"PŁYTKIE NACIĘCIE" KARIN SLAUGHTER

Postanowiłam w końcu przeczytać książki, które stanowczo za długo czekały na swoją kolej. Tym sposobem przeczytałam świetny thriller medyczny "Horyzont umysłu", "Hannibala" czy książkę której tytuł świetnie opisuje jej treść - "Jestem nudziarą". Kilka dni temu sięgnęłam również po "Płytkie nacięcie" Karin Slaughter. To jest pierwsza książka tej autorki jaką przeczytałam i z pewnością nie ostatnia, chociaż szybko po jej tytuły nie sięgnę. Po "Płytkim nacięciu" muszę odpocząć. Stanowczo za dużo kryminałów ostatnio czytałam. Ta książka przelała czarę goryczy. 


 Kobiety potrafią znęcać się nad dziećmi dużo bardziej sadystycznie niż mężczyźni. Moim zdaniem, bierze się to stąd, iż są przekonane, że wszystko ujdzie im na sucho. Bo nikt nie uwierzy, że potrafią skrzywdzić dziecko.

KARIN SLAUGHTER
"PŁYTKIE NACIĘCIE"
Wydawnictwo W.A.B.
Data wydania 2013
Liczba stron 446



WYRZĄDZONE ZŁO POWRACA
ZE ZDWOJONĄ SIŁĄ
Coś strasznego zaczyna się dziać w tym bezpiecznym dotąd miasteczku, a ofiarami potwornego zła stają się najbardziej bezbronni. Poćwiartowane zwłoki niemowlęcia w toalecie, trzynastolatka próbująca zabić rówieśnika, zdumiewające wyniki sekcji zwłok. Wkrótce niezwykle trudne dochodzenie komplikuje się jeszcze bardziej.
 
Całe ciało dziewczyny, a zwłaszcza jej przedramiona i nogi, było pokryte dziesiątkami drobnych nacięć. Nacięcia były w różnych stadiach gojenia, jednak niektóre musiały pochodzić zaledwie sprzed paru dni. 
-opis z książki


Śledztwo prowadzi Jeffrey Tolliver oraz Lena Adams. Lena ma za sobą bardzo traumatyczne przeżycia, po których nie potrafi stanąć na nogi. Momentami strasznie mnie irytowała. Sama nie wie czego chce, odrzuca pomoc, która bez wątpienia jest jej potrzebna. Patrząc na to co przeżyła nie ma się też czemu dziwić. Jednak Lena jest policjantką i wróciła do służby po bardzo ciężkich przeżyciach, więc powinna być w 100% "sprawna" zarówno fizycznie jak i psychicznie. 
Dużą rolę w śledztwie odgrywa lekarka Sara Linton, która jest byłą żoną Tollivera. To ona znalazła zwłoki nowo narodzonego dziecka w toalecie publicznej oraz zrobiła sekcje zwłok Jenny Weaver- dziewczynki, którą Jeffrey zastrzelił gdy ta chciała zabić swojego rówieśnika.

"Płytkie nacięcie" zaintrygowało mnie od pierwszej strony. Przyznam szczerze, że nie takiej fabuły się spodziewałam. Książka mnie wciągnęła od razu, ale nie umiałam przez nią szybko przebrnąć. Potrzebowałam "odpoczynku" by przetrawić wszystko co przeczytałam, z rozdziału na rozdział było mi coraz trudniej czytać, ponieważ informacje jakie zaczęły wychodzić na jaw były coraz bardziej obrzydliwe, straszne i przygnębiające. W książce jest poruszony bardzo trudny temat jakim jest wykorzystywanie bezbronnych dzieci. Targają mną straszne emocje gdy oglądam lub czytam jak dzieciom dzieje się krzywda. Nieważne czy jest to fikcja w książce lub filmie czy prawda w wiadomościach lub gazetach. Zawsze łamie mi się serce a moje wnerwienie osiąga apogeum. Chociaż "wnerwienie" w tym przypadku jest zbyt delikatnym słowem. Autorka świetnie przedstawiła co dzieje się z psychiką dzieci, które są wykorzystywane, jak bardzo rzutuje to na ich późniejsze życie oraz jak trudno jest im funkcjonować w normalnym życiu.
Zakończenie było.. zaskakujące. Zdecydowanie nie tego się spodziewałam.
Tej książki na pewno długo nie zapomnę.


Czytając "Płytkie nacięcie" ogarniał mnie smutek a im bliżej końca tym było gorzej. Z pewnością nie jest to pozycja dla ludzi o słabych nerwach. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że takie rzeczy dzieją się naprawdę, niejednokrotnie otwierał mi się nóż w kieszeni czytając tę książkę..
Czy polecam? Oczywiście! Jednak tylko miłośnikom kryminałów.
Jest to naprawdę świetny thriller psychologiczny niestety nie dla wszystkich.

Po tej lekturze zdecydowanie potrzebuje czegoś lekkiego.

Jeżeli wszystkie książki Karin Slaughter są tak samo dobre to czuję, że będzie to jedna z moich ulubionych autorek. 


(...) nie mogła pojąć zwyczaju wysyłania kwiatów do domu pogrzebowego, póki nie dotarło do niej, że kwiaty są pociechą dla żywych, bo pozwalają im utwierdzić się w przekonaniu, że na świecie wciąż trwa życie i oni też mają po co żyć.

26 komentarzy:

  1. Mam nową książkę na liście do przeczytania :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Przerażają mnie takie książki. ..
    Długo, długo poczeka na swoją kolej.
    Świetna recenzja,jak zawsze krótko i na temat.

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka zapowiada się intrygująco, ale chyba bałabym się ją czytać. To chyba nie do końca moje klimaty...no ale...może kiedyś.
    Pozdrawiam! 😊 włóczykijka z imponderabiliów literackich

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli nie Twoje klimaty to lepiej po nią nie sięgaj :)

      Usuń
  4. Na samą myśl o drastycznych scenach skręca mnie od środka. Gratuluję nerwów, ja bym pewnie odpadła po pierwszym rozdziale :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielokrotnie chciałam tą książką rzucić o ścianę :)

      Usuń
  5. To teraz narobiłaś mi ochoty, a miałam mieć przerwę od kryminałów :D

    Pozdrawiam
    ver-reads.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. już wiem co kupie koleżance na imieniny

    OdpowiedzUsuń
  7. Dostałam tę książkę na urodziny i pochłonęłam szybko. Ciekawa, fajnie skonstruowana. Myślę, że sięgnę kiedyś do innych książek tej autorki.

    Pozdrawiam i zapraszam
    Kasiaiksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również na pewno sięgnę po inne książki tej autorki :)

      Usuń
  8. Thrillery medyczne budzą we mnie niezdrową fascynację. Z jednej strony twierdzę, że nie lubię, bo mnie stresują i nie dają przyjemności, z drugiej - jak widzę taką recenzję, to nie mogę się oprzeć :)

    Pozdrawiam i pozwalam sobie zaobserwować - bardzo odpowiada mi styl w jakim piszesz,
    Ewelina z Gry w Bibliotece

    OdpowiedzUsuń
  9. Brrr, brzmi straszliwie i przerażająco. Odkąd jestem mamą, jeszcze bardziej stałam się wrażliwa na dziecięcą krzywdę. Niemniej bardzo intryguje mnie tematyka tej książki, dlatego zapiszę sobie ten tytuł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również odkąd zostałam mamą i patrze na moją małą kruszynke znacznie bardziej dotykają mnie takie bestialskie czyny 😣 nie mniej jednak książka warta przeczytania, o ile ma się mocne nerwy 😊

      Usuń
  10. Czytałam już książkę autorki, ale inną i podobała mi się, chociaż był to zwykły kryminał, bez żadnych obrzydliwych rzeczy, o których mówisz. I mimo iż nie lubię tematu krzywdzenia dzieci, to jednak zainteresowałaś mnie książką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nikt z pewnością nie lubi takiego tematu ale książka sama w sobie jest świetna. Polecam 😊

      Usuń
  11. Byłam ciekawa tej książki, jak ja tylko zobaczyłam na twoim Instagramie, Ale chyba nie odwaze się po nią sięgnąć po tak mocnej recenzji. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak masz jakiekolwiek wątpliwości to lepiej ją sobie odpuść :)

      Usuń
  12. Recenzja mocna i obszerna. Nie lubie lubię aż tak mocnych wrażeń. Jestem.mamą i krzywda dzieci bardzo mnie boli nawet jeśli wiem że to tylko książka. Takie rzeczy a nawet gorsze naprawdę sie dzieją i chyba nie chce o tym myśleć. To książka dla twardych osób. Ja jestem zbyt miękka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam dokładnie tak samo odkąd zostałam mamą. Nie takiej fabuły oczekiwałam zabierając się za tę książkę jednak skoczyć ją musiałam, bo nie lubie zaczynać i nie kończyć książek :)

      Usuń
  13. Za kryminałami nie przepadam, więc raczej nie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.