudowne, a puszki jeszcze lepsze. Zachęcam Was do przejrzenia ich oferty, bo z pewnością każdy znajdzie tam coś dla siebie lub bliskich. Ja mam 100% czarną herbatę cejlońską, liściastą z dodatkiem szafranu oraz naturalnych aromatów wanilii i cytryny. Muszę przyznać, że jest pyszna! :) Plusem jest również to, że znalazły się w puszce saszetki do zaparzania herbaty. 
Za herbatę serdecznie dziękuję Basilur.

Musicie przyznać, że te karty prezentują się cudownie! Z pewnością każdy będzie z nich zadowolony, zwłaszcza miłośnik gier karcianych. Nie potrafię przestać podziwiać tych pięknych świątecznych ilustracji, które są autorstwa Joanny Korus! Fabryka kart Trefl bardzo się postarała. Karty są naprawdę najwyższej jakości oraz mają cudowne, eleganckie opakowanie. Kupić możecie je między innymi w Empiku, a teraz jest na nie promocja, link tutaj.
Za karty serdecznie dziękuję Fabryce kart Trefl- Kraków.

Recenzje tej gry znajdziecie tutaj. "Duże i włochate" to świetny prezent dla przyjaciela. Ta gra sprawdzi się na imprezach i luźnych spotkaniach ze znajomymi. Pod warunkiem, że grające w nią osoby mają podobne poczucie humoru.
Za grę serdecznie dziękuję Fabryce kart Trefl- Kraków.

4. Zakładki do książek
Zakładki będą świetnym prezentem dla miłośników książek! Najbardziej lubię te od Tojko. Jednak do Świąt zostało mało czasu i nie jestem pewna czy doszły by na czas. Jednak księgarnie stacjonarne również mają duży wybór zakładek, przynajmniej te w Niemczech :)

5. Fotoksiążka
Fotoksiążka to kolejny świetny prezent dla bliskiej osoby. Można wybrać dowolne szablony, dodać swoje ulubione zdjęcia i ozdobić poszczególne strony "naklejkami". Zrobiłam taką fotoksiążkę moim rodzicom, ze zdjęciami z ich pobytu u nas, oczywiście mam też fotoksiążkę w całości poświęconą mi i mężowi i w najbliższym czasie planuje zrobić taką Lence. Fotoksiążka to świetny prezent na każdą okazję- Święta, urodziny, Dzień Babci czy Dzień Mamy :)

6. Oczywiście książki!
Post z pomysłami na książkowe prezenty dla miłośników thrillerów możecie zobaczyć tutaj
Dla fanów fantasy polecam "Twierdzę Kimerydu" Magdaleny Pioruńskiej, a miłośnikom romansów myślę, że spodoba się "Maybe Someday" Colleen Hoover. Z młodzieżówek polecam "Żniwiarza" Pauliny Hendel i "Kroniki Jaaru" Adama Fabera :)


7. Ciepłe skarpety
Czy jest tu osoba, która potrafi obyć się w jesienne i zimowe wieczory bez ciepłych skarpet? :)
Ja osobiście uwielbiam dostawać skarpety i jestem pewna, że wielu Was również! :)

8. Kalendarz na 2018 rok
Mam kalendarz książkowy "Healthy year by Ann" i jestem nim zachwycona! Jest pięknie wydany, dodatkowo zawiera mnóstwo pięknych zdjęć, zdrowych przepisów i masę motywacji! Czego chcieć więcej? :)
Za kalendarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Burda Książki. 

9. Kursy językowe SuperMemo
Jak pewnie wiele osób z Was wie, uczę się języka niemieckiego z kursami SuperMemo i jestem nimi zachwycona! SuperMemo ma naprawdę szeroką ofertę, tutaj macie link do wszystkich ich kursów. Dodatkowo do wigilii działa kod GIFT17, który obniża ceny kursów aż o 30% :)

Jakie dajecie w tym roku prezenty swoim bliskim? :)
NAUKA JĘZYKA NIEMIECKIEGO Z SUPER MEMO- PODSUMOWANIE #3

NAUKA JĘZYKA NIEMIECKIEGO Z SUPER MEMO- PODSUMOWANIE #3

Języka niemieckiego z kursami SuperMemo uczę się już (!) sześć tygodni. Kiedy to zleciało?! Niestety mój czas jest bardzo ograniczony ostatnio. Zajmowanie się domem, Lenką, prowadzenie bloga i "przedświąteczna gorączka" zabierają mi sporo czasu, dlatego zmieniłam ilość nowych kart na mniejszą. Cieszę się, że mogę modyfikować kurs według moich upodobań i predyspozycji czasowych. Po świętach na pewno wrócę do poprzedniej ilości kart.

Tak jak pisałam dwa tygodnie temu ten kurs powstał w oparciu o komentarze, objaśnienia i ćwiczenia z kursu Niemiecki. Kein Problem!, który obejmuje poziomy A1 do C1. Kurs prezentuje szereg kluczowych zagadnień z zakresu gramatyki niemieckiej. Jednocześnie liczne ćwiczenia o zróżnicowanym poziomie trudności dają uczącemu się okazję do sprawdzenia nowo nabytej wiedzy w praktyce

Cieszę się, że mam ten kurs. Niemiecka gramatyka sprawia mi problemy, więc ucząc się z tym kursem oraz kursem Niemiecki. Kein Problem! utrwalam sobie wiedzę. Chociaż w dalszym ciągu mam trudności z ułożeniem prawidłowych zdań.

Ten kurs kiedyś przerabiałam, dlatego początek był dla mnie raczej przypomnieniem. Teraz zaczynają się chody :) W dalszym ciągu wiele rozumiem, jednak pojawiają się już trudniejsze rzeczy. Zmniejszyłam ilość kart z 30 na 15. Głównie ze względu na brak czasu, ale po świętach mam zamiar poświęcać więcej czasu na naukę języka.

Najbardziej jestem zadowolona z kursu "Extremes Deutsch". Efekty widać od razu, a słówka wręcz "wpadają do głowy". Dlatego jeśli komuś zależy na szybkiej nauce dużej ilości słówek słówek, to ten kurs jest idealny :)

Coraz więcej rozumiem rozmawiając z Niemcami, chociaż w dalszym ciągu trudno mi z nimi swobodnie rozmawiać. Zaczęłam również oglądać niemieckie bajki dla dzieci, tak wiem brzmi to głupio. Jednak w bajkach mówią powoli i dokładnie, dzięki czemu o wiele więcej potrafię zrozumieć, jednocześnie ucząc się języka.

 Cieszę się, że kursy można dopasować według swoich upodobań. Można ustawić sobie np. ilość nowych kart na dzień, lub zmniejszyć ich ilość, co mi w ostatnim czasie bardzo się przydało :)

Muszę przyznać się do tego, że w piątek i wczoraj nie przerobiłam żadnego kursu. Przyjechali goście i musiałam poświęcić im trochę czasu, zwłaszcza, że już dzisiaj pojechali. Najgorsze jednak jest to, że miałam mnóstwo powtórek do nadrobienia, jednak taki jest koszt braku systematyczności :)

Extremes Deutsch (poziom podstawowy) dotychczas przerobiłam 14,5%, co daje jeszcze 273 dni do zakończenia tego poziomu.
Niemiecki. Kein Problem! (poziom podstawowy) dotychczas przerobiłam 25%, co daje jeszcze 114 dni do zakończenia tego poziomu.
Gramatyka. Kein Problem! dotychczas przerobiłam 2,6%, co daje jeszcze 249 dni do zakończenia tego kursu.

Powyższe kursy wam podlinkowałam. Jeśli klikniecie w nazwę kursu to od razu przekieruje was na stronę SuperMemo, gdzie będziecie mogli przeczytać więcej na temat powyższych kursów. 
Tutaj macie link do całej oferty SuperMemo, w której znajdziecie również inne języki, między innymi angielski, chiński czy hiszpański. Więc z pewnością każdy znajdzie coś dla siebie.


Jeśli jeszcze się nie zdecydowaliście na naukę języka, a myśleliście o tym to być może jest to idealny moment na zakupienie kursu? 
Z kodem GIFT17 kursy będą przecenione aż o 30% :)

Za kursy językowe serdecznie dziękuję SuperMemo.
"PREZENT" LOUISE JENSEN

"PREZENT" LOUISE JENSEN

"Wszyscy mamy powody, dla których robimy to, co robimy, prawda? Kłamstwa, które opowiadamy. Każdy z nas jest jest mieszanką dobrego i złego i nie sądzę, by ktokolwiek mógł być całkowicie dobry albo zły. W każdym razie lubię tak myśleć."

"Prezent"
Louise Jensen
Wydawnictwo Burda Książki
Data wydania 17/08/2017
Liczba stron 400


Jenna dostała od życia drugą szansę- znalazło się dla niej serce. Jednak kobieta nie potrafi się z tego cieszyć. Dręczą ją wyrzuty sumienia, że żyje kosztem innej osoby, zerwała ze swoim partnerem, a po przeszczepie boryka się z zawrotami głowy i urojeniami. Jenna, wbrew zasadom, postanawia odnaleźć rodziców swojej dawczyni. Odkrywa, że śmierć Callie jest podejrzana, a jej rodzina, która wydaje się idealna, kryje wiele mrocznych tajemnic.

          "Prezent" to pierwsza książka Louise Jensen, którą czytałam i z pewnością nie ostatnia! W tej pozycji znalazłam wszystko to co lubię. Świetnie wykreowani bohaterowi, niezwykły klimat, ciekawa fabuła i zaskakujące zakończenie. Czego chcieć więcej?

          Dowiedziałam się również czym jest pamięć komórkowa, co było dla mnie wielkim zaskoczeniem. Wcześniej o tym nie słyszałam, więc ta książka zainteresowała mnie jeszcze bardziej. Główną bohaterkę polubiłam od razu, chociaż muszę przyznać, że dziwiłam się, że nie potrafi cieszyć się "drugim życiem". Chociaż im dalej zagłębiałam się w książkę tym bardziej ją rozumiałam. Jakby nie patrzeć biorca żyje kosztem dawcy. Rodzina dawcy jest bardzo szczęśliwa, że znalazł się ratunek dla ich najbliższej osoby, a rodzina dawcy przeżywa żałobę.


"To tutaj spoczywa, a gdy myślę o jej ciele leżącym pod ziemią i o jej sercu wciąż bijącym wewnątrz mnie, kolana uginają się pode mną i osuwam się na mokrą trawę, wstrząśnięta potwornością tego wszystkiego."


          Podczas czytania miałam trzy pomysły na rozwiązanie zagadki, byłam przekonana, że przewidziałam wszystko. Jakież było moje zdziwienie, gdy w połowie książki moja teoria poleciała na łeb na szyję. Do ostatniej strony nie byłam pewna jak ta historia się zakończy, co jest wielką zaletą tej książki.


          Muszę wspomnieć o cudownej okładce. Jest śliczna i niezwykle intrygująca. Nie powinno się oceniać książki po okładce, jednak w tym przypadku jak najbardziej można. Bowiem zawartość książki jest tak samo świetna jak jej okładka.

          Czy polecam? Oczywiście! Lubię książki w których poruszony jest ważny temat, nawet jeśli jest to tylko tło całej historii. Świetnie wykreowani bohaterowie, efekt zaskoczenia i napięcie, w szczególności w ostatnich +/- 100 stronach sprawia, że jest to pozycja obowiązkowa każdego miłośnika thrillerów czy kryminałów.

"Prezent" będzie bez wątpienia świetnym prezentem na Święta dla bliskiej osoby :)

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Burda Książki.

POMYSŁY NA KSIĄŻKOWE PREZENTY DLA MIŁOŚNIKÓW KRYMINAŁÓW I THRILLERÓW

POMYSŁY NA KSIĄŻKOWE PREZENTY DLA MIŁOŚNIKÓW KRYMINAŁÓW I THRILLERÓW

Przychodzę do Was z pomysłami na książkowe prezenty dla miłośnika kryminałów/ sensacji/ thrillerów. Mam nadzieję, że moje zestawienie Wam pomoże w doborze prezentu, a może znajdziecie coś dla siebie?

1. Harlan Coben
Trudno wybrać mi jedną książkę Cobena, wartą polecenia,
bo na żadnej się nie zawiodłam. Ale w szczególności polecam
serię z moim ukochanym Myronem Bolitarem. Pierwsza część to 
"Bez skrupułów", chociaż spokojnie można je czytać nie po kolei.
Jeśli chodzi o książki z poza serii to pamiętam, 
że wielkie wrażenie wywarła na mnie "Klinika śmierci" i
"W głębi lasu". 


2. "Horyzont umysłu" 
Thomas Arnold
O tej książce mówię dosyć często, ale wynika to z jednego powodu- wywarła na mnie ogromne wrażenie! Myliła mi się fikcja z rzeczywistością, autor myli i zawodzi, podrzucając czytelnikowi fałszywe tropy. Bez wątpienia będzie to świetna zabawa dla miłośników gatunku! Recenzję "Horyzontu umysłu" możecie przeczytać tutaj.

3. "Księżniczka z lodu"
Camilla Läckberg
"Księżniczka z lodu" nie jest typowym kryminałem, bo jest to również powieść obyczajowa. Pojawia się też wątek miłosny, jednak to nie on gra tutaj pierwsze skrzypce, przez co jest świetnym dopełnieniem całości. "Księżniczka z lodu" to pierwsza część sagi o Fjällbace. Niestety ja póki co skończyłam na tej części ale w planach mam przeczytać całą serię. "Księżniczkę z lodu" kupiłam komuś w tym roku na prezent, ale nie mogę zdradzić komu, bo być może ta osoba czyta właśnie tego posta:) Recenzja tutaj.

4. "Dawca" Tess Gerritsen
Długo zastanawiałam się jaką pozycję Gerritsen wybrać, bo tak jak w przypadku Cobena na żadnej się nie zawiodłam. Jednak najbardziej podobał mi się "Ogród kości" i "Dawca". Ale teraz na prezent polecam Wam "Dawcę". Autorce udało się świetnie zobrazować jak bezwzględni mogą być ludzie, gdy czegoś bardzo pragną. Zwłaszcza gdy mają pieniądze i mogą zapewnić sobie wszystko. Dodatkowo w książce poruszony jest bardzo ważny temat, dotyczący oddawania pośmiertnie narządów. Recenzja tutaj.


5. "Za zamkniętymi drzwiami" B.A. Paris
Spotkałam się z różnymi opiniami na temat tej książki, jednak mi przypadła bardzo do gustu. Spodobała mi się narracja, fabuła i główna bohaterka. Chociaż zakończenie moim zdaniem mogłoby być bardziej.. emocjonujące i pełne napięcia. Mimo wszystko polecam! Tę pozycję czytała również moja mama i ciocia.. Obie były zadowolone z lektury, także polecamy :) Recenzja tutaj.


6. "Złotko" C. J. Skuse
Ta książka jest wręcz przepełniona czarnym humorem. Nie brakuje w niej morderstw i rozlewu krwi. Główna bohaterka swoją bezczelnością, charakterem i sposobem bycia kupiła mnie od pierwszej strony. Jednak "wrażliwi" czytelnicy mogą się poczuć zgorszeni czytając ją. Recenzja tutaj.


7. "Ubezwłasnogłowieni" Stuart B. MacBride
Ta książka to był dla mnie szok! Jest to mieszkanka gatunków: kryminał, sensacja, thriller i sci-fi. Pojawi się nawet wątek miłosny, który jest ledwie zauważalny. Lubię książki, w których każda zbrodnia jest dokładnie opisana. Które są pełne rozlewu krwi, brutalności i szalonych morderców. Ta pozycja właśnie do takich książek należy. Jednak ostrzegam! Jedzenie podczas czytania tej książki może okazać się nie najlepszym rozwiązaniem :) "Ubezwłasnogłowieni" to istna mieszanka wybuchowa! Recenzja tutaj.

8. "Trauma" Michael Palmer
"Trauma" to świetny thriller medyczny, ciągle trzymający w napięciu. Na dodatek w tej książce poruszony jest bardzo ważny temat jakim jest PTSD (zespół stresu pourazowego), który często występuje u weteranów wojennych. Recenzja tutaj.
9. "Obserwator" D.B. Thorne
Autor w tej książce świetnie pokazuje, jak w prosty sposób można zrobić z kogoś wariata, co jest bardzo przerażające. Książka zmusza również do refleksji, po przeczytaniu jej zaczęłam analizować, czy nie za dużo ujawniam o sobie w sieci. Żądza zemsty, stalking, bezsilność, osamotnienie, cierpienie i wszechobecny strach. A to wszystko w zaledwie 350 stronach. Nie mogę nie wspomnieć o zakończeniu, które jest bardzo, ale to bardzo zaskakujące. Recenzja tutaj.
10. "Dziewczyna bez skóry" Mads Peder Nordbo
Wielowątkowy kryminał, w którym co prawda brakuje napięcia. Jednak bestialskie morderstwa, rozlew krwi i mnogość wątków, które u każdego czytelnika wywołają mnóstwo emocji, niekoniecznie pozytywnych, nadrabia brak napięcia w 100%. Muszę jeszcze wspomnieć o świetnym, zaskakującym zakończeniu! Recenzja tutaj.

Tak prezentuje się moje zestawienie pomysłów na książkowe prezenty. Czytaliście którąś z wymienionych przeze mnie pozycji? Podzielacie moje zdanie? A może w ogóle się z nim nie zgadzacie?
Zainteresowała Was któraś z wymienionych książek?
A może polecacie jeszcze inne pozycje z tych gatunków?
Koniecznie dajcie znać w komentarzach!
"KRONIKI JAARU. KSIĘGA LUSTER" ADAM FABER

"KRONIKI JAARU. KSIĘGA LUSTER" ADAM FABER

"Magia jest potężną siłą, która napędza świat."

"Kroniki Jaaru. Księga luster"
Adam Faber
Wydawnictwo Czwarta Strona
Data wydania 14/06/2017
Liczba stron 456


Kate mieszka z ciocią w Londynie i wiedzie spokojne życie typowej nastolatki. Pewnego dnia od właścicielki tajemniczego sklepu dostaje Księgę Luster. 

Od tego czasu życie Kate wywraca się do góry nogami. Dziewczyna trafia do Jaaru, krainy zamieszkanej przez magiczne stworzenia.

          Do tej pory spotkałam się praktycznie z samymi pozytywnymi opiniami na temat tej książki. Na dodatek okładka jest po prostu cudowna, nie można przejść obok niej obojętnie. Na żywo jest jeszcze piękniejsza niż na zdjęciach, daje słowo :)

          Styl autora bardzo przypadł mi do gustu. Adam Faber pisze w bardzo lekki i przyjemny sposób, dlatego młodzi odbiorcy, w końcu do nich książka jest skierowana, spędzą z nią bardzo miło czas. Przeczytałam książkę w dwa dni, nie mogłam się od niej oderwać. Co prawda nie było w niej niewiadomo jakiego napięcia czy akcji, ale sama historia sprawiła, że czytałam tę pozycję z wielkim zaciekawieniem.

          Adam Faber wykreował świetnych bohaterów. Moje serce skradła Kate, po prostu nie da się jej nie lubić. Od pierwszej strony zaskarbiła sobie moją sympatię. Reszta bohaterów oczywiście również jest ciekawa i bardzo barwna. Dwa światy, mnóstwo magii i wiele magicznych stworzeń sprawia, że świat stworzony przez autora jest nietuzinkowy i niezwykle ciekawy.

          "Kroniki Jaaru" kierowane są do młodych czytelników i jestem niemal pewna, że osoby lubiące fantasy będą z tej pozycji zadowolone. Oczywiście starsi odbiorcy, również będą się dobrze bawić czytając "Kroniki Jaaru". Ja jestem zachwycona tą lekką, niezobowiązująca, ale bardzo wciągającą historią. Na pewno kupię tę książkę mojemu 12-letniemu bratu. Jestem pewna, że jemu również przypadnie do gustu.

          Bardzo się cieszę, że jest kontynuacja "Kronik..". Nie mogę się doczekać, aż po nią sięgnę :)

          Jednego tylko nie potrafię zrozumieć. Dlaczego na okładce napisane jest "Gdyby Harry Potter był dziewczyną, nazywałby się Kate Hallander!". Przecież seria z Harry'm Potter'em jest jedyna w swoim rodzaju. Nic go nie zastąpi, a porównywanie do tej serii jest ryzykowne.
Przede wszystkim są to dwa inne światy i dwie inne historie. Nie wiem czemu miało służyć to porównanie, ale moim zdaniem jest po prostu zbędne.

          Jeśli szukacie prezentu dla dzieci czy młodzieży, które lubią magię to właśnie znaleźliście dla nich prezent. Piękna okładka, świetni bohaterowie i ciekawa fabuła sprawiają, że z tej pozycji będzie zadowolony tak samo 12-latek, jak i osoba dorosła.

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.

PODSUMOWANIE MIESIĄCA- LISTOPAD

PODSUMOWANIE MIESIĄCA- LISTOPAD

Listopad to chyba mój "rekord". Nie spodziewałam się, że uda mi się tyle przeczytać, chociaż wynik byłby mniejszy gdyby nie świetna akcja Czytaj PL, dzięki której udało mi się wysłuchać dwóch książek.

 1. "Życie pszczół" Maurice Maeterlinch
 2. "Efektor" Thomas Arnold
 3. "T.LOVE. Potrzebuję wczoraj" Magda Patryas
 4. "Dziewczyna bez skóry" Mads Nordbo
 5. "Sekrety piękna" Joanna Cymbalista
 6. "Obsesja" Katarzyna Berenika Miszczuk
 7. "Pojutrze. O miastach przyszłości" Paulina Wilk
 8. "Shantaram" Gregory Roberts
 9. "Żniwiarz. Pusta noc" Paulina Hendel
 10. "Sekretne życie drzew" Peter Wohlleben
 11. "Serce z piernika" Magdalena Kordel
 12. "Ostatnie srebrniki" Tadeusz Biedzki
 13. "Złotko" C.J. Skuse
 14. "Masz na imię Camille" Agnieszka Stabro
☆☆ 15. "Efekty uboczne" Michael Palmer

Najlepszymi książkami przeczytanymi w listopadzie bez wątpienia są "Efektor"; "Żniwiarz. Pusta Noc" oraz "Złotko"! Najgorszą książką okazała się "Sekrety piękna".
W tym miesiącu przeczytałam aż dziewięć książek polskich autorów! Co jest dla mnie nowością, bo jeszcze do niedawna bardzo, ale to bardzo rzadko sięgałam po książki polskich autorów.

Na zdjęciu wszystkich książek nie ma, bo dwie to audiobooki a cztery pożyczyłam :)

LISTOPAD W PIGUŁCE:
• 13 książek, co daje 4305 
przeczytanych stron
• 2 audiobooki, co daje łącznie około 47 godzin słuchania,
• 3395 wyświetleń bloga
• najpopularniejsza recenzja 
"Efektor" Thomasa Arnolda


Ile książek przeczytaliście w listopadzie?
Która spodobała Wam się najbardziej?! :)
Copyright © 2014 maobmaze by Magdalena Zeist , Blogger